fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rpkom

Nielimitowane nadużycia

ROL
Nielimitowane oferty komórkowe otworzyły nowe pole do nadużyć telekomunikacyjnych. Sieci komórkowe borykają się dzisiaj z problemem sztucznej terminacji na numery stacjonarne, które dają małym operatorom przychody liczone ponoć w milionach złotych. Jak zwykle w świetle prawa i regulaminów trudno udowodnić, czy to proceder, czy normalne wykorzystanie abonamentu, za który użytkownik zapłacił
Przeszło 43 tys. minut miesięcznie może teoretycznie wydzwonić w ciągu miesiąca jedna karta SIM na jeden lub kilka numerów stacjonarnych. W zależności od stawki terminacyjnej faktura dla operatora komórkowego wyniesie za to od kilkuset do blisko półtora tysiąca złotych. On sam wystawi detaliczną fakturę na kwotę od 70 do 130 zł. Bo to taryfa z nielimitowanymi połączeniami. Marża wydaje się... godziwa. Firmy trudniące się taką działalnością reklamują na forach internetowych, że detaliczny użytkownik może zarobić nawet 450 zł miesięcznie. Żywy człowiek nie wydzwoni 43 tys. minut miesięcznie, ale mobilna aplikacja już może.
Problem jest drażliwy, a opinie na temat jego skali różne.  Według niektórych problem ma tylko jeden operator, który nie radzi sobie od strony formalnej z procederem. - Po wprowadzeniu planów unlimited nie zauważyliśmy, aby charakter ruchu telefonicznego naszych klientów zmienił się w wyraźny sposób. W przypadku ofert dla firm mamy mechanizm umożliwiający wyłączania klientów generujących tzw. sztuczny ruch albo wykorzystujących karty unlimited do bramek FCT. Regulują to odpowiednie zapisy w umowach - mówi Wojciech Jabczyński, rzecznik Orange. Andrzej Pomarański z biura prasowego Polskiej Telefonii Cyfrowej mówi, że sieć T-Mobile zauważa wspomniane zjawisko, że nie ma ono skali masowej, i że operator radzi sobie bez większych problemów z niwelowaniem jego negatywnych skutków. Według innych - problem dotyka wszystkich po równo, tylko nie wszyscy chcą się do tego przyznać, bojąc się np. efektu swoich wypowiedzi w przyszłych sporach przed sądem lub Urzędem Ochrony Konkurencji i Konsumentów.
Choć mobilna aplikacja jest sprytna i próbuje naśladować korzystanie z telefonu przez żywego użytkownika, to jednak wolumeny ruchu z pojedynczych kart SIM szybko pokazują operatorom, że coś jest nie tak. Stosunkowo przejrzystą metodą nakręcania hurtowych faktur jest uruchamianie pod numerami stacjonarnymi konkretnych usług: nauki języków obcych, odsłuchiwania audiobooków, czy słuchania stacji radiowych. W takim wypadku właściciel telefonu z nielimitowaną taryfą może być nawet nieświadomy celów właścicieli numerów. Co więcej: nadużycia można dowodzić dopiero wtedy, gdy dzwoni w trybie 24 godziny na dobę przez 7 dni w tygodniu. Największe wolumeny ruchu generują jednak SIM dzwoniące na ekskluzywne, zamknięte dla szerokiego grona abonentów numery. Co się pod nimi kryje - wie tylko ich dysponent. W takiej sytuacji abonentem taryf nielimitowanych i dysponentem numeru stacjonarnego może być ta sama osoba, lub podmiot. Względnie: że działają w ścisłym porozumieniu i dzielą się przychodami. - Dzisiaj sprawa wygląda tak, że blokujemy podejrzane numery i podejrzany ruch. Napływają do nas reklamacje, które my odrzucamy na podstawie niezgodności wykorzystania usługi w świetle regulaminu jej świadczenia. Na razie tym kończy się sprawa od strony formalnej. Nie wiemy jednak, czy naciągacze nie zaczną dochodzić swoich roszczeń bardziej aktywnie - mówi przedstawiciel jednego z operatorów. Od strony technicznej blokowanie sztucznego - jak się wydaje - ruchu nie stanowi wielkiego kłopotu. Gorzej, kiedy użytkownicy kart z nielimitowanymi połączeniami zaczną dowodzić, że to jest bezprawne. To, co jest oczywiste na zdrowy rozum dla inżyniera sieciowego nie musi być oczywiste dla sędziego. - A kto może zabronić połączeń przez całą noc na numer służący do nauki języka? Użytkownik może dowodzić, że tak przywykł się uczyć, a potem użycza telefonu także uczącym się kolegom - mówi przedstawiciel jednego z hurtowych operatorów. Według niego na rynku tworzą się już spółdzielnie (najczęściej mówi się o studentach), liczące po kilkaset telefonów, których użytkownicy terminują mobilny ruch w wybranych sieciach stacjonarnych. Ofert tego typu dla hurtowych operatorów ponoć nie trzeba długo szukać. Poszkodowani operatorzy starają się dowodzić, że po pierwsze, generowanie sztucznego ruchu z zasady jest naganne, a ponadto techniki, jakie stosują naciągacze kłócą się z przeznaczeniem numerów telefonicznych w planie numeracji krajowej. I że np. głosowe serwisy telefoniczne powinny być świadczone pod numerami 0-70x i 0-80x. Tyle, że taka interpretacja utrudniłaby np. całkowicie w dobrej wierze prowadzoną działalność bankowych centrów komunikacyjnych, które także wykorzystują zwykłą numerację do obsługi infolinii. Nie wygląda na to, aby omawiany problem miał spowodować odwrót operatorów komórkowych od taryf nielimitowanych. Dzisiaj traktują to, jako patologiczny margines nieuchronnych zmian rynkowych. Tyle, że ta patologia słono ich kosztuje.
Źródło: rpkom.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA