fbTrack

Kultura

Sztos nie tylko z czasów trójmiejskiego Nikosia

Stare słowa powracają w zaskakujących wersjach. Ostatnio karierę robi „sztos".
W latach 90. film o tym tytule wyreżyserował Olaf Lubaszenko z udziałem Jana Nowickiego, Kazika, Tymona Tymańskiego, ale i prawdziwego gangstera – Nikosia, który zginął w tak zwanych porachunkach. Wtedy „sztos" oznaczał szybkie działanie, coś zaskakującego. Łączył się też ze światem złodziei samochodów. Używali oni urządzenia przypominającego kluczyk do stacyjki samochodowej. Służył jednak do włamań. Sztos.
W annałach Internetu, a i sieć ma już swoje annały, znalazłem komentarze, że rzecz może również dotyczyć bilardu. Ktoś napisał: chodzi o uderzenie kuli. Osoba zorientowana napisała: „w bilardzie nie ma kul, są tylko bile, baranie". Tak jak powstał „Sztos 2", tak słowo nabrało nowych znaczeń, chociaż jest też motyw jak arka między nowymi a starymi czasy: sztos oznaczał i oznacza stosunek seksualny z prostytutką. Sieć dostarcza jednocześnie dowodów na to, że o sztosie mówią nie tylko ci, którzy współżyją z kobietami sprzedajnymi. Gdy Doroczaro pisze, że miał „sztos z Mariolą", oznacza to tyle, że ich współżycie zakończyło się orgazmem. Mariola mogła być poczciwości niewiastą.
Znaczenie sztosu wdarło się też w świat narkotyków. Zdanie: „Niezły sztos wczoraj jarałem", nie znaczy wcale, że ktoś odurzał się płonącym ciałem prostytutki. Przejdźmy jednak do konkretów. Kiedy ktoś mówi „sztos", robi to, by spointować niezwykle mocne doświadczenie. Eksces.  Chociażby językowy. Sztos!
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL