Kraj

Kariera słowa zajebiste – winne media i słaba edukacja?

Maja Sablewska, jurorka „X Factor”, tak oceniła występ uczestniczki: – To było zajebiste
Fotorzepa, Radek Pasterski RP Radek Pasterski
Fonetycznie obrzydliwe – wytykają językoznawcy. Ale "zajebisty" na dobre zagościł w języku, nie tylko polskim
Mają go w słowniku Anglicy (fanfuckingastic), Hiszpanie (cojonugo), Rosjanie (ochujennyj) czy Niemcy (affengeil). Ale to u nas słowo "zajebisty" robi chyba największą karierę.
Radio Szczecin doniosło, że jedna z tamtejszych restauracji, zapraszająca na flaczki, żurek i schabowego, zareklamowała się na dworcu kolejowym sloganem: "Zajebista polska kuchnia". – Zamurowało mnie. Ten wyraz mnie zszokował – cytuje stacja jedną z mieszkanek Szczecina. Ale większości chyba nie szokował. Szyld zdjęto dopiero, gdy zainteresowały się nim lokalne media.
– To pokazuje, jak pierwotne znaczenia słów wypierane są z naszego kodu kulturowego – zżyma się znany m.in. z telewizyjnej "Ojczyzny polszczyzny" językoznawca prof. Jan Miodek. A jego znakomity kolega po fachu prof. Jerzy Bralczyk tłumaczy: – Coraz więcej osób nie ma poczucia niestosowności używanego języka albo używa takich słów dla popularności, marketingu. – Wielu ludziom to słowo po prostu przestało się kojarzyć z czymś wulgarnym i używane jest jak uniwersalny, neutralny przymiotnik lub przysłówek – kwituje dr Piotr Fąka z Uniwersytetu Łódzkiego, współautor "Słownika polszczyzny rzeczywistej", który przez pół roku badał, jak Polacy używają wulgaryzmów.

Doda królową "zajebizmu"?

Z badań zespołu, w którym pracował Piotr Fąka, wynika, że jako nacja umiemy powiedzieć wszystko za pomocą kilku wulgaryzmów: czterech klasyków na "k...", "ch...", "j..." i "p..." oraz właśnie słowa "zajebisty", które zrobiło w Polsce niezwykłą karierę. Na ulicach i w mediach. – Jesteś najbardziej zajebistą osobą, jaka tu przyszła – mówił do 17-letniego Kuby z Siedlec tancerz i choreograf, juror programu "You Can Dance" Michał Piróg, lejąc łzy wzruszenia po świetnym występie uczestnika. – Nie wyglądałaś jak pogrążona w rozpaczy, ale to było zajebiste – skomentowała jurorka "X Factor", menedżerka gwiazd polskiego show-biznesu Maja Sablewska, oceniając na oczach milionów telewidzów TVN Adę Szulc, późniejszą finalistkę programu. Zachwyt poprzez "zajebiście", w różnych formach i przypadkach, wyrażało publicznie wielu artystów i celebrytów, takich jak Kuba Wojewódzki, Czesław Mozil, Agnieszka Chylińska. Nawet eterycznej aktorce Małgorzacie Foremniak, jurorce polskiej edycji "Mam talent", owo "zajebiście" zdarzało się wyrywać. Królową "zajebistości" jest jednak Doda, czyli Dorota Rabczewska, która z tego słowa uczyniła prawie swój znak firmowy. "Moja płyta będzie zajebista" – tak gwiazda zapowiadała swój krążek na Plejada.pl. "Czy nie jestem zajebiście zgrabna?" – cytował Pudelek.pl, gdy Doda została uznana przez "Vivę" za jedną z najbardziej wpływowych kobiet w Polsce. A Kozaczek.pl donosił, co Doda mówi o sławnej piosenkarce Irenie Santor: "Pani Irena jest zajebista!" – stwierdziła.

Tak jak się bawią starsze panie

"Umiesz kręcić pupą i fajnie ruszasz się, obiektem pożądania właśnie stałaś się" – śpiewa discopolowy zespół Weekend. I w refrenie dodaje: "Bo ty jesteś zajebista, sprawa ta jest oczywista". Oczywista? Może w tym przypadku, bo zajebista najwyraźniej znaczy tu seksowna, atrakcyjna, podniecająca. Ale jeśli jakieś słowo jest najdalsze od oczywistości, to prawdopodobnie jest nim właśnie "zajebisty". Używane jest bowiem w wielu kontekstach i sytuacjach. Rasowego kibica futbolu prędzej skręci, niż powie, że na stadionie padła piękna bramka z woleja. Zauważy raczej, że "to była zajebista lufa z powietrza". Koleżanki w galerii handlowej też coraz częściej mówią, że widziały "zajebisty" kostium zamiast na przykład "stylowy", "supermodny" czy choćby "fajny". Tym bardziej jeżeli był w "zajebiście" niskiej cenie albo odwrotnie – jeśli był "zajebiście" drogi. Ktoś ma "zajebiście daleko do pracy", inny ma "zajebiście dużo roboty", jeszcze innemu "zajebiście przykro z jakiegoś powodu". – A mnie dosłownie zatkało, kiedy obsługując majówkę, zapytałem dwie staruszki, na oko siedemdziesięciolatki, jak się bawią – opowiada dziennikarz lokalnej gazety z Koszalina. – "Zajebiście!" – zawołały rozbawione.

Gdy brakuje niuansów

– Klucz do zrozumienia fenomenu tego wyrażenia tkwi w definicji, bo trzeba by najpierw odpowiedzieć na pytanie, co to w ogóle znaczy – przekonuje Piotr Fąka. – Teoretycznie – tak podają słowniki – wyraz "zajebisty" albo w złagodzonej wersji "zajefajny" oznacza coś pozytywnego, fajnego lub dużego, ogromnego. Ale w praktyce jest jak worek, do którego można sięgnąć, żeby wyrazić wszelkie możliwe uczucia – od aprobaty do wzruszenia. Nie trzeba się intelektualnie wysilać, szukać właściwych wyrażeń, niuansów. Jest pod ręką słowo "zajebiście", które odda każdą intencję. Fąka uważa, że tego wytrychu używają najczęściej ci, którzy mają deficyt słów i ubogi aparat pojęciowy. A profesor Jan Miodek martwi się tym, że słowo "zajebiście" zadomowiło się również na salonach. Miodek, gdy gościł w Zielonej Górze, wytknął tamtejszej prasie lokalnej notkę o tym, iż miał powiedzieć w swoim programie: "słowo "zajebiście" tak zneutralniało, że można z nim już spokojnie iść na salony". Gorąco temu zaprzeczał. – Nie jestem święty, jakiś bezgrzeszny, ale akurat tego słowa wyjątkowo nienawidzę – tłumaczył językoznawca. – Nawet gdyby "zajebisty" znaczyło "aksamitny", tobym powiedział, że ono jest fonetycznie obrzydliwe. Abstrahując nawet od czasownika, od którego to słowo pochodzi. Miodek już wtedy nie ukrywał, że jest problem: – Potocyzacja zachowań komunikacyjnych powoduje, że przeciętny Polak grzeszy coraz częściej brakiem wyczucia stylistycznego. Ciekawe, kiedy zaczną tak mówić politycy? Bo czy nie zajefajnie brzmiałoby, gdyby np. premier Tusk użył sloganu: "By żyło się zajebiściej"? Albo po prostu zapewnił, że ma "wyjebisty" program. Exposé nie trwałoby trzy godziny, lecz 15 sekund. Na razie politycy publicznie nie mówią, że coś jest "zajebiste". Ale już zdarza się im mówić, że "w polityce trzeba mieć jaja", czyli trzeba być zdecydowanym, twardym. Albo że dany polityk "nie ma jaj", czyli brakuje mu odwagi, charakteru, śmiałości. Prof. Miodek wskazuje, że obok "zajebiście", jest kilka innych sformułowań, które powinny w uszach zgrzytać jak klasyczne wulgaryzmy. A nie zgrzytają. – Jest problem tzw. substytutów mocnych słów – podkreśla prof. Miodek. – Dziś jak ktoś mówi, że "się wkurzył", to uważa, że to w porządku, bo przecież nie powiedział, że się "wkur...ł". Albo gdy kogoś "opierdzielił". Prof. Miodek mówi wprost, że zarówno substytuty, jak i mocne słowa wychodzą z ust coraz większej grupy ludzi. – Niestety, także w telewizji – podkreśla.

Stan mediów,stan edukacji

Prof. Bralczyk: – Nie pochwalam używania tego słowa, a uważam za wręcz niedopuszczalne posługiwanie się nim w przestrzeni publicznej, co coraz częściej się niestety zdarza. Wielu Polaków wciąż jednak takie określenia rażą. Ale też tak jest, że na takie słowo było zapotrzebowanie. Podobnie zresztą jak ze słowem "upierdliwy", będącym w pewnym sensie przeciwieństwem wyrazu "zaj...sty", a które polszczyzna też wchłonęła. Skąd w nas ta skłonność do prymitywnych uproszczeń? Piotr Fąka: – To chyba wpływ mediów i stanu edukacji. Coraz więcej studentów ma problemy z wyrażaniem myśli własnymi słowami. Czy to znaczy, że gdyby Gałczyński żył dziś i wychował się na "X Factorze", to napisałby: "Wyjebista dorożka, zajebisty dorożkarz, zajefajny koń"? – Nie, tak źle chyba jeszcze nie jest – śmieje się Fąka. Według niego słowo "zajebisty" niezależnie od tego, z jaką intencją jest używane, pozostaje wulgaryzmem. A zatem choćby tylko dlatego jest "obciachowe".
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL