fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wybory parlamentarne 2011

Kaczyński w pociągu wolności z Warszawy do Gdańska

Jarosław Kaczyński dotarł pociągiem do Gdańska z najbliższymi współpracownikami (na zdjęciu z Beatą Szydło)
Fotorzepa, Jerzy Dudek JD Jerzy Dudek
Jarosław Kaczyński złożył hołd w kolebce „S”. Jego rozmowy z podróżnymi zakłócali sympatycy PO
– Polska silna, godna, sprawiedliwa i solidarna musi pozostać naszym celem. Polacy podnoszą głowę, mają poczucie siły. Z niej zrodzi się zmiana. Wielka zmiana, bo nie jest ambicją naszego narodu, by być słabym, lekceważonym państwem, zapleczem taniej siły roboczej dla możnych tego świata – powiedział Jarosław Kaczyński w przesłaniu, jakie wygłosił wczoraj w Gdańsku po złożeniu kwiatów pod pomnikiem Poległych Stoczniowców.
Dodał, że Polacy potrzebują dziś „uczciwego państwa, dobrej pracy i godnej płacy oraz bezpieczeństwa na co dzień", a te cele może zrealizować tylko „nowoczesne państwo oparte na solidarności". W Gdańsku Kaczyński złożył też kwiaty na grobie Anny Walentynowicz, legendy „S", zmarłej w katastrofie smoleńskiej. – „S" zmieniła nasz kraj, zmieniła Europę i świat, a u jej początku w tym wszystkim, co było jej istotą, była Anna Walentynowicz – powiedział Kaczyński przed kamienicą w Gdańsku-Wrzeszczu, gdzie mieszkała. – Dziękujemy ci, Aniu.
Kaczyński przybył do Gdańska z najbliższymi współpracownikami pociągiem nazwanym przez sztabowców PiS pociągiem wolności. Był to finalny akcent kampanii wyborczej tej partii. – Moja podróż ma charakter symboliczny. To podróż do zwycięstwa – powiedział tuż przed odjazdem lider PiS. W trakcie podróży działacze PiS przekonywali podróżnych i pasażerów czekających na dworcach do poparcia tej partii w wyborach. – Tożsamość PiS jest wielowarstwowa, jedną z warstw jest tradycja solidarności, więc ta podróż rzeczywiście miała charakter bardzo symboliczny – uważa politolog dr Rafał Chwedoruk. – Pod pomnikiem padły mocne słowa, ale konserwatywny wyborca potrzebuje od czasu do czasu otrzymać solidną dawkę patosu i prezes PiS dzisiaj umiejętnie to zrealizował. Nie obyło się bez incydentów. Na dworcu w Malborku pojawiła się grupa agresywnie zachowujących się sympatyków PO. Doszło do przepychanek między nimi a zwolennikami PiS. „Po co Platforma ładuje się na perony? Żeby popsuć PiS trochę krwi? Słabe to jest" – komentował na Twitterze Konrad Piasecki, dziennikarz RMF i TVN 24. Na stacji Gdańsk-Wrzeszcz grupa sympatyków PO i Janusza Palikota usiłowała uniemożliwić Kaczyńskiemu opuszczenie peronu. Szarpali próbujących przepchnąć się między nimi działaczy PiS. A podczas wystąpienia szefa PiS w Gdańsku za jego plecami kobieta rozciągnęła transparent „Spieprzaj dziadu". – Taka jest ta nasza rzeczywistość. Pełna agresji partii rządzącej – mówią w PiS.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA