fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biura podróży

Musimy jeszcze nauczyć się przezwyciężać emocje

archiwum prywatne, Filip Frydrykiewicz F.F. Filip Frydrykiewicz
Polski Związek Organizatorów Turystyki okazał się organizacją bardzo potrzebną. Zabiera dzisiaj głos w kwestiach istotnych dla środowiska. Nie udało mu się jednak przezwyciężyć wewnętrznych podziałów - w rok od powstania tej organizacji podsumowuje w rozmowie z Turystyką.rp.pl jej prezes Krzysztof Piątek
Filip Frydrykiewicz, Turystyka.rp.pl: Czy warto było powoływać PZOT?
Krzysztof Piątek, prezes Neckermanna Polska i Polskiego Związku Organizatorów Turystyki: Podobne pytanie zadałem w zeszłym roku czołowym polskim touroperatorom – ich reakcja była dla mnie bardzo pozytywnym zaskoczeniem. Krótko mówiąc - PZOT powstał przez aklamację, gdyż wszyscy do których się zwróciłem, bardzo gorąco poparli pomysł utworzenia organizacji reprezentującej interesy organizatorów. Zgromadzenie założycielskie miało stuprocentową frekwencję, było profesjonalnie przygotowane i bardzo sprawnie uchwaliliśmy wszystkie uchwały niezbędne do powołania Polskiego Związku Organizatorów Turystyki.
Najważniejszy dokument – nasz statut, w bardzo jasny sposób zdefiniował cele, zadania, formy działalności i członkostwa oraz władze związku. Jesteśmy organizacją otwartą do współpracy ze wszystkimi, którzy mają lub chcą mieć kontakt i współpracować z organizatorami. Członkami zwyczajnymi PZOT może zostać każdy przedsiębiorca posiadający ważny wpis w Centralnej Ewidencji Organizatorów Turystyki i Pośredników Turystycznych. Nie mamy żadnych innych wymogów wobec nowych członków - organizatorów, tym bardziej żadnych ograniczeń dla tzw. członków wspierających.
Ilu członków założycieli wytrwało w organizacji do tej pory, a ilu nie ma już w tym gronie?
PZOT założyło siedemnastu czołowych touroperatorów. Po trzech miesiącach oczekiwania na wpis do Krajowego Rejestru Sądowego, piętnastu z nich wpłaciło składkę członkowską.
W międzyczasie Triada, której prezes Piotr Zawistowski brał udział w zebraniu założycielskim PZOT, przestała dawać oznaki życia, co tłumaczy brak wpłaty składki Ostatecznie też TUI nie uregulowało składki - przy ich nastawieniu do branży i konkurencji, trudno było spodziewać się innej postawy. Z formalnego punktu widzenia, ani TUI, ani Triada nigdy nie uzyskali statusu członka PZOT. Wszyscy pozostali są w dalszym ciągu aktywnymi członkami związku, który zdołał rozszerzyć grono członków do prawie 70 podmiotów.
Wspomniał pan o Triadzie. Jego następca, Sky Club, był członkiem PZOT, ale z hukiem upadł. Czy PZOT nie czuje się odpowiedzialny za tę sytuację?
Jak wspomniałem, członkiem zwyczajnym PZOT może zostać każdy przedsiębiorca posiadający ważny wpis w rejestrze. Zarówno Triada jak i Sky Club posiadały ważne zezwolenia i gwarancje ubezpieczeniowe. Problem z jakim się borykały obie firmy była ich skomplikowana sytuacja finansowa. PZOT nie aspiruje do roli audytora sytuacji finansowej i wyników finansowych swoich członków i będzie zawsze wspierał członków bez względu na ich sytuację finansową. Szkoda mi Triady i Sky Clubu ze względu na ich zasłużoną historię. Triada przez kilka lat ponad dwudziestoletniej działalności szczyciła się mianem lidera rynku, i to całkiem niedawno, bo zaledwie przed kilku laty.
Zadziwiające dla mnie było tempo zniknięcia tej znanej marki i te nieudane próby ratowania płynności finansowej przez nowych inwestorów, którzy wykazali się wyłącznie indolencją i brakiem rozeznania sytuacji w jakiej znajdowała się przejmowana firma.
Czy PZOT czuje się odpowiedzialny za tę sytuację? Nie rozumiem pytania, bo nie dostrzegam logicznego związku pomiędzy zakończeniem działalności przez Triadę i upadłością Sky Club, a członkostwem w PZOT. Pasuje w tym miejscu przytoczyć powiedzenie „co ma piernik do wiatraka".
TUI nie chciało być w PZOT, bo nie zgadzało się na tolerowanie w szeregach organizacji firm, które uciekają się do wybiegów, by obejść przepisy nakazujące podniesienie gwarancji ubezpieczeniowych (wrzesień 2010 r.). Chodziło o Exim Tours i Triadę. Jak Pan to skomentuje.
TUI wyraźnie nie zrozumiało celów, zadań i misji związku, jak również źle zinterpretowało lub zupełnie niezrozumiało statutu. TUI dążyło do instrumentalnego użycia PZOT w rozgrywkach z konkurentami i spotkało się ze stanowczym „nie" ze strony PZOT. Musieliśmy dobitnie wyjaśnić TUI, że PZOT nie jest kolejnym organem kontrolującym działalność prowadzoną przez organizatorów. Do tego celu ustawa o usługach turystycznych powołała Ministerstwo Sportu i Turystyki, urzędy marszałkowskie, Ministerstwo Finansów i całą masę innych instytucji np. UOKiK, GIODO, PIP itp. zajmujących się nadzorem działalności regulowanej.
Zadaniem PZOT jest ochrona interesów przedsiębiorców a nie nadgorliwe ściganie za „niewinność". Nie zgadzam się z sugestią zawartą w pytaniu o uciekaniu się do wybiegów dla obejścia przepisów. Uważam, że wszelkie działania mające na celu optymalizację kosztów, które prowadzone są zgodnie z przepisami i dodatkowo w działalności regulowanej uzyskały autoryzację ze strony nadzorujących organów nie mogą stanowić podstawy do formułowania jakichkolwiek zarzutów. Nie znajduję nic nagannego w poszukiwaniu w przepisach możliwości uniknięcia zbędnych kosztów.
Co PZOT udało się zdziałać przez pierwszy rok działalności?
Bez zbędnej autopromocji, bicia piany i powoływania specjalnych komisji przyjęliśmy uproszczoną formę kodeksu dobrych praktyk, publikując na naszej stronie www.pzot.pl 20 podstawowych zasad, którymi kierują się członkowie PZOT na etapie przygotowywania imprez turystycznych, ich oferowania, sprzedaży i realizowania imprezy.
Nawiązaliśmy robocze kontakty z MSiT, urzędami marszałkowskimi, UOKiK-iem i innymi organizacjami turystycznymi, m.in. Ogólnopolskim Stowarzyszeniem Agentów Turystycznych, Polską Izbą Turystyki.
Uruchomiliśmy stronę informacyjną www.pzot.pl wraz z portalem turystycznym w nowej technologii MDS z systemem rezerwacji MerlinX, promującym usługi i imprezy organizowane przez naszych członków.
Wzięliśmy udział we wszystkich konsultacjach minionego roku na temat zmian w przepisach dotyczących branży turystycznej. Opiniowaliśmy propozycje Ministerstwa Finansów, Ministerstwa Sprawiedliwości, Ministerstwa Sportu I Turystyki, poprzedzone każdorazowo wewnętrznymi konsultacjami w gronie członków PZOT.
Zbliża się pierwsza rocznica od ukazania się pierwszego raportu PZOT na temat trendów w sprzedaży usług turystyki wyjazdowej, publikowanego na podstawie danych z najpopularniejszego system rezerwacyjnego MerlinX. W każdy wtorek z precyzją szwajcarskiego zegarka, począwszy od 51 tygodnia kalendarzowego 2011 ukazują się raporty tygodniowe PZOT i MerlinX obrazujące aktualną sytuację w biurach podróży na podstawie rezerwacji założonych przez prawie cztery tysiące  biur agencyjnych. Na podstawie naszych raportów tygodniowych ukazało się wiele merytorycznych, informacyjnych publikacji w mediach - znacząco odmiennych od dotychczasowych standardowych, negatywnych sensacji o działalności biur podróży.
