fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Teatr

Teatr walczy o familijną widownię

Monika Dryl
Fotorzepa, Michał Warda Mic Michał Warda
W sobotę premiera: w Narodowym Piotr Cieplak reżyseruje "Opowiadania dla dzieci" według Isaaka Bashevisa Singera. Teatry proponują coraz więcej przedstawień dla całych rodzin.
– W naszych czasach, kiedy literatura dla dorosłych tak się degeneruje, jedyną nadzieją są dobre książki dla dzieci – powiedział Isaac Bashevis Singer, laureat literackiej Nagrody Nobla. –Piszemy nie tylko dla dzieci, ale i dla ich rodziców. Oni też są poważnymi dziećmi.
Bohaterami najnowszej premiery Narodowego są m.in. zwierzęta z arki Noego i dzieci, przed którymi otwiera się niebo z drabiną Jakubową. – Od dawna szukałem reżysera i tekstu do spektaklu familijnego – mówi Jan Englert, dyrektor Teatru Narodowego. – "Opowiadania dla dzieci" Piotra Cieplaka są przeznaczone dla dzieci i dorosłych. A może nawet bardziej dla dorosłych? Jak to u Cieplaka. Siłą naszego przedstawienia poza walorami literackimi i aktorskimi będzie również technika dużej sceny, pokażemy całą jej magię. W styczniu będzie wznowiona "Mikołajowa przygoda w teatrze" Leszka Zdunia.
Z teatrów dramatycznych najwięcej spektakli dla dzieci gra warszawska Polonia. – Od początku chciałam, żeby do Teatru Polonia przychodziła także młodsza publiczność. Mam troje wnucząt ciągle głodnych nowości, ponieważ Warszawa nie ma im w teatrze zbyt wiele do zaoferowania – mówi dyrektor Krystyna Janda. – Nasi widzowie to przeważnie 30-latkowie oraz starsi. Większość ma dzieci i chce z nimi przychodzić do Polonii. A spektakle dla dzieci to dla nas także możliwość wychowania przyszłej widowni. Niestety, po pierwszych wizytach dzieci Polonia miała zniszczoną salę. – Brudną, z gumami przyklejonymi do spodu siedzeń – wspomina Janda. – Postanowiliśmy uszyć pokrowce na fotele. Zdarzało mi się też czekać na dzieci przed drzwiami, wyciągać rękę i mówić: wypluj gumę – śmieje się. Pouczałam, że nie wolno jeść na sali. Nagrałam specjalne powitanie, w którym tłumaczyłam, że będzie przerwa i potrwa tak długo, aż wszyscy zdążą skorzystać z toalety, bo dzieci potrafiły wybiegać grupowo podczas spektaklu. I udało się. Teraz jest już znacznie lepiej. A widok dzieci wchodzących do teatru jest tak słodki, że drobne kłopoty szybko idą w zapomnienie. W Polonii można oglądać "Pchłę Szachrajkę", "Konika Garbuska", "Niezwykły dom Pana A." z Teatru Ludowego w Krakowie, "Pana Plamkę i jego kota" z Teatru Rozrywki w Chorzowie. W styczniu będzie grany również "Ferdynand Wspaniały". Krystyna Janda ma też pomysł na kilka nowych projektów dla dzieci, ale to już w przyszłym sezonie. Przebojem teatru familijnego jest "Pippi Pończoszanka" Agnieszki Glińskiej w Teatrze Dramatycznym. – Spektakl robiłam przede wszystkim dla siebie, to od dawna było moje marzenie, bo wyczuwałam w książce o Pippi wielki teatralny potencjał – przyznaje Agnieszka Glińska. – Aż w końcu znalazłam wspaniałego widza w osobie mojej córki i plan mógł się zmaterializować. Reżyserowanie przedstawienia dla dzieci to wielka radość, sprawia olbrzymią ulgę. Cały zespół był szczęśliwy, że nie musieliśmy się użerać, miętosić i babrać w tak zwanych dorosłych problemach. Udzieliła nam się wyobraźnia Pippi. Powstał spektakl wspaniały pod względem aktorstwa, wizji plastycznej, scen muzycznych oraz tanecznych. Rzadko można oglądać równie perfekcyjne przedstawienie dla dorosłych. – Dobrze zapamiętałam teatralne porażki oglądane w dzieciństwie oraz wywołane tym moje skrępowanie i zażenowanie, zresztą każdy kiepski teatr zawstydza – podkreśla Glińska. Reżyserka poszła za ciosem i przygotowuje kolejny spektakl dla młodej widowni. Będą to "Wiedźmy" Roalda Dahla w Teatrze Lalka, według ulubionej książki jej syna. Premiera w styczniu. Potentatem w teatrze familijnym jest warszawska Roma, która wyprodukowała dwa wielkie przeboje: "Piotrusia Pana" i "Akademię Pana Kleksa". Pierwszy miał już prawie 250 pokazów i obejrzało go ćwierć miliona widzów! Drugi zostanie wznowiony 5 stycznia z myślą o 100. spektaklu. – Możemy się pochwalić wynikami jak z rynku kinowego – cieszy się Wojciech Kępczyński, dyrektor Romy. – Dlatego uważam, że widowiska przeznaczone dla całej rodziny mają u nas przyszłość. "Akademia Pana Kleksa" zainspirowała wydanie profesjonalnego przewodnika teatralnego dla dzieci, który niebawem ukaże się nakładem Romy. Teatr organizuje także zwiedzanie garderób, pracowni, którym towarzyszy prezentacja dekoracji i kostiumów. Zainteresowanie jest ogromne. Ożywienie w ofercie familijnej na scenach dramatycznych, poza teatrami dziecięcymi, cieszy, ale w zachodniej Europie i Ameryce dokonało się już dawno, podobnie jak w kinie. Takie wspaniałe produkcje jak "Król Lew" czy "Lord of Rings" pokazywane na West Endzie i Broadwayu biją rekordy popularności. – Nie na wszystkie możemy kupić licencje – przyznaje Wojciech Kępczyński. – Na przykład w "Królu Lwie", który jest wspaniałym widowiskiem, muszą grać czarnoskórzy aktorzy. Jeszcze takich nie mamy.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA