- Są one w pełni uzasadnione, bo to właśnie sektor bankowy jest w najbardziej krytycznej sytuacji. Dla kogoś, kto pracuje w Citi Banku ważniejsze jest to, czy może zostać zwolniony, niż to że dynamika wzrostu PKB spadła z 10 do 1,5 proc. - stwierdził Belka.
Profesor nie do końca zgadza się też z twierdzeniem, że Stany Zjednoczone są w stanie kryzysu.
- Wzrost sięga tam 3,3 proc. PKB, więc co to za kryzys - Poza tym słaby dolar wspomaga ożywienie gospodarcze. Zachęcał jednak do zastanowienia się nad tym co się stało, ponieważ zawirowania, z jakimi mamy do czynienia powstały w samym centrum gospodarki światowej, w amerykańskim sektorze finansowym - powiedział.
- To świadczy o tym, że rynki nie zawsze mają rację, co więcej informacja z nich płynąca może być nie tyle niepewna, co zwyczajnie zła - mówił prof. Belka.?
Poza tym rządy w nietypowy sposób zabrały się za jego ograniczanie. W Ameryce wspomagając korporację finansową, a w Wielkiej Brytanii - dofinansowując upadający bank hipoteczny.?
Także Michał Boni, szef zespołu doradców ekonomicznych premiera zapewniał, że kryzysy, z jakimi kiedyś mieliśmy do czynienia już nam nie grożą, bo skrócił się czas reagowania na nie i pojawiły lepsze metody rozpoznawania źródeł załamania.