Od 2008 r. Polska, największy producent węgla kamiennego w UE i drugi (po Rosji) w Europie, jest importerem tego surowca netto. W tym roku pojawia się jednak cień szansy na zmianę tej sytuacji.

– Jeśli nadal będziemy importerem netto, to różnica między importem a eksportem będzie bardzo mała – mówi „Rz” Jerzy Galemba, rzecznik Węglokoksu, głównego eksportera polskiego czarnego złota. – W zeszłym roku wyeksportowaliśmy 6,7 mln ton paliwa, w tym będzie to ok. 8,5 – dodaje.

Zdaniem prezesa Bogdanki Mirosława Tarasa jest duża szansa, że import zamknie się w 6 – 8 mln ton. A w tej sytuacji Polska znów byłaby węglowym eksporterem netto. Co jest tego przyczyną?

– Śląsk zdecydował się sprzedać zapasy z kopalnianych zwałów za granicę. Poza tym Rosjanom coraz mniej opłaca się sprzedawać węgiel do Polski, gdzie cena polskiego paliwa jest stabilna, a na rynkach zagranicznych rośnie. A dla polskich odbiorców rosyjski węgiel nie jest już tak tani jak wcześniej – tłumaczy Taras. Zwłaszcza że polskie kopalnie nie zafundowały w tym roku podwyżki energetykom.

– Poza tym zmienił się kurs złotego i węgiel z portów ARA, który kosztuje ponad 90 dol. za tonę, w przeliczeniu na polską walutę jest droższy – zauważa Galemba.

Polski węgiel w I kwartale docenili m.in. Niemcy. Kupili 1,16 mln ton węgla z Polski (w I kw. 2009 r. ponad połowę mniej). Więcej o 0,22 mln ton kupili też Brytyjczycy. A 0,2 mln ton pojechało już do Francji, która w ubiegłym roku w ogóle nie kupowała naszego węgla.