Reklama

Kosztowne zmiany dla przewoźników

Unia Europejska wprowadzi w życie w tym roku trzy rozporządzenia z pakietu drogowego. Mają uporządkować przewozy, ale część branży uważa, że służą ochronie rynków największych krajów Europy

Publikacja: 26.03.2009 01:12

Kosztowne zmiany dla przewoźników

Foto: Fotorzepa, Robert Przybylski RP Robert Przybylski

Przygotowywane są trzy rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady Europy: w sprawie wspólnych zasad dotyczących warunków wykonywania zawodu przewoźnika drogowego, w sprawie wspólnych zasad dostępu do międzynarodowego rynku przewozów drogowych oraz w sprawie wspólnych zasad dostępu do międzynarodowego rynku dla usług autokarowych i autobusowych. Przewodniczące UE Czechy chcą, aby pakiet wszedł w życie do czerwca br. Dla przewoźników kluczowe jest pierwsze z rozporządzeń. Jak zauważył podczas noworocznego spotkania Polskiej Izby Spedycji i Logistyki prezentujący pierwsze z rozporządzeń mecenas Krzysztof Wysocki z kancelarii Grynhoff, Woźny, Maliński, zastępuje ono unijną dyrektywę 96/26/WE z 1996 roku. Celem jest unifikacja wymogów względem przewoźników i ujednolicenie prawa. W preambule rozporządzenia napisano: „Należy [...] unowocześnić istniejące zasady dostępu do zawodu przewoźnika drogowego, aby zapewnić bardziej jednolite i skuteczniejsze ich stosowanie”. Ekspert rynku transportowego Dariusz Wakuła uważa, że ujednolicenie wymagań będzie korzystne dla branży.

– Nadal w krajach UE mamy niejednolite warunki wykonywania zawodu przewoźnika. Różne są np. naciski na osie, dopuszczalne masy całkowite pojazdów i odmienne wymagania dotyczące czasu pracy kierowców – wymienia. Także dyrektor Departamentu Transportu Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych w Polsce Tadeusz Wilk chwali uporządkowanie prawa i dodaje, że wymagania nie różnią się w zasadniczy sposób od obowiązujących w Polsce. Rozporządzenie dotyczy wszystkich przewoźników mających siedzibę na terenie UE, z wyjątkiem firm wykonujących przewozy samochodami o dmc mniejszej niż 3,5 tony, firm wykonujących przewozy w celach niezarobkowych lub bezpłatnie oraz przedsiębiorstw wykonujących transport pojazdami nieprzekraczającymi prędkości 40 km/h. Państwa członkowskie mogą zwolnić z przepisów rozporządzenia przewoźników działających lokalnie, mających nikły wpływ na rynek transportowy.

[srodtytul]Po kieszeni transportowców[/srodtytul]

Wspólnotowe licencje dotyczą także przewoźników wykonujących przewozy krajowe. Dyrektor Biura Prawnego Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Transportu Drogowego Maciej Wroński uważa, że Ministerstwo Infrastruktury zbyt wolno przygotowuje się do wdrażania prawa europejskiego. – Licencje na przewozy krajowe wydaje starosta, na międzynarodowe – Ministerstwo Infrastruktury. Do tej pory nie wiadomo, kto będzie wydawał nowe licencje, nie ma na ten temat dyskusji – zauważa. Niejasna jest także przyszłość certyfikatów kompetencji zawodowych. O ile certyfikaty kompetencji zawodowych niezbędne do wykonywania przewozów międzynarodowych zachowają ważność, o tyle przewoźnicy wykonujący transport krajowy będą najprawdopodobniej musieli na nowo uzyskiwać ten dokument, przechodząc długotrwałe szkolenie, i zdawać nowy egzamin potwierdzający ich kompetencje zawodowe – okres przejściowy ma wynosić dwa lata. Wiceprezes Stowarzyszenia Doradców ds. Transportu Towarów Niebezpiecznych Rafał Buchcar obawia się, że nowe egzaminy będą kosztowne.

