Rośnie zainteresowanie samorządów lokalnych współpracą z biznesem w ramach partnerstwa publiczno-prywatnego. W pierwszej połowie tego roku przedstawiono tyle samo (35) propozycji inwestycji co w całym ubiegłym roku. Z informacji zebranych przez Centrum PPP wynika, że wartość rozpoczętych w 2009 r. projektów to ok. 7 mld zł.
W ramach umowy o partnerstwie publiczno-prywatnym w zamian za wykonanie jakiegoś projektu wspólnie z samorządem przedsiębiorca zyskuje prawo do zarządzania nim przez określony czas i pobierania z tego tytułu opłat. W niektórych krajach w ten sposób jest finansowanych nawet 20 proc. wszystkich inwestycji infrastrukturalnych.
– Partnerstwo publiczno-prywatne pokazuje, jak zaspokajać potrzeby społeczeństwa w czasach kurczących się możliwości finansów publicznych – uważa Irena Herbst, prezes Fundacji Centrum PPP. Informacje na temat współpracy między samorządami a biznesem przedstawiono na specjalnej konferencji zorganizowanej w środę w Ministerstwie Gospodarki. Wicepremier i minister gospodarki Waldemar Pawlak uważa, że PPP może być najbardziej trafną odpowiedzią na rosnący deficyt budżetowy, gdyż nie obciąża publicznej kasy ani na poziomie centralnym, ani samorządowym.
Z danych wynika, że najczęściej w ramach PPP realizowane są inwestycje budowlane, w tym infrastrukturalne. Ale podobne inwestycje dotyczą sportu, rekreacji czy ochrony zdrowia i informatyzacji. W tym roku może to być ok. 230 przedsięwzięć. Andrzej Porawski ze Związku Miast Polskich zwraca uwagę, że samorządy coraz częściej szukają nisz dla realizacji inwestycji. – Mamy już kilka przedsięwzięć dotyczących ochrony zdrowia, a być może w najbliższym czasie uda się w Poznaniu w ramach PPP administrować szkołami. Przyznaje jednak, że niekiedy trudno samorządowcom i biznesowi wytyczyć wspólną perspektywę i wyznaczyć wyniki finansowe, jakie ma dać inwestycja.
Także Janusz Filipiak, szef Comarchu i klubu sportowego Cracovia, przyznaje, że nawet obecne, łagodniejsze przepisy o PPP są tak skonstruowane, że samorządy i przedsiębiorcy są bardziej saperami niż pionierami.