Notowania królewskiego metalu w pierwszych miesiącach 2021 r. nie radziły sobie dobrze. Staniał on w I kwartale o ponad 10 proc., co było najgorszym początkiem roku od 1982 r. W ostatnim czasie widać jednak poprawę. Kurs złota po osiągnięciu dna w marcu na poziomie 1670 dol. za uncję znacząco odbił i znajduje się obecnie blisko czteromiesięcznych szczytów. Niewiele brakuje do przekroczenia psychologicznej bariery 1900 dol.

Według specjalistów wpływają na to rosnące obawy o inflację oraz zawirowania na rynkach innych aktywów.

– Ceny złota rosną, ponieważ słabość kryptowalut i rosnący popyt na aktywa zabezpieczające przed inflacją wzmocniły atrakcyjność metalu szlachetnego – powiedziała Margaret Yang, strateg w DailyFX. – Ostatnie dane ETF pokazały, że inwestorzy gromadzą zapasy żółtego metalu po raz pierwszy od stycznia, co potwierdza rosnący apetyt – dodaje Yang.

Największy na świecie ETF złota – SPDR Gold Trust – odnotował w maju trzy tygodnie napływu netto z rzędu. Sugeruje to, że kupujący wracają na rynek kruszców po kilku miesiącach, kiedy fundusze odnotowywały odpływ netto.

Napływ kapitału na rynek złota odbywa się w czasie dużych wahań na rynku kryptowalut. W ubiegłą środę notowania głównych tokenów spadały od kilkunastu do kilkudziesięciu procent. Szybko doszło do odbicia, ale weekend przyniósł dwucyfrowe spadki. W poniedziałek sytuacja powoli się stabilizowała.

Oprócz tego wsparciem dla złota jest słabnący dolar amerykański. Bloomberg Dollar Spot Index znajduje się obecnie blisko najniższego poziomu od stycznia. Według analityków z Goldman Sachs słaby dolar, odbicie gospodarcze po pandemii i niskie stopy procentowe będą stymulowały notowania kruszcu w kolejnych miesiącach. Bank prognozuje, że w tym roku cena uncji wzrośnie do 2000 dol.