Francuskie przepisy zezwalają posiadaczom winnic na dodawanie moszczu albo cukru podczas fermentacji dla zwiększenia zawartości alkoholu w ich winie, ale surowo określają dopuszczalną ilość jednego i drugiego. Istnieje także podatek 13 euro od każdych 100 kg cukru.
Generalna Dyrekcja ds. Spożycia, Konkurencji i Ścigania Oszustw DGCCRF nabrała podejrzeń po stwierdzeniu gwałtownego wzrostu sprzedaży granulowanego cukru w małym sklepie spożywczym Le Montecrucien, jedynym w wiosce Sainte-Croix-du-Mont, zamieszkałej przez 900 osób, położonej 40 minut jazdy od Bordeaux.
4 listopada właścicielką sklepu Therese Solano została ukarana grzywną 5 tys. euro z zawieszeniem za sprzedaż cukru głównie winiarzom, bez odnotowywania nazwisk kupujących, jak wymaga tego prawo. Sąd ustalił, że w ciągu 2 lat sprzedała 157 ton cukru bez wystawiania faktur.
Obrońca kobiety twierdził, że stała się kozłem ofiarnym machinacji lokalnych producentów wina. Sama kobieta wyjaśniła, że klienci kupowali cukier na dżemy, a konkurencyjne ceny w jej sklepie przyciągały klientów.
Sąd odrzucił jednak oba wyjaśnienia jako niewiarygodne i wskazał, że do wzrostu sprzedaży cukru dochodziło w porach winobrania, zwłaszcza w 2007 r.
- Słyszeliśmy podobne argumenty w sytuacji sprzedaży cukru o tej porze roku. Ze względu na ilość cukru, była to sprzedaż dla zawodowców, w tym przypadku dla winiarzy — wyjaśnił przedstawiciel brygady ds. wina w DGCCRF.
W 2007 roku panowała fatalna pogoda, która jest jednym z czynników, skłaniających winiarzy do dodawania cukru do ich zbiorów. Ludzie z DGCCRF podejrzewają, że sklep pomagał producentom dosładzać wino ponad dozwolony limit, a nie w uchylaniu się od płacenia VAT.
„Tylko w ciągu 3 miesięcy 2007 r. sprzedano tyle cukru, ile spożywa w ciągu roku miasto zamieszkałe przez 10 tys. ludzi. W Gironde mieliśmy po raz pierwszy do czynienia z aferą na tak dużą skalę" — stwierdził na łamach dziennika „Ouest France" pracownik DGCCRF.
W tej sprawie nie wymieniono z nazwiska żadnego producenta białego słodkiego wina, ale lokalna spółdzielnia znajdująca się kilka kroków obok wspomnianego sklepu wyraziła oburzenie, że sugerowano winę 50 posiadłości produkujących wina apelacji Sainte-Croix-du-Mont.
- Ilość cukru jest zbyt duża, aby dotyczyła tylko producentów naszej apelacji — stwierdził szef spółdzielni, Nicolas Solane. Jej skarbnik Jean-Guy Meric wątpi, by koledzy plantatorzy chcieli oszukiwać władze. — Ze względu na trudności gospodarcze, jakie mamy teraz, nie sądzę, by winiarzom chciało się wplątywać w coś takiego, Istnieje pewna tolerancja w dodawaniu cukru, ale jesteśmy mocno kontrolowani przez rząd — dodał.
Przekręt z cukrem jest największy w najnowszej historii regionu Bordeaux, ale do podobnego skandalu doszło w konkurencyjnym regionie Beaujolais w 2009 r., kiedy winiarzom sprzedano bez faktur 600 kg cukru. Wówczas 53 producentów wina beaujolais ukarano grzywnami od 2 tys. do 20 tys. euro. Dwaj pośrednicy i trzy supermarkety i ich kierownicy dostali kary pozbawienia wolności i wysokie grzywny, co mocno zaszkodziło wizerunkowi regionu.