– Nikt nie ostrzega przewoźników, że za kilkanaście miesięcy będą musieli wydać sporo pieniędzy na egzamin – stwierdza. – Tymczasem, zdając obecnie egzamin na certyfikat kompetencji zawodowych uprawniający do przewozów międzynarodowych, mieliby kłopot z głowy.

Reklama
Reklama

Dodaje, że sytuacja finansowa polskich firm transportu drogowego jest bardzo słaba, a perspektywy są złe. Dlatego – sądzi – administracja rządowa powinna pomóc przewoźnikom uniknąć ponoszenia dodatkowych wydatków. Nie ma także pewności, czy lokalni przewoźnicy zostaną zwolnieni z egzaminu na certyfikat kompetencji zawodowych. – Nie wyobrażam sobie, aby np. drwale zwożący samochodami drewno byli w stanie ten egzamin zdać i żeby był on im do czegoś potrzebny – podkreśla Rafał Buchcar.

[srodtytul]Gdzie się podziała dobra reputacja[/srodtytul]

Przewozy mogą wykonywać podmioty z dobrą reputacją. Utracą ją, jeżeli zostanie przekroczony sześcio- lub 14-dniowy okres prowadzenia pojazdu o co najmniej 25 procent; jeżeli czas dziennego prowadzenia pojazdu zostanie przekroczony o co najmniej 50 procent; jeżeli samochód będzie miał „poważne uszkodzenie układu hamulcowego, kierowniczego, kół, opon, zawieszenia lub podwozia, które mogłyby stanowić bezpośrednie zagrożenie dla bezpieczeństwa ruchu drogowego”. Wniosek o odebranie licencji może zgłosić organ kontrolny każdego z unijnych państw.

Prezes ZMPD Jan Buczek uważa, że zapis dotyczący czasu pracy kierowcy powinien dotyczyć prowadzącego, a nie obarczać skutkami łamania przepisów przedsiębiorców, którzy na zachowanie kierowcy często nie mają wpływu. Dariusz Wakuła podkreśla, że firma nie ma dostępu online do danych tachografu (nawet cyfrowego) i czas pracy kierowcy poznaje dopiero post factum. Tymczasem błąd lub zła wola kierowcy mogą doprowadzić do utraty dobrej reputacji przez całe przedsiębiorstwo i w rezultacie do jego zamknięcia. Rafał Buchcar dodaje, że w ciężarówkach z tachografem cyfrowym łatwo niechcący skrócić obowiązkową przerwę rozdzielającą 4,5-godzinne okresy jazdy z 45 minut do np. 44 lub 43 minut. Wówczas dobowe przekroczenie czasu pracy wynosi 100 procent i tak drobny błąd może być podstawą do cofnięcia licencji.

Rafał Buchcar wskazuje także na dowolność zapisów rozporządzenia, które nie określa, co może być uznane za poważne uszkodzenie. – Znane są mi przypadki, kiedy w Austrii kilkumiesięczna ciężarówka po kontroli na szarpakach została wstawiona do warsztatu z adnotacją, że ma nadmierne luzy w układzie kierowniczym. Przedstawiciel marki nie stwierdził żadnego uszkodzenia, ale polski przedsiębiorca stracił dużo czasu i pieniędzy. Dariusz Wakuła dodaje, że są regiony, których władze są wyczulone na stan techniczny ciężarówek, szczególnie zagranicznych.

– Skutek tego rozporządzenia będzie jeden – mówi Rafał Buchcar. – Zachodnie służby będą karać kierowców polskich ciężarówek, domagając się odebrania polskim przewoźnikom licencji. Stracimy rynek – wypełnią go zachodnie firmy oraz przewoźnicy ze Wschodu, wobec których zachodnie służby nie będą miały takich narzędzi kontroli i nacisku.

Biznes
Jest decyzja prezydenta w sprawie Lex Huawei
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Biznes
Nieudany rozruch wielkiego pieca w Hiszpanii. Hutniczy gigant ma poważny problem
Biznes
Opłacalność SAFE, przyspieszenie gospodarki i inwestycje Japonii w USA
Biznes
Analitycy: Orange Polska to znowu dojna krowa. Dywidenda mniejsza niż możliwości
Materiał Promocyjny
ROP na zakręcie. Bez kompromisu się nie uda
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama