Podlaskie, Opolskie, Lubelskie – to pierwsze regiony, w których szpitale zapowiadają lub składają pozwy o zapłatę za tzw. nadwykonania z 2009 r. Chodzi o zabiegi, które zostały wykonane, choć limit z kontraktu z Narodowym Funduszem Zdrowia został już wyczerpany. NFZ drugi rok z rzędu ma bardzo niskie wpływy ze składek, a wszystkie rezerwy już wykorzystał. System ochrony zdrowia nie doczekał się zapowiadanej przez premiera na ten rok podwyżki składki zdrowotnej z 9 do 10 proc. ani reform minister zdrowia Ewy Kopacz. Szpitale zaostrzały kryteria przyjmowania pacjentów, ale nie zawsze było to możliwe. – Mimo że przyjęć pacjentów było mniej, za nadwykonania, m.in. dotyczące udarów mózgu, mamy niezapłacone 1,5 mln zł – mówi Dariusz Hankiewicz, dyrektor szpitala w Radzyniu Podlaskim. To ok. 5 proc. kontraktu placówki.
Przed złożeniem pozwu szpitale muszą m.in. wysłać przedsądowe wezwania do zapłaty. Część już to zrobiła i ruszają pierwsze procesy, m.in. o 1,8 mln zł
dla szpitala w Grajewie. Białostocki oddział NFZ wypłacił za usługi wykonane ponad limit 33 mln zł, ale brak mu kolejnych ponad 50 mln zł.
$>
Część usług udało się opłacić przez przesunięcie pieniędzy z tzw. niewykonań. Załatwiło to sprawę na dość dobrze finansowanym Mazowszu. – Miejsca, w których są największe kłopoty, odpowiadają mniej więcej tym, w których są najniższe nakłady na leczenie na pacjenta, czyli głównie w Polsce wschodniej – mówi Marek Wójcik, ekspert Związku Powiatów Polskich.