Wprowadziliśmy bardzo skuteczny system wewnętrznych konsultacji, który sprawdził się przy uzgadnianiu wspólnego stanowiska w kwestiach na przykład wzajemnych relacji z agentami, standaryzacji umów agencyjnych, projektu zróżnicowania terminu wakacji letnich, opiniowania projektów nowych rozporządzeń i ustaw. Poza standardowymi konsultacjami społecznymi, PZOT zgłosił do MSiT-u w imieniu organizatorów turystyki własne propozycje zmian w ustawie o usługach turystycznych.
Raporty są krytykowane jako nie przedstawiające pełnego obrazu rzeczywistości. Agenci twierdzą, że oni nie widzą w swoich biurach wzmożonego ruchu, kiedy reporty donoszą o wzroście sprzedaży. Po drugie - niektóre kierunki są niedoszacowane ze względu na to, że część biur ma nikły udział sprzedaży w systemie Merlina, np. TUI czy Oasis, a niektóre ograniczony - Rainbow Tours, Itaka.
Krytykujących w Polsce nam nigdy nie brakowało. Również branża turystyczna nie jest wolna od malkontentów. Niech sobie jęczą skoro tak lubią – nas to nie wzrusza. Jeśli nie zadowala ich wiernie przekazana, zwięzła i bardzo aktualna informacja na temat sprzedaży w kilku tysiącach biur podróży, które reprezentują swoim obrotem około 50 procent całego rynku turystyki zorganizowanej – to mają problem... ze sobą.
Nie znam bardziej reprezentatywnego źródła informacji rynkowej biorąc pod uwagę skalę udziałów sprzedaży realizowanej przez użytkowników MerlinaX w stosunku do całej wartości rynku.
Aby zadowolić wąskie grono malkontentów, przyznaję z ręką na sercu, że 50 procent rynku to niepełny obraz rzeczywistości, bo... brakuje drugich 50 procent. Naturalnie, że lepiej byłoby publikować raporty na podstawie analizy wszystkich kanałów dystrybucji. Teoretycznie rzecz biorąc, można odpytać wszystkich 3300 działających w Polsce organizatorów, co udało im się sprzedać w minionym tygodniu. Jest tylko mały problem - czy uda się im wszystkim udzielić precyzyjnej odpowiedzi w poniedziałek, aby można było przedstawić pełny obraz rzeczywistości w każdy wtorek, jak robi to PZOT na podstawie MerlinaX?
Idealnie byłoby, gdyby udawało się przygotowywać wyniki z udziałem innych systemów rezerwacyjnych stosowanych przez biura podróży, jak TOM i Blue Vendo czy systemy rezerwacyjne poszczególnych touroperatorów (Secure, Victor itp.)? Turystyka.rp.pl jest tym żywo zainteresowana, gdyż śledzimy raporty PZOT i udostępniamy je na swoich łamach na podstronie "statystyki turystyki" (rp.pl/temat/940587.html). Co stoi temu na przeszkodzie?
Nic specjalnego – tylko ludzie, technologia i dobra wola. Nie ukrywam, że prowadziłem rozmowy na ten temat, ale się nie powiodły. Nie każda firma dostarczająca systemy rezerwacyjne jest skłonna do zunifikowania i udostępnienia, danych pokazujących skalę prowadzonej działalności. Podobnie nie wszyscy organizatorzy palą się do dzielenia z opinią publiczną bieżącymi wynikami sprzedaży własnych imprez. Jednak pracujemy nad tym, aby rozszerzyć bazę informacji rynkowej o inne źródła dystrybucji imprez turystycznych. To jeszcze chwilę potrwa.
Czy dzięki powstaniu PZOT środowisko touroperatorów jest mocniejsze, lepiej zorganizowane, bardziej zjednoczone? Z tego co wiem nie udało się na przykład nakłonić touroperatorów do wspólnej kampanii promocyjnej na rzecz wczesnego kupowania wycieczek w markowych biurach podróży.
Wszyscy jesteśmy świadomi negatywnego wpływu wydarzeń minionego, burzliwego sezonu na wizerunek branży touroperatorów. Zachwiane zostało zaufanie klientów do biur podróży, wzrosło zaniepokojenie i niepewność konsumentów korzystających z usług organizatorów. Wiemy, że powinniśmy zjednoczyć siły w celu zapobieżenia dalszej degradacji naszego wizerunku solidnego usługodawcy.
To wszystko wiemy, ale daleka jest jeszcze droga do skutecznego podjęcia wspólnych działań, tym bardziej zgromadzenia środków na wyartykułowanie wspólnego przekazu promującego np. first minute jako optymalną formę rezerwacji wypoczynku za granicą. Jesteśmy środowiskiem mocno wewnętrznie konkurującym, co jest naturalnym hamulcem do podjęcia skoordynowanych działań. Musimy nauczyć się jeszcze przezwyciężania emocji związanych z konkurowaniem, na rzecz racjonalnego i wspólnego działania dla wspólnych korzyści. Człowiek – w tym przedsiębiorca, uczy się całe życie.
A na zewnątrz – czy jego głos się liczy?
Jestem zbudowany reakcją władz różnych szczebli na pojawienie się nowych organizacji samorządowych, takich jak OSAT i PZOT. Od pierwszych dni po uzyskaniu osobowości prawnej zostaliśmy dostrzeżeni i uwzględnieni we wszelkich konsultacjach prowadzonych przez urzędy centralne w pracach legislacyjnych dotyczących branży turystycznej. Nie znajduję najmniejszego powodu do narzekania na „władzę", która wykazała dużą spostrzegawczość i dobrą wolę do podjęcia dialogu z nowymi reprezentantami środowiska turystycznego.
Jakie zadania czekają PZOT w najbliższym czasie?
Nadszedł czas na wzmocnienie fundamentów naszej organizacji i jej mandatu do reprezentowania branży touroperatorów, poprzez rozszerzenie bazy naszych członków. Niezmiernie cieszy mnie fakt przystąpienie do grona czołowych touroperatorów również mniejszych przedsiębiorców z potencjalnego grona ponad 3300 organizatorów posiadających ważny wpis w rejestrze.
Chcemy w znacząco szerszym gronie mieć możliwość konsultowania spraw mających bezpośredni wpływ na naszą działalność gospodarczą.
Czy PZOT, Polska Izba Turystyki, Izba Turystyki Rzeczpospolitej Polskiej to nie za dużo? Czy nie powinno nastąpić zjednoczenie w jednej organizacji?
Nie! Oczywiście, że nie. Jedna partia i jeden wódz nie kojarzą się dobrze. Nie wymyślono na razie nic lepszego od demokracji, różnorodności, odmienności, wolności i konkurencji. Kogo dotychczas reprezentował PIT lub ITRP? Organizatorów, agentów, hotelarzy, przewodników, przewoźników czy może klientów lub „władzę"? W sytuacjach konfliktowych każdy z przedsiębiorców turystycznych szukających wsparcia w „swojej" organizacji samorządowej mógł poczuć się zagubiony i opuszczony. Ta miałkość reprezentacji tradycyjnych samorządowców doprowadziła do spontanicznego powstania nowych podmiotów, jak OSAT i PZOT. Niech się teraz wykażą, udowadniając potrzebę istnienia.
Jaką przyszłość na najbliższy rok dla polskiej turystyki wyjazdowej przewiduje pan z pozycji prezesa PZOT?
Wytężam wzrok, wpatrując się oczyma wyobraźni w szklaną kulę i widzę... co ja tam widzę... jest dobrze!
A mówiąc poważnie – wszystkie znaki na ziemi, niebie i wodzie wyraźnie wskazują, że Polacy chcą podróżować. Wraz ze wzrostem siły nabywczej ich pensji, będą podróżowali i częściej i liczniej.
W zakresie korzystania z usług turystyki zagranicznej jesteśmy daleko za sąsiadami z Unii Europejskiej. W najbliższych latach będziemy szybko nadrabiać dystans dzielący nas od sąsiadów. Przed nami długie lata, być może nawet dwucyfrowych, wzrostów liczby turystów wyjeżdżających za granicę.
Nasuwa się jednak pytanie czy organizatorzy turystyki pozostaną w gronie beneficjentów tej prognozy, czy też nowe technologie i ciągła edukacja podróżujących nie sprawią, że turysta stanie się bardziej samodzielny w organizacji swoich podróży?
Źródło: turystyka.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA