fbTrack

Służby mundurowe

Czy F-16 wyniosą się spod Poznania

Myśliwce F-16 stacjonują w Krzesinach od 2006 r.
Fotorzepa, Bartosz Jankowski
Ulokowanie bazy myśliwców w Krzesinach było błędem – wynika z raportu NIK. Kto winien? Nie wiadomo – ktoś zniszczył część dokumentacji
W bazie stacjonują 32 F-16. Pierwsze przyleciały z USA w listopadzie 2006 r. Ich obecność w peryferyjnej dzielnicy Poznania od początku wzbudzała emocje. Protestowali mieszkańcy okolicznych miejscowości.
– Hałas nie daje nam żyć. Decyzja o urządzeniu bazy w mieście była, delikatnie mówiąc, niezrozumiała – podkreśla Grzegorz Małecki, jeden z założycieli Stowarzyszenia Ekologiczne Marlewo, które domagało się przeniesienia bazy. Teraz w podobnym tonie wypowiedziała się Najwyższa Izba Kontroli. W opublikowanym wczoraj raporcie można przeczytać, że kontrolerzy negatywnie oceniają lokalizację krzesińskiej bazy. Główny powód: bliskie sąsiedztwo osiedli mieszkaniowych i związana z tym konieczność wypłaty odszkodowań lub wykupu nieruchomości. Według NIK roszczenia sięgają obecnie 280 mln zł. Na tym jednak nie koniec.
– W MON nie znaleziono dokumentów, z których wynikałoby, że przed podjęciem decyzji o lokalizacji bazy analizowano jej skutki, uwzględniając nie tylko potrzeby obronne, ale także uwarunkowania ekonomiczne, ochrony środowiska czy bezpieczeństwa ludności – mówi „Rzeczpospolitej" Paweł Biedziak, rzecznik NIK. I podkreśla: – MON posiada informację o zniszczeniu dokumentów. Izba jak dotąd nie skierowała w tej sprawie zawiadomień do prokuratury. W resorcie informacje o nieprawidłowościach wywołały spore poruszenie. – Minister natychmiast zlecił kontrolę, która ma wyjaśnić, dlaczego i w jakich okolicznościach zostały zniszczone dokumenty dotyczące inwestycji – wyjaśnia Jacek Sońta, rzecznik MON. Prace na lotnisku rozpoczęły się w 2001 r., czyli półtora roku przed wyborem samolotu wielozadaniowego dla polskiego wojska. – Ówczesny szef MON został postawiony w kwestii wyboru dla niego bazy przed faktem dokonanym – zaznacza informator „Rz" z NIK. W podsumowaniu raportu kontrolerzy NIK apelują do ministra, by przeanalizował skutki utrzymywania bazy w dotychczasowym miejscu, a także jej ewentualnego przeniesienia. – Jest zbyt wcześnie na jakiekolwiek decyzje. Na pewno jednak sytuacja zostanie poddana analizie – podkreśla Jacek Sońta. Małecki: – Obawiam się, że wojsko zdecyduje się przenieść bazę dopiero wówczas, gdy samolot spadnie komuś na głowę.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL