Największa w Europie linia lotnicza - pod względem obrotów - obniżyła prognozę zysków w tym i następnym roku z powodu konkurencji rywali znad Zatoki Arabskiej i tanich linii. Jej akcje straciły we Frankfurcie nawet 16,5 proc. Rykoszetem staniały też akcje Air France-KLM (6 proc.) i IAG (4,5 proc.)
Lufthansa zaskoczyła w maju wynikami lepszymi od spodziewanych, ale teraz podała, że w 2014 r. spodziewa się 1 mld euro zysku operacyjnego wobec wcześniejszych 1,3-1,5 mld, a za rok 2 mld zamiast 2,65 mld.
Oprócz słabych wyników działu cargo przewoźnik ma problemy ze sprzedażą biletów klasy I i biznes w Europie do USA, bo wszyscy zwiększają liczbę dostępnych miejsc. - Nad północnym Atlantykiem istnieje nadpodaż mocy - powiedziała szefowa pionu finansów Simone Menne. - Liczyliśmy, że dołek będzie przejściowy, ale dane z maja były gorsze rok do roku, a rezerwacje na czerwiec i lipiec ustępują wyraźnie liczbom z ubiegłego roku - dodała.
Lufthansa odczuwa konkurencję zwłaszcza ze strony Emirates, Qatar Airways i Etihad oraz tanich linii.
Trzydniowy strajk pilotów w kwietniu pozbawił linię 60 mln zysku, a ograniczenia dewizowe w Wenezueli (Caracas nie zgadza się na transfer przychodów ze sprzedaży biletów) zmniejszyły bilans o dalsze 60 mln euro - wyjaśniła Menne.
Dział cargo liczył na duże ożywienie gospodarki, co nie nastąpiło i nie zanosi się na to, więc jego roczny zysk będzie tylko nieco większy od 77 mln euro z 2013 r. W tej działalności Lufthansa także traci do przewoźników znad Zatoki.
Nowy prezes Carsten Spohr przedstawi w lipcu nowe posunięcia w zakresie restrukturyzacji, niezależnie od realizowanego programu Score, który obniży w tym roku koszty jednostkowe o 4 proc. jak zakładano.
Linia zmniejszy liczbę miejsc w zimie i zapewne w przyszłym roku, może odroczyć odbiór nowych samolotów albo anulować część zamówień z 261 maszyn za 32 mld euro do 2025 r.