fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Zdrowie

Wątpliwości wokół recept z nazwami leków po łacinie

Rzecznik praw pacjenta grozi karami nawet do 500 tys. zł za wystawianie pełnopłatnych recept
Fotorzepa, Bartłomiej Żurawski Bartłomiej Żurawski
Lekarze mają wypisywać łacińskie nazwy substancji, którą może zawierać kilka medykamentów. Dyskutują, czy jest to zgodne z obowiązkiem określania pacjentowi stopnia odpłatności za konkretny lek.
Projekt rozporządzenia o receptach lekarskich, który trafił właśnie do konsultacji społecznych, rodzi znaki zapytania. Przepisy zaproponowane przez ministra zdrowia wskazują, że lekarz może na recepcie pacjentowi wypisać nazwę międzynarodową leku. Jest to łacińska nazwa substancji chemicznej, którą może zawierać kilka medykamentów na liście refundacyjnej.
Obowiązujące teraz rozporządzenie wyraźnie dopuszcza pisanie na recepcie nazw handlowych konkretnych leków. Przez długi czas lekarze natomiast nie widzieli, czy mogą opcjonalnie pisać łacińskie nazwy substancji. W obawie przed karami z NFZ unikali częściej tej drugiej opcji.
Resort zdrowia chce teraz wskazać jednoznacznie, że jest to dopuszczalne. Pojawia się pewien kłopot.
– Projekt dopuszcza pisanie łacińskich nazw leków, ale nie zdejmuje z lekarza obowiązku określania na recepcie, jaką odpłatność ponosi pacjent. Jeden zapis kłóci się z drugim – mówi Joanna Zabielska-Cieciuch, lekarz z Porozumienia Zielonogórskiego. Nie można jednocześnie podać na recepcie łacińskiej substancji, którą może zawierać kilka leków na liście refundowanej, i napisać, jaka jest odpłatność pacjenta za dany medykament, czyli ile dopłaca ze swojej kieszeni za lek refundowany przez NFZ. A medycy muszą określać odpłatność pacjenta za lek, bo tak stanowi art. 45 ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty.
Fakt, że nowela rozporządzenia rodzi sprzeczność między nazwą łacińską a odpłatnością, potwierdza też Paulina Kieszkowska-Knapik, adwokat z kancelarii Baker & McKenzie. Wskazuje jednocześnie, że w związku z tym nie wiadomo, czy recepta z nazwą łacińską leku będzie się w ogóle kwalifikowała do refundacji.
Z kolei samorząd lekarski chwali nowe rozwiązanie.
– Lekarz, wypisując nazwę międzynarodową, nie musi określać poziomu refundacji. Będzie to też ułatwienie np. podczas ordynowania antybiotyku, który ma na ogół ten sam poziom odpłatności – mówi Maciej Hamankiewicz, prezes Naczelnej Rady Lekarskiej. Zaznacza, że nie zawsze będzie można wypisać łacińską nazwę substancji. Chodzi o sytuacje, gdy preparat jest składnikiem kilku leków o różnym poziomie odpłatności.
W związku z rozbieżnościami interpretacji planowanego rozporządzenia „Rz" poprosiła autora o wyjaśnienia.
– I w obowiązującym rozporządzeniu, i po wejściu w życie jego nowelizacji obligatoryjne jest i będzie wpisanie zarówno nazwy leku, w tym międzynarodowej, jak i stopnia jego odpłatności – odpowiada Krzysztof Bąk, rzecznik prasowy ministra zdrowia.
Przypomnijmy, że wskazanie na recepcie nazwy międzynarodowej leku daje pacjentom większy wybór. Farmaceuta może im zaoferować inny medykament spośród tych, w których znajduje się wskazana na recepcie łacińska nazwa substancji. Wielu pacjentów za dopłatą może więc wybierać np. lek droższy, ale skuteczniejszy. Ponadto art. 44 ustawy refundacyjnej wskazuje, że aptekarz musi wskazać pacjentowi, który przychodzi z receptą do realizacji zamiennik medykamentu na niej wskazanego.
etap legislacyjny: konsultacje społeczne
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA