Założona w 1965 r. Pizza Express zasłynęła w ubiegłym wieku z koncertów jazzowych, które odbywały się regularnie w jednej z jej londyńskich restauracji. Dziś posiada już ponad 400 lokali w Europie, Hong Kongu, Indiach i na Bliskim Wschodzie i zatrudnia 10 tysięcy pracowników.

Do tej pory firma potrącała 8 proc. od napiwków, płaconych przez klientów kartką kredytową bądź debetową. Wywołało to jednak głośne protesty wśród pracowników oraz związków zawodowych, w tym brytyjsko-irlandziej instytucji Unite the Union, która wywalczyła zmianę przepisów sieci restauracji.

Firma ogłosiła, że od 6 października 2015 r. wejdą w życie nowe regulacje, dzięki którym pobierane od klientów napiwki będą w całości rozdzielone między pracowników restauracji przy użyciu systemu „Tronc".

System automatyczny jest coraz częściej wykorzystywany przez właścicieli restauracji w celu zarządzania napiwkami. Opiera się na tym, że wszystkie napiwki zostają najpierw sumowane, a następnie rozdzielone w ustalonych proporcjach między pracowników. Najczęściej kelnerom przypada ok. 70 proc. zebranej sumy, resztę zaś otrzymują pozostali pracownicy, w tym kucharze.

- Chciałem mieć pewność, że nasi pracownicy otrzymają wynagrodzenie stosowne do wartości ich wkładu w sukcesy restauracji – mówi Richard Hodgson, dyrektor generalny Pizza Express.

- Nasz system pobierania napiwków od zawsze był i będzie przejrzysty zarówno dla pracowników, jak i klientów. Zgadzamy się z prośbami o większą klarowność w tym aspekcie w branży gastronomicznej, żeby pracownicy otrzymywali uczciwe wynagrodzenie, a klienci mieli możliwość podjąć świadomy wybór, kiedy przychodzi do płacenia napiwków – zapewnia Hodgson.