fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Publicystyka

Czy Unia ucieknie do przodu

Fotorzepa, Magda Starowieyska MS Magda Starowieyska
Szczyt szefów państw i rządów UE powinien dać jasny sygnał, że Unia podejmie działania, aby pomóc Grecji w procesie odbudowy gospodarczej - twierdzi europoseł PO
Duże nadzieje pokładane są w nieformalnym szczycie Rady Europejskiej, który dotyczyć ma paktu na rzecz wzrostu dla Europy. Czy nowo wybrany prezydent Francji Francois Hollande - mesjasz prowzrostowej polityki podczas swojej kampanii wyborczej - rzeczywiście będzie w stanie zmienić recepty na kryzys w Unii? W krótkoterminowej perspektywie to przecież wybory w Grecji ważą bardziej na sytuacji w strefie euro niż zmiana w Pałacu Elizejskim.
Pomimo retoryki, która zdawała się zapowiadać starcie czołowe na linii Berlin - Paryż, duet „Merkollande" (czyli kanclerz Niemiec Angela Merkel i prezydent Francji Francois Hollande) będzie musiał odnaleźć równowagę dla dobra rozstrzygnięć europejskich. Dobrym sygnałem jest fakt, że już w dzień swojego zaprzysiężenia na prezydenta Francois Hollande wybrał się z wizytą do Berlina.
Wiele z zapowiadanych linii konfliktu, w szczególności w kwestii paktu fiskalnego, prawdopodobnie zniknie z pola widzenia albo stanie się przedmiotem kompromisu. Wątpliwe, żeby prezydent Hollande dotrzymał postulatu odmowy ratyfikacji paktu fiskalnego. Bardziej prawdopodobnym scenariuszem jest dodanie do niego aneksu dotyczącego wzrostu gospodarczego, który również przez wzgląd na szczególną naturę tego traktatu zapewne będzie niewiele więcej niż deklaracją polityczną. Realnie zmieniłby on akcenty, ale nie filozofię konsolidacji budżetowej.
Unia potrzebuje zaś konkretnych działań - wzrostu nie da się zadekretować. Dlatego przywódcy europejscy i narodowi muszą zrozumieć, że Europa to jedyny poziom, na którym znajdziemy długoterminowe rozwiązania dla kryzysu. Musimy wykorzystać potencjał Unii oraz dostosować jej politykę i zarządzanie gospodarcze do ekonomicznej rzeczywistości. Nasza współzależność w Unii jest jednocześnie naszą siłą - możemy i powinniśmy ją wykorzystać.
Ważniejsze od ewentualnego aneksu do paktu fiskalnego dotyczącego wzrostu gospodarczego są konkretne działania i rozwiązania, które zostaną zaakceptowane przez głowy państw. Tutaj przedwyborcze postulaty Francois Hollande'a w dużej mierze pokrywają się z propozycjami Komisji Europejskiej. Należą do nich wzmocnienie o 10 mld euro kapitału Europejskiego Banku Inwestycyjnego, wprowadzenie obligacji projektowych na finansowanie infrastruktury oraz lepsze wykorzystanie funduszy unijnych.
Szanse na osiągnięcie kompromisu w tych kwestiach są coraz większe, zwłaszcza w kontekście tonów biegnących z ostatniego szczytu G8 czy wypowiedzi szefa Europejskiego Banku Centralnego Mario Draghiego, premiera Włoch Mario Montiego czy premiera Wielkiej Brytanii Davida Camerona, którzy zmęczeni niemieckim naciskiem na dyscyplinę finansową wydają się coraz bardziej przychylni prowzrostowej retoryce Francois Hollande'a.
Ale tego typu działania nie są wystarczające, aby przywrócić Unię Europejską na drogę stabilności i odbudowy gospodarczej. Musimy wykorzystać potencjał narzędzi unijnych, które mamy w zasięgu ręki. Należą do nich obligacje stabilności, czyli chociażby częściowe uwspólnotowienie długu na poziomie państw strefy euro. Obligacje wzrostowe, czyli zwiększenie kompetencji - a nie tylko kapitału - Europejskiego Banku Inwestycyjnego oraz połączonego z nim Europejskiego Funduszu Inwestycyjnego, które pozwalałyby na finansowanie m.in. małej i średniej przedsiębiorczości oraz innowacji w całej Unii. Wreszcie dalsza koordynacja polityki fiskalnej i budżetowej. Nowa dynamika na poziomie rządów państw UE daje większe szanse na realizację tych celów.
Podobnie jak fakt - co szczególnie ważne dla Polski - że wraz z wyborem Francois Hollande'a temat potencjału polityki spójności do walki z kryzysem oraz przeciwdziałania powstawaniu dalszych nierówności pomiędzy państwami członkowskimi powróci na agendę Unii.
Jednak to Grecja zdominuje majowy nieformalny szczyt Rady Europejskiej. Dyskurs ostatnich dni, który dopuszcza powrót Grecji do drachmy, nie docenia negatywnych skutków wyjścia tego kraju ze strefy euro ani na poziomie ekonomicznym, ani geopolitycznym czy bezpieczeństwa Unii. Przecież gdyby wyjście Grecji ze strefy euro było prostym rozwiązaniem, dawno by do niego doszło. Dlatego też szczyt szefów państw i rządów UE powinien dać jasny sygnał, że zaangażowanie i polityczna determinacja są wystarczające, aby utrzymać Grecję w strefie euro, oraz że Unia podejmie wszelkie działania, aby pomóc temu państwu nie tylko w konsolidacji finansów publicznych, ale też w procesie odbudowy gospodarczej.
Unia oferuje połączone działania w zakresie sanacji gospodarczej i promowania wzrostu oraz obiecującą możliwość ucieczki do przodu dla Grecji, dla strefy euro i dla całej UE. Jestem przekonany, że to jedyne wyjście z kryzysu, jakie mamy.
Autor jest europosłem PO, wiceprzewodniczącym Europejskiej Partii Ludowej i członkiem Komisji Spraw Zagranicznych i Komisji budżetowej Parlamentu Europejskiego
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA