fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Surowce i Chemia

Byli górnicy JSW chcą akacji

Byli górnicy Jastrzębskiej Spółki Węglowej, którzy w 1997 r. z różnych przyczyn nie podpisali oświadczeń o zamiarze objęcia akcji pracowniczych spółki apelują do prezesa Jastrzębskiej Spółki Węglowej o pomoc
Do naszej redakcji przesłali swoje stanowisko : „Apel do Pana Prezesa JSW. My, wykluczeni BYLI górnicy apelujemy o znalezienie sposobu by przydzielić akcje serii A lub C również górnikom, którzy nie podpisali oświadczeń  o zamiarze nabycia akcji JSW w 1997r na skutek m.in. choroby, braku dostatecznych informacji, zgonu" – czytamy w liście. Przypomnijmy, że JSW była pierwszą firmą, w której gdy ta wchodziła na giełdę, akcje pracownicze otrzymali także pracownicy nieupoważnieni do tego na  mocy ustawy o komercjalizacji i prywatyzacji. Zarząd JSW i resort gospodarki w ramach rekompensaty przygotowały dla nich specjalna pulę akcji za które po nominale płaci JSW, a które oni obejmą za darmo. Jednak ich pakiety są mniejsze niż pracowników uprawnionych.
- Nikt nie chce się ująć za byłymi górnikami – mówi „Rz" inicjator apelu, pan Andrzej, były górnik kopalni Zofiówka (dane do wiadomości redakcji). Górnicy interweniowali nie tylko w spółce, ale także w resortach gospodarki i skarbu. Jak na razie bezskutecznie.
– Lista uprawnionych została sporządzona 19 listopada 1997 r. i znalazły się na niej osoby, które oprócz spełnienia warunków ustawowych złożyły oświadczenie o zamiarze nabycia akcji – tłumaczy Katarzyna Jabłońska-Bajer, rzeczniczka JSW. Zgodnie z nią uprawnionych do akcji JSW było nieco ponad 47 tys. osób.  Jednak pan Andrzej tłumaczy, że nie wszyscy mieli jednak możliwość podpisać w wymaganym terminie listy, potem takiej możliwości już nie było i jego zdaniem te osoby, które nie mają obecnie żadnych pras do akcji JSW, a były z firmą wiele lat związane, zostały poszkodowane. Jednak JSW, jak już pisaliśmy w „Rz" dopełniła wszelkich formalności dotyczących informowania o podpisaniu oświadczeń (m.in. komunikaty w prasie czy radiowęzłach).
- Pozostaje chyba tylko płakać bo skąd miałem wiedzieć co mówią w radiowęźle czy pisze na plakatach przyzakładowych skoro mieszam 30 km od zakładu pracy, a codziennie nie byłbym w stanie kupować prasy. Zawsze kopalnia Zofiówka informowała mnie listownie np. PIT 11 czy Świadectwie Pracy itd. Nie zmieniałem adresu od dnia urodzin. Nie wiem co zrobić. A to ogromny cios dla osób, które były chore, w szpitalu lub odeszły ze względu na stan zdrowia po leczeniu, np. operacji szpitalnej górnych dróg oddechowych tak jak ja – opowiada pan Andrzej.
Źródło: ekonomia24
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA