fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Warszawa

Jak uwolnił się pies, który zagryzł dziecko

Rzeczpospolita
Rottweiler, który we wtorek zagryzł w Sulejówku siedmiomiesięczną dziewczynkę, już wcześniej sam wydostał się z kojca. Tak zeznał wczoraj dziadek Julki, który razem z babcią opiekował się nią w czasie tragedii.
– To jest spokojny pies. Całe dnie spędzał w kojcu, dopiero na noc wypuszczaliśmy go na podwórko – opowiadał śledczym mężczyzna.
Nie potrafił wyjaśnić, w jaki sposób rottweiler wydostawał się z klatki. Prokuratorzy chcą ustalić, czy boks był dobrze zabezpieczony i czy pies sam otworzył kojec. Nie wykluczają, że ktoś mógł otworzyć drzwi klatki.
Rottweiler jeszcze we wtorek został złapany i przewieziony do schroniska dla zwierząt w Wołominie.
– Musimy sprawdzić, czy nie jest chory. Wiemy, że od czterech lat nie był szczepiony przeciw wściekliźnie – mówią weterynarze. – Zachowuje się bardzo spokojnie.
Na razie nie wiadomo, jak długo zwierzak będzie na obserwacji i co się z nim stanie.
– To zależy od prokuratora oraz weterynarza – mówi Krystyna Gołąbek, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Siedlcach.
Wciąż jeszcze śledczy nie przesłuchali babci i matki dziecka. Obie są w szoku.
Przypomnijmy. Dziadkowie byli z wnuczką na spacerze. Po powrocie weszli do domu, a dziecko zostało w wózku na podwórku. Po dwóch minutach mężczyzna wyszedł sprawdzić, co się dzieje z dziewczynką. Zobaczył, że Julkę porwał pies i zaciągnął do budy. Małżeństwu udało się ją wyrwać. Pogotowie zabrało ciężko ranne dziecko do szpitala przy Niekłańskiej. Mimo wysiłków lekarzy Julia zmarła.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA