- Po długim weekendzie majowym mamy w planie rozmowy z Sierpniem '80 z udziałem mediatora, bo tylko z tym związkiem jesteśmy w sporze zbiorowym – mówi "Rz" Ryszard Fedorowski, rzecznik Katowickiego Holdingu Węglowego. Sierpień '80 domaga się w KHW 12-proc. podwyżki płac (jak na razie jedyną spółką węglową, która porozumiała się ze związkowcami co do ok. 5-proc. podwyżek, jest Kompania Węglowa).
Na kolejną turę rozmów z udziałem mediatora czekają też związkowcy i zarząd Jastrzębskiej Spółki Węglowej. W tym holdingu jednak już dziś może dojść do kolejnych protestów i manifestacji na ulicach Jastrzębia. Powód? Związkowcy nie godzą się z polityką firmy. Od 11 maja bowiem górników zatrudniać będą nie kopalnie, ale sama JSW, co oznacza m.in. redukcję o jedną trzecią ok. 60 związkowych etatów.
Osoba z branży prosząca o zachowanie anonimowości oszacowała dla "Rz", że związkowcy kosztują JSW rocznie nawet ponad 6,5 mln zł. – Każdy ma ok. 8 tys. zł pensji – mnożąc przez 14 (12 miesięcznych pensji, barbórka i czternastka – red.), a potem przez 60 etatów, daje to taką sumę – tłumaczy.
Z powodu nadprodukcji węgla JSW zamierza wprowadzić tzw. piątki bez wydobycia (wiadomo już, że wolny będzie 8 maja, wydobycie zatrzymano też na 30 kwietnia i dzisiaj), co oznacza dla górników albo konieczność wzięcia przymusowego urlopu, albo zgodę na wypłatę postojowego, niższego niż tradycyjna dniówka. Spółka ogranicza też do koniecznego minimum pracę swych sześciu kopalń w weekendy – a to oznacza, że załogi nie będą mogły wyrabiać lepiej płatnych w "czerwone dni" dniówek.
Zarząd firmy tłumaczy, że musi dostosować produkcję paliwa do możliwości zbytu. A klientów węgla koksującego, podstawy produkcji stali, na którą jest dekoniunktura, jest teraz niewielu. Na zwałach kopalń JSW zalega już ponad milion ton surowca, a główni klienci spółki koksownie też mają pełne zapasy zarówno węgla, jak i koksu. JSW szacuje, że jej przychody z powodu spadku zarówno popytu, jak i cen surowca mogą być w tym roku niższe nawet o 2 mld zł.