Reklama

Cel to rura przez Bałtyk

Putin straszy UE: bez gazociągu płn. będą problemy z dostawami. Zdobycie zgody krajów Wspólnoty na ten projekt to stawka gazowej wojny z Ukrainą

Publikacja: 16.01.2009 02:59

Wczorajszym wystąpieniem w niemieckiej telewizji ARD premier Rosji Władimir Putin rozwiał wątpliwości dotyczące istoty trwającego sporu gazowego między Rosją a Ukrainą. Szef rosyjskiego rządu opowiedział się za jak najszybszą budową rurociągu Nord Stream, który ma połączyć Rosję z Niemcami (przez Bałtyk). Wtedy Europa uniknie kłopotów z dostawami gazu, bo nie będzie musiała martwić się o tranzyt.

Władimir Putin ostrzegał, że jeśli gazociąg północny nie powstanie, to w Europie będzie mniej gazu, a jego ceny wzrosną. Premier liczy, że wobec kryzysu gazowego teraz uda się do tej budowy przekonać państwa, które dotąd sceptycznie oceniają projekt rurociągu i nie zgadzają się na jego realizację. – Będziemy pracować z tymi krajami – oznajmił. – Mam nadzieję, że te europejskie państwa, które będą potencjalnymi odbiorcami gazu z Nord Stream, włączą się do tych wysiłków.

[wyimek]8 mld - euro co najmniej tyle ma kosztować budowa rurociągu Nord Stream z Rosji przez Bałtyk do Niemiec[/wyimek]

Gazociąg przez Bałtyk będzie budować rosyjski koncern Gazprom wraz największymi niemieckimi firmami E.ON i BASF i holenderską Gasunie. Możliwe, że partnerem będzie też francuski GDFSuez. Koszty inwestycji szacuje się na ok. 9 mld euro.

Budowa Nord Stream wzbudza wiele kontrowersji, z jednej strony na tle obawy o jej wpływ na środowisko, a z drugiej z powodu jej politycznego znaczenia. Na budowę rurociągu nadal nie zgadzają się Szwedzi i Estończycy. Przeciwko inwestycji opowiadały się również polskie władze, dlatego konsorcjum Nord Stream przesunęło trasę rurociągu bardziej na północ od naszej strefy brzegowej. Eksperci wskazują też na fakt, że Rosjanie po wybudowaniu rurociągu mogą znacząco ograniczyć eksport surowca przez Ukrainę, a nawet przez Białoruś i Polskę, którędy biegnie do Niemiec pierwsza nitka gazociągu jamalskiego. – Realizując ten projekt, nikomu nie szkodzimy, nikomu niczego nie odbieramy – tłumaczył w niemieckiej telewizji Władimir Putin.

Reklama
Reklama

Ostrzegał też Unię, że Rosja może zwrócić się ku innym rynkom: w USA czy krajów na Dalekim Wschodzie, i im sprzedawać gaz zamiast Europie.

Wypowiedzi Putina nie są zaskoczeniem. Dla wielu obserwatorów konfliktu Moskwa – Kijów było jasne, że strona rosyjska wykorzysta go do promowania projektu Nord Stream i przekonania do niego Brukseli. Od początku pisaliśmy także o tym w „Rz”. I Gazprom wstrzymał w ogóle eksport gazu na Ukrainę nie dlatego , że nie porozumiał się z Naftohazem co do cen i kontraktu na 2009 r., ale dlatego, by udowodnić UE, iż Ukraina jest niewiarygodnym partnerem w tranzycie surowca.

Rosyjski premier nie bez powodu wybrał niemiecką telewizję, by przedstawić swoje opinie. Dziś rozpoczyna dwudniową roboczą wizytę w Berlinie. I swoje, czyli rosyjskie, racje przedstawi kanclerz Angeli Merkel. Najpewniej Władimir Putin liczy na jej wsparcie i skuteczne przekonanie Komisji Europejskiej, by ta jednoznacznie poparła plan Nord Stream.

Kanclerz Merkel, która od początku gazowego sporu wypowiadała się wyjątkowo rzadko, ostatnio stwierdziła, że Rosja może stracić opinię rzetelnego partnera, jeśli problemy z dostawami gazu dla Europy potrwają dłużej.

Biznes
Rząd rusza z promocją zbrojeniówki, szczyt AI, Ford chce współpracy z Chinami
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Biznes
"Tego przemysłu będzie w Europie coraz mniej". Ważnej branży grozi zapaść
Biznes
Europa stawia na niezależność, Polacy znikają z sieci, podatki dochodowe w UE
Biznes
Od edukacji do transformacji – forum NFOŚiGW
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama