Rz: W ubiegłym roku obroty na rynku książki w Polsce wzrosły o 9 procent. Czy zaskoczyło to panią?
Grażyna Szarszewska:
To faktycznie duży wzrost, ale nie jestem nim zaskoczona. Także wcześniejsze lata były bardzo dobre dla rynku. Dokonany w ubiegłym roku skok oczekiwany był od dawna. Dysponujący coraz większymi pieniędzmi Polacy dokonują zakupów – jak się okazuje – także w księgarniach. Co ważne i co szczególnie cieszy, rok 2007 nie obfitował w wielkie bestsellery, może poza znakomitą sprzedażą „Świadectwa” kardynała Stanisława Dziwisza. Nie ukazał się natomiast kolejny tom „Harry’ego Pottera”. Nadzieją na przyszłość napawa także fakt, że staromodna książka wygrywa konkurencję z nowymi mediami.
Czy rok 2008 także będzie łaskawy dla wydawców i księgarzy?
Już na pewno nie w takim stopniu. Wysokie obroty w 2007 roku po części były wynikiem wzmożonych zakupów książek przez dystrybutorów obawiających się wprowadzenia od nowego roku 22-procentowej stawki VAT na książki, czego jednak udało się uniknąć.