Reklama

Przeciwlotnicza Tarcza Polski będzie tańsza

Bumar mógłby w siedem lat zbudować przeciwlotniczą Tarczę Polski. Jej koszt, z zakupem zagranicznych rakiet, to około 15 mld zł. Holding czeka na decyzję rządu

Publikacja: 25.05.2011 15:15

Przeciwlotnicza Tarcza Polski będzie tańsza

Foto: Fotorzepa, Seweryn Sołtys

— Cena jest ogromna, ale i tak konkurencyjna, jeśli porównać ją do kosztów zakupu kompletnych, nowych broni na Zachodzie — przekonuje Marek Borejko, szef marketingu Bumaru. Część uzbrojenia, opracowań i urządzeń, zwłaszcza elektronicznych systemów dowodzenia, a także rozpoznania (radary), Bumar już ma. W ostatnich latach w ich rozwój polscy podatnicy, poprzez budżet MON, już zainwestowali przynajmniej pół miliarda złotych.

— Te pieniądze przepadną, a rozwój zbrojeniówki na całe lata ucierpi, jeśli armia zdecyduje się na zakup nowego zagranicznego uzbrojenia lub, co gorsza, przejęcie starych systemów oferowanych po okazyjnych cenach przez sojuszników z NATO — mówi Ireneusz Żmidziński szef dywizji Bumar-Elektronika, skupiającej producentów urządzeń radiolokacyjnych i komputerowych systemów wspierających dowodzenie: Radwaru i Przemysłowego Instytutu Telekomunikacji w Warszawie.

Armia właśnie wycofuje kolejne przestarzałe systemy obrony przeciwlotniczej rosyjskiej produkcji wprowadzane jeszcze w czasach Układu Warszawskiego. — Wkrótce zostaniemy bez przeciwlotniczej osłony, a MON wciąż zwleka z kluczowymi decyzjami — mówi Andrzej Kiński ekspert militarny, redaktor naczelny „Nowej Techniki Wojskowej".

Bumar od lat lobbuje na rzecz stworzenia ustawowego mechanizmu finansowania budowy polskiej tarczy z budżetu. — Budowa modułowego wielowarstwowego systemu broni przeciwlotniczej własnymi siłami da pracę kilku tysiącom ludzi w spółkach obronnych, zapewni rozwój technologiczny i innowacje w kraju oraz radykalnie zmniejszy koszty obsługi i serwisu skomplikowanego sprzętu w przyszłości — podkreśla Marek Borejko. I szacuje, że nie gorszy, rodzimy system może być nawet o połowę tańszy od pochodzącego z importu.

Tyle, że Bumar i tak musiałby kupić za granicą przeciwlotnicze rakiety. To kluczowe elementy tworzenia zapory przeciw wrogim samolotom, śmigłowcom i bezpilotowym powietrznym zwiadowcom. Polski koncern twierdzi, że analizowano możliwości współpracy w tej dziedzinie z przemysłem izraelskim i amerykańsko-norweskim. — Najkorzystniej zapowiada się współdziałanie z Europejskim Domem Rakietowym MBDA — mówi prezes Żmidziński. — Francuskie rakiety krótkiego zasięgu Mica, a zwłaszcza średniodystansowa Aster 30 potwierdziły swe zalety na poligonach. A MBDA jako jedyny z producentów obiecuje przeniesienie do Polski technologii wytwarzania komponentów i całych pocisków — twierdzi Żmidziński.

Reklama
Reklama

W zeszłym tygodniu szef Sztabu Generalnego gen. Mieczysław Cieniuch potwierdził, że wojskowi analizują różne warianty pozyskania w przyszłości rakietowego systemu obrony przeciwlotniczej. Jednym z nich byłoby nabycie w Niemczech starszego systemu Patriot PAC II. O ocenie Bumaru oznaczałoby to przekreślenie budowy polskimi siłami rakietowej Tarczy Polski. Minister obrony narodowej Bogdan Klich zaznaczył jednak, że na stole leżą też koncepcje kupienia najnowszych Patriotów, choć to wariant niezwykle kosztowny. MON nie wyklucza również współpracy z Francją przy tworzeniu systemu wykorzystującego pociski Aster 30. W tej sprawie do Paryża jadą w najbliższych dniach polscy eksperci z wiceministrem obrony Marcinem Idzikiem na czele.

Biznes
Orbán znów grozi Ukrainie. Kijów odpowie skargą do Brukseli
Materiał Promocyjny
Jak osiągnąć sukces w sprzedaży online?
Biznes
Do Rosji wraca czarna Wołga. Będzie „made in China”
Biznes
Rada Pracodawców RP powiększona o nowych przedstawicieli biznesu
Biznes
Lotnisko Chopina czekają zmiany? Wiele zależy od decyzji rządu
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama