Reklama
Rozwiń
Reklama

Nowe myto w Alpach

Kraje alpejskie będą mogły pobierać dodatkowe opłaty od ciężarówek za wyrządzane szkody w infrastrukturze, wpływ na jakość powietrza i zdrowie mieszkańców

Publikacja: 17.10.2010 14:13

Nowe myto w Alpach

Foto: Bloomberg

Decyzję ministrów transportu musi zatwierdzić parlament Unii.

Ministrowie transportu 27 krajów Unii uzgodnili ostatecznie w Luksemburgu przepisy pozwalające obciążać przez kraje alpejskie firmy spedycyjne i indywidualnych kierowców ciężarówek kosztami za szkody w infrastrukturze, jakości powietrza (spaliny) i stanie zdrowia mieszkańców (hałas).

Po 2 latach negocjowania i 18 miesiącach impasu ministrowie dodali do pakietu ustaw o „eurowinietce” budzących kontrowersje nową propozycję, która dotyczy emisji spalin i hałasu przez ciężarówki, ale nie musi być wprowadzana w całej unijnej sieci 30 tys. km autostrad.

Obecnie kraje europejskie mogą pobierać opłaty 15-25 eurocentów za kilometr za używanie ich infrastruktur. Nowe przepisy, o ile zostaną zatwierdzone przez Parlament Europejski, pozwolą na pobieranie dodatkowych 3-4 centów na pokrycie kosztów leczenia skutków wśród ludzi skażeń spalinami i hałasem.

Ponadto instytucje odpowiedzialne za transport drogowy będą mogły różnicować stawki myta w ciągu doby dla zapobiegania korkom, np. podwyższać stawki w godzinach szczytów i obniżać nocą. Opłaty mające zapobiegać korkom nie będą dotyczyć wielkich metropolii (Londyn, Paryż, Sztokholm), bo nowe przepisy dotyczą głównie autostrad.

Reklama
Reklama

Rządy będą mogły wykorzystywać część pieniędzy z myta na inwestowanie w rozwiązania bardziej ekologiczne, takie jak połączenie kolejowe przez tunel pod przełęczą Brennera, pozwalające rozładować tłok na drodze między Austrią i Włochami.

Zwolennikami nowych opłat były takie kraje jak Austria czy Francja, gdzie wiele ludzi mieszka w wąskich dolinach i musi znosić codziennie hałas i smród wywoływane przez ciężarówki przepychające się przez ich osady. Negocjowanie nowych reguł trwało tak długo, bo przeciwne były Hiszpania i Włochy, mocno zależne od transportu drogowego. Francja chciała bardziej ambitnego rozwiązania.

Komisarz transportu Siim Kallas stwierdził, że nowe reguły są właściwym sygnałem dla przewoźników. Stanowią część dążeń do stworzenia uczciwych ram finansowych dla całego sektora transportu, w którym różne rodzaje przewozów odzwierciedlają realne koszty ponoszone przez społeczność i podatników.

Operatorzy kolejowi przyjęli je z oczywistym zadowoleniem, bo ich zdaniem reguły skończą wreszcie z latami dyskryminowania kolei na korzyść transportu drogowego. Zauważyli, że do politycznego przełomu doszło w dniu, gdy w Szwajcarii przebito ostatecznie tunel pod przełęczą Gottharda, najdłuższy na świecie. Jego budowę finansowano częściowo z pobieranego myta. — Szwajcarzy wybrali ten system ponad 10 lat temu i nie mają czego żałować — stwierdził dyrektor firmy kolejowo-infrastrukturalnej CER, Johanes Ludewig.

Firmy spedycyjne zaprotestowały, co też jest oczywiste. — Rada ministrów zignorowała całkowicie wszystkie podatki i opłaty ponoszone już przez branżę — oświadczyła Międzynarodowa Unia Transportu Drogowego IRTU. Ocenia też, że na nowym systemie zyskają tylko Niemcy i Francja.

Ekologiczny przewoźnik T&E skrytykował decyzje wyłączenia z dodatkowych opłat wszelkich pojazdów spełniających najnowszą normę Euro 5 emisji spalin. „To tak, jakby zwolnić palaczy papierosów o niskiej zawartości substancji smolistych z zakazu palenia w ogóle — stwierdziła Nina Renshaw z tej firmy. — Parlament Europejski powinien odrzucić tę lukę prawną podczas oceny projektu”.

Biznes
Pies lub kot tylko dla bogatych. Ile wydajemy na domowe zwierzęta?
Biznes
Afera w koncernie Kałasznikow. Rosyjskie automaty z chińskimi częściami
Biznes
Piece gasną w hutach Rosji. Tysiące hutników traci pracę
Biznes
Projektantka Hello Kitty ustępuje ze stanowiska po 46 latach
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama