fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Medycyna i zdrowie

Stosowanie antybiotyków doprowadziło do epidemii alergii

Fotorzepa, MW Michał Walczak
Powszechne stosowanie antybiotyków doprowadziło do epidemii chorób alergicznych
Niewątpliwym dobrodziejstwem w ostatnich kilku dekadach jest masowy dostęp do antybiotyków. Jednak jest też druga strona medalu – spowodowało to wyniszczenie  bakterii tworzących tzw. florę jelitową, chroniącą przed alergiami. Do takiego wniosku doszli naukowcy z Uniwersytetu Pensylwanii. Wiadomość o tym zamieszcza pismo „Nature Medicine".

Naukowcy bezradni

Antybiotyk niszczy bakterie chorobotwórcze, ale także naturalną florę bakteryjną jelit, skóry i błony śluzowej pochwy. Są to bariery chroniące przed drobnoustrojami. Zniszczenie tych barier powoduje obniżenie odporności organizmu, narażanie go w większym stopniu na patogeny.
Badacze z Uniwersytetu Pensylwanii przeprowadzili doświadczenie na myszach, które wykazało wpływ bakterii na florę jelitową i w rezultacie na rozwój alergii. Zwierzętom podano różne antybiotyki, aby zredukować lub w ogóle zniszczyć bakterie występujące w ich przewodzie pokarmowym. W porównaniu ze zwierzętami, które nie otrzymały antybiotyków, nastąpił u nich wzrost populacji limfocytów Th2, odgrywających kluczową rolę w przypadkach pojawiania się alergii.
Eksperyment na myszach wykazał wpływ bakterii na florę jelitową i w rezultacie na rozwój alergii
Profesor Frederic Blay ze Szpitala Uniwersyteckiego w Strasburgu, komentując wyniki tych badań, powiedział:
– Po raz pierwszy wykazano eksperymentalnie, w jaki sposób podawanie antybiotyków sprzyja rozwojowi limfocytów Th2 o profilu alergicznym. Badania te znajdą duży oddźwięk w środowisku naukowym, ponieważ alergolodzy znajdują się w sytuacji bardzo niekomfortowej: mimo postępów badań nie przestaje przybywać chorób alergicznych – podkreśla prof. Frederic de Blay.

Poziom światowej epidemii

Na znalezienie powodów tej ekspansji wydano już miliony euro, dolarów i jenów. Jak dotąd bez rezultatu. Ciągle nie znamy mechanizmów na poziomie komórkowym, sprzyjających alergii. Dlatego te badania są tak ważne.
Choroby alergiczne osiągnęły w krajach rozwiniętych poziom epidemii. W niektórych krajach 50 proc. dzieci uczulonych jest na różnego rodzaju pokarmy i alergeny wziewne. W Europie Zachodniej przypadków alergii zaczęło lawinowo przybywać w latach 70. ubiegłego wieku. W krajach Europy Wschodniej i Środkowej zjawisko to wystąpiło dwie dekady później. W tym samym czasie liczba diagnozowanych dziedzicznych alergii wzrosła minimalnie. Oznacza to, że w rozwoju tych chorób ogromny udział ma środowisko.
Najczęściej występująca postać alergii to pyłkowica, nęka ona co piątego człowieka. Astma oskrzelowa dotyka 5 do 8 proc. społeczeństwa. Natomiast alergiczne zapalenie skóry występuje u kilku procent populacji dziecięcej i poniżej 1 proc. wśród dorosłych.
Mimo ogromnego postępu w dziedzinie immunologii, epidemiologii, genetyki, powody gwałtownej inwazji chorób alergicznych nie są wystarczająco wyjaśnione z naukowego punktu widzenia.

Nadmiar higieny

Dotychczas dwie teorie wyjaśniały występowanie alergii. Pierwsza, starsza, przypisuje je stykaniu się na wczesnym etapie życia, w dzieciństwie, z alergenami, ale teoria ta nie znalazła wciąż potwierdzenia w badaniach, mimo że usiłowało weryfikować ją wiele zespołów na całym świecie.
Druga teoria, wysunięta przez epidemiologa prof. Davida Strachana z St. George Medical School w Londynie, opiera się na obserwacji, że alergie są zdecydowanie rzadziej spotykane u dzieci z rodzin wielodzietnych niż u jedynaków. Podobnie jest w przypadku dzieci mających częsty kontakt z rówieśnikami w żłobku, przedszkolu niż u dzieci wychowywanych w domu.
A zatem hipoteza prof. Davida Strachana zakłada, że nadmierne przestrzeganie higieny zapobiega wytworzeniu się prawidłowo funkcjonującego układu odpornościowego, co w konsekwencji prowadzi do nadmiernych reakcji na czynniki niegroźne dla zdrowia, na przykład pyłki traw, sierść kotów itp.
Uboczne, niepożądane skutki stosowania antybiotyków dotyczą nie tylko medycyny, co podkreśla Światowa Organizacja Zdrowia (WHO). Na przykład z tego względu w Stanach Zjednoczonych weszły w życie ograniczenia prawne dotyczące stosowania antybiotyków w hodowli zwierząt.
masz pytanie, wyślij e-mail do autora k.kowalski@rp.pl
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA