- Nie mówimy dziś: chcemy zamykać fabryki. Mówimy: chcemy umowy o konkurencyjności - oświadczył Carlos Ghosn w dzienniku kanału tv France 2.
- W tej dyskusji trzeba podjąć wysiłek, a z drugiej strony są zobowiązania przedsiębiorstwa. A można ich dotrzymać dopiero z chwila, gdy będzie zgoda na ten wysiłek. Nie można mówić: zgadzamy się na zobowiązania, ale nie na wysiłek - kontynuował.
Zapytany, czy był to szantaż, odpowiedział gwałtownie - Ależ skąd!
Drażni go, że do takiej sytuacji dochodzi "za każdym razem, gdy przedstawiamy jakiś postulat, a druga strona wskazuje na przyczynę, dla której nie można go spełnić. W takim przypadku negocjacje nie są możliwe" - stwierdził z naciskiem.
- Nie należy zwłaszcza zbaczać z aktualnej dyskusji. To nie jest dyskusja o zamykaniu fabryk, to dyskusja o warunkach zwiększenia produkcji we Francji, o warunkach unikania zwolnień grupowych we Francji - podkreślał w bezpośredniej rozmowie ze Światowego Forum Gospodarczego w Davos.
Renault podjął trudne negocjacje ze związkami o umowie mającej przywrócić konkurencyjność swych zakładów we Francji. W środę doszło do wzrostu napięcia w kilku miejscach, także do przerw w pracy, dla zaprotestowania przeciwko "szantażowaniu przez dyrekcję" zamykaniem fabryk w razie fiaska rozmów.
Carlos Ghosn był mniej konkretny o pomocy, jakiej Nissan mógłby udzielić Renaultowi powierzając mu część produkcji we Francji. Minister przemysłu Arnaud Montebourg przedstawił 18 stycznia t ę pomoc jako coś pewnego.
- Minister chciał powiedzieć, że rząd pragnie, aby zwiększył się udział pracy we Francji - odparł Ghosn. - Renault odpowiada na to: przede wszystkim w 2013 r przewidujemy ożywienie marki w Europie. Dla zagwarantowania tego doprowadzimy do zwiększenia produkcji u naszych partnerów od momentu podpisania umowy o konkurencyjności, która zagwarantuje nam, że będziemy mogli zobowiązać się wobec naszych partnerów.
Nie chciał wymienić nazw tych marek, odpowiedział lakonicznie: - Może chodzić o kilka z nich.