fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sport

Energia Sydney, elegancja Aten

AFP
Gratulacje i pochwały dla gospodarzy płyną z całego świata. „To była najlepsza olimpiada w historii" – słychać od Australii po USA. Brytyjczycy czują się zwycięzcami
„To były dwa tygodnie niesamowitego spektaklu, który przerósł nasze najśmielsze oczekiwania" – napisał „Daily Telegraph", podsumowując najbardziej udane igrzyska dla brytyjskiej reprezentacji od 1908 roku.
Zagraniczne media uważają, że Brytyjczykom należy się złoto dla najlepszego gospodarza
65 medali, w tym 29 złotych, dało gospodarzom miejsce na podium klasyfikacji, za supermocarstwami: USA i Chinami. „Nasza olimpiada była wystrzałowa. Kto by pomyślał, że w tak krótkim czasie osiągniemy tak wiele. Być Brytyjczykiem znów znaczy być zwycięzcą" – ogłosił „Sun".
– Londyn ponownie jest stolicą świata – mówi z dumą burmistrz Boris Johnson. – Zapamiętacie te igrzyska do końca życia. One nas nie zmieniły, ale pokazały, kim naprawdę jesteśmy: ludźmi, których stać na wielkie czyny.
Johnson przyznaje, że podczas ceremonii zamknięcia odczuwał smutek („przez głowę przebiegła mi myśl, by nie oddać olimpijskiej flagi Jacquesowi Rogge"), ale też  dużą ulgę, że wszystko poszło zgodnie z planem. Bo przecież sceptyków nie brakowało.
Miał być komunikacyjny chaos, pogodowy koszmar i olimpijska rywalizacja w cieniu strachu przed terrorystycznym atakiem. Były uśmiechnięte twarze turystów, miliony funtów zostawione w restauracjach, teatrach i pubach.
Będą wkrótce nowe miejsca pracy w Parku Olimpijskim (Johnson mówi o ośmiu tysiącach) i nowe mieszkania w miejsce olimpijskiej wioski. A premier David Cameron  już wspomina o korzyściach finansowych i dobrym wpływie olimpiady na gospodarkę.
Wrażenie Londyn zrobił niemal na wszystkich: od Australii po USA. „Te igrzyska miały energię Sydney, elegancję Aten, skuteczność Pekinu oraz brytyjską wiedzę i humor" – twierdzi Greg Baum z gazety „Age", a jego kolega z „Australian" Peter Wilson dodaje: „Brytyjczykom należy się złoto dla najlepszego gospodarza. Zrzucili z piedestału Sydney". Zgadza się z nim Mike Wise z „Washington Post": „To była najlepiej zorganizowana i najbardziej fascynująca olimpiada od 2000 roku".
Amerykańskim kibicom będzie się kojarzyła przede wszystkim z powrotem na tron. „Znów pokazaliśmy, że zdobywamy więcej medali, niż tracimy. Wykreowaliśmy kilku nowych bohaterów, możemy z czystym sumieniem wracać do domu" – podsumował amerykańską dominację ekspert ESPN Bill Simmons.
Tony Blair, który kierował rządem, gdy Wielka Brytania wygrała walkę o igrzyska, zwraca uwagę na jeszcze jeden aspekt. – Już dawno nie czuliśmy się tak dumni ze swoich korzeni i swojej tradycji. W ciągu tych dwóch tygodni zniknęły podziały na Anglików, Szkotów czy Walijczyków. Szkoda, że to już koniec tego festiwalu jedności.
I tylko Chińczykom nie żal, że zgasł już znicz olimpijski. Zdobyli o 13 złotych medali mniej niż cztery lata temu w Pekinie, nie potrafią się pogodzić z porażką z Amerykanami. Ale jeszcze trudniej zrozumieć im, dlaczego sędziowie tak często mylili się na ich niekorzyść.
„Tragikomiczne decyzje arbitrów nieraz spychały na dalszy plan występy zawodników" – piszą chińskie media. Dyskwalifikację ośmiu badmintonistek – w tym mistrzyń świata Yang Yu i Xiaoli Wang – podejrzanych o ustawienie wyników meczów nazywają największym skandalem w ciągu 20-letniej obecności tej dyscypliny w programie igrzysk.
Twierdzą, że winny jest system rozgrywek, niezrozumiałe przepisy, a nie ludzie. I zastanawiają się, dlaczego w podobnej sytuacji nie ukarano brytyjskiego kolarza torowego Philipa Hindesa, który miał się celowo przewrócić, by powtórzono wyścig. Gospodarze zdobyli w sprincie złoto, Chińczycy zostali bez medalu – zajęli szóste miejsce. Od tych trudnych pytań nie ucieknie MKOl.
Za chwilę Międzynarodowy Komitet Olimpijski wyruszy w podróż w nieznane. – Rio to eksperyment – przyznaje Gerhard Heiberg, szef komisji marketingowej MKOl. – Nigdy nie było tak wielkiej imprezy w Ameryce Południowej. To ogromne wyzwanie. Jeśli zakończy się sukcesem, pewnie powróci temat Afryki. Może zrobimy tam igrzyska w 2024 roku?
Pierwsi chętni już są. Kilka dni temu premier Kenii zapowiedział, że o prawo organizacji zamierza się ubiegać Nairobi.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA