fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Publicystyka

Czego chcemy od państwa?

Igor Janke
Fotorzepa, Waldemar Kompała
W sprawie Amber Gold państwo zawiodło na całej linii. Nie uchroniło obywateli przed działalnością podejrzanej firmy. Trzeba wyjaśnić, dlaczego mechanizm ochrony nie zadziałał - pisze publicysta "Rzeczpospolitej"
Do czego służy nam państwo? Czy chcemy, by dawało nam pełną wolność? Czy chcemy, by składało całkowicie na obywateli odpowiedzialność za ich czyny. Czy też uważamy, że powinno skutecznie chronić obywateli przed oszustami i w związku z tym też kontrolować, co się da?
Sprawa Amber Gold jest znakomitym przypadkiem, byśmy sobie bardzo konkretnie na te pytania odpowiedzieli. Także i na to: Czy państwo w wersji, na którą się zdecydowaliśmy działa, czy nie.

Wolność

Możemy oczywiście uznać, że najważniejsza jest nieskrępowana przedsiębiorczość, a każdy obywatel jest wystarczająco mądry i odpowiedzialny, by posiadając informacje, sam podejmował decyzje, z usług jakich firm chce korzystać. Przecież nie każdy parabank chce oszukiwać. Wiele z nich może działać sprawnie, mieć mniejsze koszty, lepsze pomysły na inwestowanie i zapewniać atrakcyjne oprocentowanie lokat czy kredytów. Ponosimy większe ryzyko, ale mamy szanse na większe zyski lub lepszy kredyt. Jesteśmy wolni i każdy z nas niech zdecyduje, czy ufa firmie A czy B. Jeśli firma nie chce się poddawać kontrolom instytucji finansowych, zapewne jej koszty są wtedy niższe i jeśli działa rozsądnie, może dobrze spełniać swoją rolę. Każdy może ją oceniać, komisje nadzoru mogą informować opinię publiczną, przestrzegać przed zagrożeniami, ale każdy z nas jest wolny i świadomy, więc może pozwólcie nam podejmować decyzję samym?
Może nie powinniśmy krępować przedsiębiorczych ludzi, którzy mają niekonwencjonalne pomysły na działanie? Owszem, wśród nich mogą być oszuści, ale każdy ma prawo w takiej sytuacji zgłosić sprawę do prokuratury. Ale czy trzeba ustalać kolejne koncesje, mnożyć obostrzenia, regulacje i pozwolenia? Czy każda mała firma, która pożycza pieniądze, musi być tak mocno kontrolowana? A fabryki samochodów nie? Przecież tam też można oszukiwać, a skutki oszustw mogą być fatalne dla ludzi?
Przecież nie chcemy być państwem policyjnym. Może więc pozwolić działać takim firmom jak Amber Gold i nie narzekać, kiedy wpadają w tarapaty. Niejedyna to firma, która zamyka swą działalność i z tego powodu jej klienci mają kłopoty. Pełna wolność jest kusząca.

Ograniczenia

Dziś z wielu różnych powodów uznaliśmy jednak, by warto, aby istniał cały aparat państwa, który chroni obywateli przed ryzykownymi przedsięwzięciami gospodarczymi. Kryzys finansowy, który w dużej mierze wywołała nieodpowiedzialna działalność banków a także zachowanie się ich klientów, bo to oni kupowali oferowane przez nie instrumenty finansowe przekonał zdaje się większość ludzi, że wszelki biznes oparty na operacjach finansowych powinien podlegać ścisłej kontroli.
Byliśmy szczęśliwi, że Komisja Nadzoru Finansowego wprowadziła rygorystyczne zasady. Nikt się nie buntował, kiedy wprowadzono np. rekomendację T, która ograniczyła możliwość brania kredytów w walutach obcych. A przecież KNF tym samym zabrał nam wolność decyzji. Można całkiem zasadnie zapytać, dlaczego państwo utrudnia obywatelowi wzięcie kredytu we frankach szwajcarskich, podejrzewając, że może kiedyś mieć kłopoty ze spłatą? To jego kredyt i jego ryzyko... A jednak godzimy się na ograniczenia naszej wolności gospodarczej, bo chcemy być bardziej bezpieczni.
Moim zdaniem obie wersje modelu państwa nadal warte są dyskusji. Tymczasem jednak zdecydowaliśmy, że wybieramy państwo pilnujące porządku także w finansach. Sprawdźmy jednak, czy to państwo wywiązuje się z tego zadania. Bo przecież można powiedzieć tym, którzy narzekają, że Amber Gold nie został zamknięty wcześniej, że dopóki nikt nie miał informacji o oszukańczych praktykach, państwo nie mogło zabronić działalności tej firmie. Ale wybraliśmy inny model państwa. Zdecydowaliśmy i poza niewielkimi grupkami utraliberałów nikt tego nie kwestionuje, że chcemy, by państwo kontrolowało pewne rodzaje działalności, decydowało, jakie warunki muszą spełnić firmy, które obracają pieniędzmi i czy będąc w samochodzie, mamy zapinać pasy, czy nie.

Bezczynność

Jeśli więc takie mamy oczekiwania od państwa, to powiedzmy sobie jasno. Państwo zawiodło na całej linii. Nie uchroniło 50 tysięcy swoich obywateli przed działalnością podejrzanej firmy. To nie była maleńka firma, która po cichu brała od ludzi pieniądze na lokaty. Reklamy jej były na każdym rogu i w każdej niemal gazecie. Owszem, wiemy, że KNF wydawał ostrzeżenia w tej sprawie. Złożył nawet zawiadomienie do prokuratury. Ale prokuratura działa wolno. Poza KNF nikt nie zrobił nic.
Jeśli Amber Gold rzeczywiście łamał przepisy, to jest kompromitacja aparatu państwowego. Amber Gold zakpił sobie z państwa, grał mu na nosie. Namawiał ludzi do powierzenia pieniędzy, wyprowadzał kasę ze swojej firmy, a państwo się przyglądało. Młyny aparatu państwa mieliły w tempie wiecznym, pan prokurator powoli przewracał kolejną kartkę dokumentów, a szefowie Amber Gold w sekundę elektronicznym przelewem wyprowadzili z kasy 50 milionów złotych. To jest obraz polskiego państwa.
Państwo nie zrobiło w tej sprawie nic. Prawie nic, bo KNF ostrzegał. Ale ilu z obywateli, ilu klientów Amber Gold miało szansę dowiedzieć się o ostrzeżeniu przed Amber Gold? Jestem niemal pewien, że większość ludzi nie słyszała o istnieniu Komisji Nadzoru Finansowego i trudno im się dziwić.

Jak to się stało?

Państwo nie działa sprawnie. Państwo nie było w stanie nawet ostrzec premiera rządu, że jego syn zatrudnia się w podejrzanej firmie. A co dopiero mówić o 50 tysiącach obywateli, którzy zostawili w Amber Gold swoje pieniądze. Trzeba teraz dokładnie wyjaśnić, dlaczego mechanizm ochrony obywateli nie zadziałał. Powinien to zrobić rząd, ale nie mam nic przeciwko temu, by zrobiły to niezależne ciała, jak na przykład komisja śledcza. Im więcej słabych miejsc w państwie zidentyfikujemy, tym lepiej.
Nie mówmy tylko, że nic się nie stało. Bo stało się bardzo dużo i bardzo źle. Chyba że uznamy, że mamy pełną wolność, że obywatele sami muszą brać odpowiedzialność za swoje decyzje, także finansowe. Ale wtedy niech politycy to jasno zaproponują: zlikwidujmy wówczas część regulacji, pozwólmy na wolnoamerykankę, to zapewne będzie mieć swoje dobre strony. A wówczas obywatele może trzy razy się zastanowią, zanim powierzą pieniądze jakiejś firmie.
Dziś jednak państwo zapewnia obywateli, że ich chroni, a w rzeczywistości tego nie robi, o czym przekonali się klienci Amber Gold.
Dopóki nie zdecydujemy, że chcemy państwa bez ograniczeń, musimy żądać pełnego wyjaśnienia, dlaczego taka firma jak Amber Gold, omijając przepisy, mając na czele człowieka z wyrokiem, mogła bez przeszkód brać pieniądze obywateli, a następnie w razie problemu wyprowadzać je z firmy. Nie mówmy, że to nie jest problem państwa.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA