fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

W środę próba sił w SLD. Czy Napieralski zachowa wpływy?

Grzegorz Napieralski
Fotorzepa, Radek Pasterski RP Radek Pasterski
Lider SLD chce zachować wpływy w partii. Ale po słabych wyborach napotyka opór. Czy przeforsuje swojego człowieka na szefa klubu? Próba sił już w środę
Grzegorz Napieralski wicemarszałkiem Sejmu, a jego bliski współpracownik Leszek Aleksandrzak szefem Klubu SLD – taki pomysł na dalsze funkcjonowanie w polityce mają ludzie z otoczenia lidera. W środę na pierwszym posiedzeniu Klubu Poselskiego Sojuszu okaże się, ilu zwolenników wprowadził do Sejmu obecny przewodniczący i czy są oni gotowi realizować jego pomysły. Tego dnia zostanie wybrany szef klubu, mogą też zostać wyłonieni kandydaci na wicemarszałka.
– Nie byłoby nic dziwnego w fakcie, że nasz niedawny kandydat na prezydenta zostaje wicemarszałkiem Sejmu – mówi polityk z otoczenia Napieralskiego. – Ale zobaczymy, jak będzie, na razie dominuje chęć odwetu. Po wyniku wyborczym, który trudno nazwać zadowalającym, wielu posłom, z którymi rozmawiała w poniedziałek "Rz", wcale się ten pomysł nie podoba.
– Każdy człowiek jest potrzebny Sojuszowi, ale dzisiaj potrzebujemy przede wszystkim nowego przywództwa – mówi Zbyszek Zaborowski, lider śląskiego SLD. – A przecież wicemarszałek Sejmu będzie znaczącą postacią w nowym kierownictwie. Leszek Miller uważa, że Napieralski nie zechce aspirować do tej funkcji. – Myślę, że on trochę inaczej będzie chciał wykorzystać tę kadencję, w końcu otrzymał pierwsze rany, które ledwie się zabliźniły – mówi były premier. Przypomina, że SLD może w ogóle nie otrzymać stanowiska wicemarszałka jako najmniejszy klub. Inny z naszych rozmówców uważa jednak, że Napieralski wcale nie zamierza usuwać się w cień. – Gdyby chciał to zrobić, to ustąpiłby już ze stanowiska przewodniczącego, co wielu ludzi mu sugerowało – zauważa warszawski polityk Sojuszu. – Ale on woli trwać, odkładać zwoływanie ciał statutowych i knuć po kątach. Na funkcję wicemarszałka też miał chrapkę, tylko w tej sprawie spotkał się z murem niechęci. Za to ciągle liczy, że wciśnie kogoś swojego na szefa klubu. Ale i w tej sprawie może napotkać problem. Z nieoficjalnych informacji wynika, że największe szanse na objęcie tego stanowiska ma w tej chwili Ryszard Kalisz. 29 października odbędzie się pierwsze po wyborach posiedzenie Rady Krajowej SLD. Nie wiadomo, czy Napieralski zrezygnuje na nim z funkcji lidera partii. Rada musi natomiast przesądzić, czy powinien być zwołany kongres nadzwyczajny, co da się zrobić szybko (i szybko wybrać nowego przywódcę), czy zwykły. Przeprowadzenie zjazdów od kół do samej góry oznaczałoby, że nowego szefa partii nie byłoby nawet w styczniu przyszłego roku. W SLD pojawiły się też pomysły, by zorganizować prawybory lidera. – Niech się zgłoszą chętni, pojadą w teren, żeby przedstawić swoje wizje partii, i w grudniu możemy wybierać nowego przywódcę – mówi Miller.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA