fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Plus Minus

Pryska sen o potędze

Andrzej Talaga
Fotorzepa, Waldemar Kompala Waldemar Kompala
Szef instytutu Stratfor George Friedman przewidywał swego czasu, że Polska wraz z Turcją staną się potęgami, które zdystansują Niemcy i Francję. Mrzonka? Niekoniecznie, przecież przepowiednia w części się spełnia. Niestety, nie w tej dotyczącej Polski. Na potęgę wyrasta Turcja, my zaś tracimy szansę na wybicie się z pozycji średniaka. Dotychczas graliśmy w Europie na wyrost, ale była nadzieja, że dorośniemy do poziomu, na jakim chcieliśmy się widzieć. Ta nadzieja właśnie rozpływa się w niebycie.

1

Wzrost PKB Polski spadnie w tym roku o 2–2,5 proc. W przyszłym może być jeszcze niższy, maleje dynamika produkcji i eksport. Nadciąga kryzys – wieszczą ekonomiści. Skoro nadchodzi, to i kiedyś przejdzie, jakoś przeżyjemy kilka chudych lat. Niestety, rację mogą mieć ci, którzy dowodzą, że to nie chwilowe załamanie, ale trwałe wyhamowanie.
Osiągnęliśmy bowiem przyzwoity poziom rozwoju i bardzo trudno będzie wspiąć się szczebel wyżej. Skonsumowaliśmy paliwo wzrostowe, którym była energia społeczna wyzwolona przez wprowadzenie wolnego rynku oraz transfer cywilizacyjnego know-how z Zachodu. Nie mamy zaś innego paliwa, jakim karmią się zaawansowane gospodarki, choćby amerykańska czy niemiecka: innowacyjności oraz wysokiego poziomu edukacji.
Wzrost PKB ledwie o 2,5 proc., może nawet 1,5 proc. rocznie przez następną dekadę, zaowocuje osłabieniem siły przetargowej naszego kraju w kontaktach zarówno z partnerami z UE, jak Rosją. Nie wygospodarujemy pieniędzy na podniesienie armii do technologicznego poziomu rozwiniętych państw NATO, nie będzie nas stać na miękką siłę na Wschodzie i budowanie tam przychylnej atmosfery dla polskich aspiracji. Potencjalni protegowani Polski – Ukraina, Mołdawia, Białoruś, Zakaukazie, a nawet państwa bałtyckie – schronią się pod innymi skrzydłami..

2

Miało być inaczej. Może nie aż tak różowo jak u Friedmana, ale dla poprawy nastroju chwilowo wróćmy do jego wizji, w której nowe potęgi, Polska i Turcja, ruszają na żer w przestrzeni posowieckiej oraz na Bałkanach. Ich interesy przecinają się na południu Ukrainy (północ jest polska) oraz na wybrzeżu Adriatyku. Byłyby to czyste fantasmagorie, gdyby nie kilka szczegółów, jak choćby rozkwit tureckich restauracji od granicy z Bułgarią aż po Węgry, wielka popularność seriali znad Bosforu w Chorwacji oraz to, że Bośnia już stoi inwestycjami tureckimi.
W przeciwieństwie do Polski Turcja wykorzystuje bowiem swój czas znakomicie. Po załamaniu w początkach kryzysu PKB tego kraju rośnie znowu w tempie 8 proc. rocznie, wzrasta eksport, który na Bliskim Wschodzie i w Afryce Północnej nabrał wręcz cech ekspansji. A wszystkiemu temu towarzyszy przyrost demograficzny, z dzietnością na poziomie 2,13 dziecka na kobietę w wieku rozrodczym, co oznacza stały dopływ na rynek pracy nowych roczników coraz lepiej wykształconych obywateli. Jak pokazują sondaże, już 20 procent młodych Turków urodzonych w Niemczech myśli o powrocie do kraju ojców, bo uważają, że mają w nim lepsze perspektywy zawodowe niż nad Renem.

3

Tymczasem dwa miliony polskich obywateli opuściło w ostatnich latach kraj w poszukiwaniu szansy życiowej na obczyźnie, a teraz ściągają do siebie pozostawione w Polsce dzieci. Przygotowany przez rząd program zachęt do powrotu wziął w łeb. Nasz naród kurczy się. Przy dzietności 1,3 dziecka na kobietę w wieku rozrodczym nie mamy co liczyć nawet na zastępowalność pokoleń. Wydajność polskiego pracownika pozostaje na poziomie połowy wydajności jego niemieckiego kolegi, na badania i innowacje łożymy ledwie 0,53 proc. PKB (wydatki publiczne), a kształcimy młodzież przyzwoicie tylko w największych miastach.
To są parametry zwijania się, a nie rozwoju. Aby proroctwo amerykańskiego analityka o Polsce spełniło się choć w części, potrzebujemy narodowego wysiłku na rzecz innowacyjności w gospodarce, podniesienia poziomu oświaty, powstrzymania załamania demograficznego. Czy jesteśmy jednak gotowi do poświęcenia średniego dobrobytu dziś dla potęgi jutra? Odpowiedź nasuwa się sama. Przyznana nam przez Friedmana część tortu najwyraźniej przypadnie więc Turcji.
Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA