[srodtytul]Scenariusz pierwszy[/srodtytul]
Zakłada, że polski rząd zobowiązałby się do sprzedaży majątku stoczni na zasadach proponowanych przez Brukselę. Wówczas unijna komisarz ds. konkurencji Neelie Kroes zaproponowałaby co prawda kolegium komisarzy decyzję negatywną w sprawie pomocy udzielonej w przeszłości zakładom, ale wraz z pozytywnym stanowiskiem w sprawie planowanej sprzedaży. Stocznie nie musiałyby wówczas zwracać pomocy (która od 2002 r. wyniosła 3,5 mld euro) i ogłaszać upadłości, która w ich przypadku jest nieunikniona, bo nie mają środków na spłatę wierzycieli.
Tyle że realizacja go w kształcie przedstawionym w piśmie do ministra skarbu wydaje się niemożliwa. Po pierwsze, ze względu na stanowisko polskiego rządu. – Zgadzamy się na proponowane warunki sprzedaży poszczególnych aktywów stoczni, ale tak, by na tym terenie mogła być nadal prowadzona działalność stoczniowa – mówi „Rz” Zdzisław Gawlik, wiceminister skarbu. Dla KE to, co będzie wytwarzane w obu lokalizacjach po przeprowadzeniu transakcji, jest kwestią trzecio-, a nawet czwartorzędną. Zastępca dyrektora generalnego KE Herbert Ungerer podkreślał wręcz w czwartek w Warszawie, że inwestor, który zajmuje się wyłącznie produkcją statków, nie będzie mile widzianym nabywcą. KE nie chce też, by stocznie podpisywały nowe kontrakty.
Po drugie propozycja – jak wynika z informacji „Rz” – zawiera konkretne postulaty, które są trudne lub wręcz niemożliwe do realizacji zgodnie z obowiązującymi przepisami. Bruksela oczekuje na przykład, że rząd wynegocjuje z częścią stoczniowych wierzycieli zniesienie zastawów na majątku stoczni w zamian za obietnicę, że po sprzedaży aktywów dostaną odpowiadającą im kwotę. To mogłoby ściągnąć na zarządy stoczni zarzut dyskryminacji pozostałych wierzycieli, a na samych wierzycieli działania na szkodę swoich spółek. Elementy majątku stoczni miałyby zostać wystawione na sprzedaż pojedynczo lub w niewielkich pakietach, tak, by nie stanowiły zorganizowanej części przedsiębiorstwa, i nabywca nie musiał przejmować ich razem z pracownikami (co jest niezgodne z polskim kodeksem pracy). Co więcej, KE daje Polsce na realizację swojego planu zaledwie cztery miesiące. Resort skarbu będzie przekonywać komisarz Kroes, że to termin nierealny. Znacznie więcej czasu może zająć samo opracowanie pełnej wersji stoczniowej specustawy i uchwalenie jej przez parlament.
[srodtytul] Scenariusz drugi[/srodtytul]