Siergiej Czemiezow, dyrektor generalny państwowego koncernu zbrojeniowego Rostechnologie, w końcu minionego tygodnia wystąpił do rządu o 7,22 mld dol. pomocy państwowej. Rostechnologie to monopolista w eksporcie rosyjskiej broni. Skupia 426 zakładów przemysłowych, z których 80 proc. to fabryki zbrojeniowe. Zatrudnia ponad 300 tys. ludzi.

Minimalna wartość korporacji szacowana jest przez samego Czemiezowa na 20 mld dol. Jednak jak podaje gazeta „Kommiersant”, korporacja jest zadłużona na kwotę jeszcze większą. W wielu zakładach produkcja została wstrzymana, przygotowywane są zwolnienia.

Pomoc ma być przeznaczona na pokrycie części strat powstałych wskutek spłaty najpilniejszych kredytów zagranicznych w zakładach produkujących broń na eksport. Ponad 4 mld dol. Czemiezow chciałby otrzymać w gotówce, a resztę w postaci gwarancji państwa na zaciągane kredyty.

– Bez tej pomocy nie możemy realizować rządowych zamówień zbrojeniowych ani programów rozwoju wojskowych technologii – dowodzi szef Rostechnologii.

Rosyjska zbrojeniówka, jak cały przemysł, ma ogromne kłopoty z uzyskaniem kredytów obrotowych. Rosyjskie banki nieustannie dokapitalizowywane z państwowej kasy wolno i niechętnie kierują otrzymane pieniądze do przedsiębiorstw. W piątek bank Rosji zapowiedział nasilenie kontroli wydatkowania państwowej pomocy przez banki oraz zagroził jej pozbawieniem tym, którzy będą rządowe lokaty zamieniać na dolarowe w bankach zagranicznych.

Wrzucenie rosyjskich fabryk zbrojeniowych do jednego państwowego koncernu działającego na prawie handlowym to pomysł Władimira Putina. Na czele utworzonych w końcu 2007 r. Rostechnologii Putin postawił swojego zaufanego – Siergieja Czemiezowa, członka Rosyjskiej Akademii Nauk Wojskowych, deputowanego do Dumy. Znają się jeszcze z lat 80. z Drezna, gdzie Czemiezow był szefem przedstawicielstwa sowieckiego zjednoczenia zbrojeniowego Łucz, a Putin – młodym kagebistą w delegacji.

Nie tylko dlatego rosyjscy eksperci uważają, że rząd Putina da Rostechnologiom 7 mld dol. – Zakłady tego koncernu są tak bardzo zadłużone, że w warunkach kryzysu nie uda im się dostać żadnych kredytów obrotowych na warunkach rynkowych – komentuje dla „Kommiersanta” Konstantyn Makienko, ekspert centrum analiz strategii i technologii w Moskwie.