fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sylwetki

Wzrasta liczba nadawanych firmom ratingów

Fotorzepa, Wojciech Grzędziński Woj Wojciech Grzędziński
Firmy energetyczne mają zwykle rating inwestycyjny. Z pozostałymi różnie bywa - mówi Piotr Kowalski prezes Fitch Polska
Rz:Czy w ostatnim czasie, gdy dość dynamicznie rozwija się rynek obligacji nieskarbowych, obserwujecie większe zainteresowanie firm uzyskaniem ratingu?
Piotr Kowalski: Tak. Wystarczy spojrzeć choćby na sektor energetyczny. Jeszcze dwa – trzy lata temu nie było firm z tej branży posiadających rating. Dziś ma go PGE, Enea czy Tauron. To naturalne, bo ten sektor wymaga ogromnych nakładów inwestycyjnych. Aby je sfinansować, będzie korzystał z różnych źródeł, nie tylko kredytów bankowych. Firmy te będą musiały wyjść na rynek obligacji.
Podobnie jest w przypadku sektora telekomunikacyjnego. Rating mają i Cyfrowy Polsat, i Polkomtel. To spółki, które dziś poszukują finansowania na rynkach zagranicznych.
Firmy, które chcą emitować obligacje, zwłaszcza za granicą, i chcą pozyskać zagranicznych inwestorów, już mają rating lub myślą o nim.
A jeśli firmy emitujące papiery wyłącznie na rynku krajowym nie potrzebują ratingu?
Inwestorzy mówią wprost, że jeśli emitować obligacje chce spółka publiczna, której akcje mają już w portfelu, to ponieważ i tak ją znają, nie wymagają od niej ratingu. Co nie oznacza, że nie biorą go pod uwagę, jeśli spółka ocenę już ma. Inaczej jest z firmami niepublicznymi. Tu rating jest bardziej potrzebny, ale też wiele zależy od tego, kto organizuje emisję. Również wielkość emisji determinuje potrzebę ratingu. Dobrze, że powstał rynek obrotu obligacjami Catalyst, jednak trzeba czasu, by się bardziej rozwinął.
Ile emisji przeprowadzanych w Polsce ma rating?
Zdecydowana mniejszość.
Jakiego rodzaju oceny dominują wśród polskich spółek? Inwestycyjne czy nieinwestycyjne?
Firmy energetyczne mają zwykle rating inwestycyjny. Z pozostałymi różnie bywa. W sektorze telekomunikacyjnym są spółki zarówno z ratingami inwestycyjnymi, jak i nieinwestycyjnymi.
To wynika z polskiej specyfiki?
Nie, to zależy to od stanu rozwoju danej gospodarki. Znaczenie dla uzyskania ratingu ma także wielkość firm, zwłaszcza w kontekście międzynarodowym.
W naszym regionie jest podobnie. Wśród samorządów, instytucji finansowych i korporacji to właśnie te ostatnie mają najmniej nadanych ocen. W Polsce dotyczy to około 15 firm.
Jaka jest przyczyna tej sytuacji?
Tak rozwijał się rynek. Przed kryzysem dostęp do kredytów był w Polsce bardzo łatwy. Firmy nie musiały zatem starać się o rating, bo nie emitowały obligacji. Z reguły to banki pierwsze ubiegają się o ratingi, bo najbardziej ich potrzebują. Przydają się one także samorządom (ma je ponad 30). A przedsiębiorstwa do niedawna nie miały takiej potrzeby. Teraz to się zmienia, czego przykładem jest sektor energetyczny.
W skali kilku lat liczba ratingów firm co najmniej się podwoi?
Na pewno wzrośnie. Wszystko zależy od rozwoju rynku lokalnego. Wygląda to dobrze, ale to wciąż mały rynek. Przede wszystkim zaś mało jest dużych emisji, a to one będą decydowały o potrzebie ratingu.
Wartość rynku, czyli zadłużenie firm, banków i samorządów przekroczy 100 mld zł w tym roku?
Zakładałem, że w tym roku ruszą oczekiwane emisje spółek energetycznych, ale tak się nie stało. Nie mogą one czekać jednak w nieskończoność. Próg 100 mld zł będzie trudny do osiągnięcia, bo czasu zostało niewiele. Na koniec października wartość rynku wyniosła prawie 93 mld zł. Podejrzewam, że dojdziemy do 95 mld zł, ale nawet jeśli nie, to i tak będzie bardzo dobry wynik.
 
„Rz" jest patronem CFO European Summit, który odbędzie się 1 grudnia w Warszawie
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA