fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Mundurowi

Szef MON Tomasz Siemoniak: docenić podoficerów

ROL
Najważniejszy dla mnie będzie żołnierz na pierwszej linii działania. Zbyt rozbudowana struktura nad nim pochłania pieniądze, żyje też trochę sama dla siebie - mówi nowy minister obrony Tomasz Siemoniak
Pana urzędowanie zaczęło się od swoistego trzęsienia ziemi. Dymisje 12 oficerów Sił Powietrznych, dwóch szefów departamentów, wiceministra. Będą inne?
Tomasz Siemoniak: Nie wykluczam tego. Minister ma prawo do prowadzenia własnej polityki personalnej. Trzęsienie ziemi - to takie medialne określenie. Te decyzje postrzegam jednak jako właściwą reakcję na raport komisji Jerzego Millera. Uważam, że zmiany były konieczne także, by zmienić atmosferę, zwłaszcza wokół Sił Powietrznych.
Co pan z tym zrobi?
Sądzę, że w krótkim czasie sprawa zarówno sytuacji szeregowych, jak i podoficerów musi zostać uporządkowana. Właśnie na nich opiera się armia. Miałem niedawno okazję być w jednostkach w Orzyszu i Krzesinach. Podoficerowie nie są doceniani i na każdym spotkaniu z żołnierzami jest mi to jasno sygnalizowane. Armia opiera się na ich wielkiej fachowości, a z drugiej strony są słabo opłacani, czy nie mają możliwości awansu.
Będzie pan redukował biurokrację w wojsku?
Wszystko, co zbędne należy likwidować. Najważniejszy dla mnie będzie żołnierz, który jest na pierwszej linii działania. Zbyt skomplikowana i rozbudowana struktura nad nim pochłania pieniądze, opóźnia podejmowanie decyzji, żyje też trochę sama dla siebie. Jestem gotów podejmować śmiałe decyzje, by tych rozbudowanych struktur było mniej. Trzeba mieć na uwadze, że częściowo jest to dziedzictwo PRL-u, a potem takich nazwałbym woluntarystycznych decyzji podejmowanych w resorcie obrony.
Rozmawiała Edyta Żemła
Cały wywiad z Tomaszem Siemoniakiem – w sobotnio-niedzielnym wydaniu "Rz".
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA