Reklama

Paliwa: taniej niż rok temu

Szanse, że ceny paliw w najbliższych tygodniach spadną są znikome. Ropa nie chce już tanieć.

Aktualizacja: 19.04.2015 21:56 Publikacja: 19.04.2015 21:00

Na majówkę pojedziemy drożej, niż na Wielkanoc .Ale za paliwa zapłacimy taniej niż rok temu, średnio

Na majówkę pojedziemy drożej, niż na Wielkanoc .Ale za paliwa zapłacimy taniej niż rok temu, średnio o około 70 groszy mniej na litrze.

Foto: Bloomberg

Ostatni tydzień przyniósł spore zwyżki cen ropy na rynkach międzynarodowych. W piątek baryłka gatunku Brent kosztowała w Nowym Jorku 64 dol. To i tak taniej niż dzień wcześniej, kiedy trzeba było za nią zapłacić 64, 95 dol., czyli najdrożej w tym roku. Wtedy pojawiły się obawy, że z tanią ropą szybko możemy się pożegnać.

Takie podwyżki natychmiast przekładają się na ruch w górę w polskich cennikach rafineryjnych. W kończącym się tygodniu ceny oleju napędowego w rafineriach wzrosły o ponad 100 zł na metrze sześc.

– Taka zmiana może w krótkim czasie odbić się na tym, co widzimy na stacyjnych słupkach. Na okres między 20 a 26 kwietnia spodziewamy się, że benzyna E95 ulokuje się w przedziale 4,65–4,74 zł za litr, a diesel 4,57–4,66 zł litr – mówi Jakub Bogucki, analityk rynku paliwowego z firmy e-petrol.

Jego zdaniem kolejny tydzień, na który przypada majowy weekend, będzie zapewne nieznacznie droższy. Według prognoz e-petrolu ceny E95 mogą przekroczyć 4,75 zł za litr, a oleju napędowego zbliżą się do 4,70 zł.

I na razie nie ma raczej szansy na wyraźne obniżki cen. – Nawet jeśli doszłoby do jakiejś redukcji notowań ropy na rynku światowym, to zmiana na nasze stacje przed weekendem majowym raczej nie dotrze – mówi Bogucki.

Reklama
Reklama

W ostatnich dniach w hurcie wyraźnie staniał gaz płynny. Zdaniem analityka e-petrolu mogłoby sugerować tendencję spadkową cen autogazu – jednak w warunkach wzrostu cen paliw tradycyjnych pozostaje on atrakcyjny nawet i w obecnych cenach, toteż stacje mogą nie przenieść tych spadków.

Spodziewany poziom cen detalicznych dla autogazu będzie się mieścił między 1,90 a 2 złotych za litr – w zależności od tego, gdzie to paliwo zatankujemy. W tym wypadku najtaniej jest w stacjach wyspecjalizowanych, a nie w sieciowych, a drożej, im bardziej jedziemy na zachód i północny zachód.

Bliżej 5 złotych za litr

Coraz częściej widzimy na stacjach benzynowych cenę 4,99 zł za litr benzyny E95. Punkty położone bliżej zachodniej granicy już kasują po 5 zł i więcej i nie widać między nimi pod tym względem konkurencji, raczej równanie w górę.

– Najbliższe dni mogą być okresem, kiedy ta tendencja będzie coraz bardziej widoczna. Widać także, że nawet mimo zmian na rynku walutowym i tendencji do umacniania się złotego polskie cenniki hurtowe idą w górę – mówi Bogucki. – Dlatego, niestety, nie powinniśmy nawet mimo takiego ruchu oczekiwać obniżek na stacjach. Powodem tychże musiałby być spadek cen ropy i paliw na rynku międzynarodowym, i to o skali większej niż jednorazowy incydent – dodaje.

Nadal jednak ceny są znacząco niższe od tych sprzed roku. Dla przypomnienia: za benzynę E95 w końcu kwietnia 2014 r. płaciliśmy średnio 5,39 zł za litr (o 73 grosze drożej), za E98 5,62 zł (także 73 gr więcej), za litr oleju napędowego 5,37 zł (teraz minus 78 gr), a za litr autogazu 2,53 zł. Tuż przed majowym długim weekendem ceny wzrosły wtedy o 5–7 gr na litrze najpopularniejszych paliw.

Baryłka Brenta kosztowała wówczas 107 dol., za dolara trzeba było zapłacić 3,03 zł. Dzisiaj kurs NBP, to 3,72 zł.

Reklama
Reklama

Czy na rynku będzie mniej ropy

Tymczasem na światowych rynkach coraz więcej jest sygnałów, że ropa będzie raczej drożała, niż taniała. I to mimo że Arabia Saudyjska ma rekordowe wydobycie sięgające powyżej 10 mln baryłek dziennie, a marcowa produkcja całego kartelu OPEC wynosi już 30,79 mln baryłek, czyli o 810 tys. więcej, niż w lutym 2015.

Rosną zapasy, bo ropy pompują więcej nie tylko Saudyjczycy, ale też Libia i Irak. Coraz częściej jednak – zwłaszcza w sytuacji, kiedy z USA dochodzą informacje o zamykaniu kolejnych odwiertów łupkowych, bo wydobycie jest nieopłacalne – mówi się, że i OPEC zacznie po swojemu sterować cenami.

Już teraz przedstawiciele krajów kartelu przebąkują o konieczności zmniejszenia limitów i o tym, że tegoroczne średnie wydobycie wyniesie nie ponad 30 mln baryłek dziennie, ale 29,27 mln. Z kolei Międzynarodowa Agencja Energii szacuje popyt na eksport OPEC na 29,5 mln.

– OPEC powinien zmniejszyć wydobycie przynajmniej o 5 proc. – uważa irański minister ds. ropy Bijan Zanganeh. Czyli o ok. 1,5 mln baryłek dziennie. Byłoby to w interesie biedniejszych członków kartelu, ale nie dominujących w nim Saudyjczyków.

Zdaniem Roba Montefusco, dilera ropy w Sucden Financial, Brent w tej chwili wyraźnie się umacnia.

– Wszyscy na rynku są zdania, że kolejne odwierty w Ameryce będą zamykane. Tyle że jeśli zostanie ich zamkniętych nie ponad 40, jak się mówi, ale np. 20, to ceny znów pójdą w dół. Wszystko zależy teraz od tempa zwijania produkcji w Stanach – mówi Montefusco.

Reklama
Reklama

Zmaleją marże Lotosu i Orlenu

Część analityków uważa, że wzrost kursu ropy powyżej 70 dol. za baryłkę przełoży się do istotnego spadku marż rafineryjnych uzyskiwanych przez polskie koncerny. Dziś są one na wyjątkowo wysokich poziomach. Tomasz Kasowicz, analityk DM BZ WBK, zauważa, że po rozbiciu marży rafineryjnej na poszczególne składowe sytuacja z opłacalnością produkcji poszczególnych paliw jest dziś mocno zróżnicowana. O ile marże na benzyny i ciężki olej opałowy są stosunkowo atrakcyjne, o tyle na olej napędowy już nie. Dalsze zmiany są nieuniknione. – Zmaleć powinna zwłaszcza opłacalność produkcji benzyn, co będzie związane z ograniczeniem eksportu paliw do USA – mówi Kasowicz. Dodaje, że w Europie cały czas jest nadpodaż mocy produkcyjnych, co dodatkowo będzie miało negatywny wpływ na marże w długim terminie. Zdaniem Kasowicza odczuje to przede wszystkim Lotos, który ma mniej zdywersyfikowaną działalność niż PKN Orlen.

Jan Buczek | prezes Międzynarodowego Zrzeszenia Przewoźników Drogowych

Po tym, jak paliwa staniały, jeszcze na początku roku, wielu przewoźników wreszcie mogło złapać oddech.

To była wielka ulga, ponieważ wcześniej przy ogromnej konkurencji rentowność ich działalności była na poziomie zero. Dobijało ich to tym bardziej, że jednocześnie – głównie z powodu kryzysu na Ukrainie oraz sankcji nałożonych na Rosję – drastycznie zmalał popyt na usługi przewozowe. I nic nie wskazuje na to, aby tutaj sytuacja miała się poprawić. Teraz więc właśnie dzięki tańszym paliwom pojawiła się wreszcie szansa na poprawę płynności. Niestety, niższe ceny ropy nadal zbyt mało przekładają się na ceny, jakie przewoźnicy płacą dystrybutorom paliw. Moim zdaniem jest to najzwyklejszy skandal.

Paul de Courtois | dyrektor generalny BMW Group Polska

Nie jest tak, że klienci w segmencie premium nie zwracają uwagi na to, czy ich auta są ekonomiczne w eksploatacji.

Oczywiście, że biorą pod uwagę ceny paliwa, które wpływają na koszty użytkowania auta. Dzięki wdrażanej od kilku lat strategii EfficientDynamics BMW Group stara się zrobić jak najwięcej, aby spełnić oczekiwania klientów w tym zakresie. Obniżamy więc zarówno zużycie paliwa, jak i emisję dwutlenku węgla w konwencjonalnych modelach. Jednocześnie wprowadzamy najnowsze technologie, które zastosowaliśmy w naszych autach – elektrycznym BMW i3 oraz hybrydowym BMW i8 czy oczekiwanej w tym roku hybrydowej wersji BMW X5. To auto zużywa paliwo na poziomie nawet 3,3 litra na 100 km. Przykładem osiągnięć aut BMW, już z tradycyjnym napędem, jest z kolei najnowszy model BMW serii 1, gdzie jedna z wersji silnikowych spala jedynie 3,4 litra na na 100 km.

Biznes
Kreml funduje pogrzeby i pomniki żołnierzom zabitym na wojnie, którą rozpętał
Patronat Rzeczpospolitej
Polski Produkt Przyszłości: XXVII edycja konkursu, w którym nauka spotyka biznes
Biznes
Akcje za pół miliarda i jasna deklaracja. Adam Góral uspokaja inwestorów Asseco
Biznes
Góra gotowych mieszkań, krytyka Europy i rekord OZE w UE
Biznes
Elon Musk poleciał do Davos reklamować autonomiczne Tesle
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama