fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Zadania

Samorządy nie ograniczają inwestycji

W tym roku dziesięć największych miast przeznaczy na inwestycje ok. 10 mld zł, 30 proc. planu do 2014 r.
Rzeczpospolita
Mimo gróźb resortu finansów ograniczenia deficytu miasta zamierzają zrealizować plany inwestycyjne na następne lata. A są one dosyć imponujące
„Rzeczpospolita" przyjrzała się planom inwestycyjnym metropolii na lata 2011 – 2014. Okazuje się, że mimo projektowanych obostrzeń dotyczących wysokości deficytu  i długu (a bez pożyczek nie ma inwestycji) nikt praktycznie nie zmienia swoich zamierzeń. Wprost przeciwnie, największe miasta wciąż mają tętnić budowlanym życiem – przetargami, rozkopanymi ulicami, żurawiami.
We wszystkich dziesięciu największych miastach priorytetem jest transport, transport i jeszcze raz transport. Stąd największe wartościowo projekty to budowy mostów, dróg, połączeń tramwajowych, lotnisk, portów itp. Jak podkreślają lokalne władze, tego typu przedsięwzięcia bezpośrednio podnoszą jakość życia mieszkańców – skraca się np. czas dojazdu do pracy, mniej czasu tracimy w korkach. I co ważne, służą całym obszarom metropolitalnym.

Królują tramwaje

Największy obecnie projekt transportowy wśród polskich samorządów realizuje oczywiście Warszawa. Chodzi o budowę II linii metra – od ronda Daszyńskiego do Dworca Wileńskiego.  W sumie kosztować ma to 4,4 mld zł, a podziemna kolejka ma połączyć dwie strony Wisły już w 2014 r.
Przy stołecznym metrze inne inwestycje z zakresu transportu publicznego wydają się skromne. Ale to tylko pozory, bo przecież żadne miasto w Polsce nie ma budżetu porównywalnego z Warszawą.
Gigantyczne wprost kwoty miasta zamierzają wydać na rozbudowę i modernizację sieci tramwajowych (w tym także zakup taboru). To m.in. efekt polityki Unii Europejskiej, która w budżecie na lata 2007 – 2013 mocno wspiera w obszarach metropolitalnych właśnie proekologiczne systemy transportowe. I tak w Szczecinie tego typu inwestycje (m.in. Szczecińskie Szybkie Tramwaje) to co najmniej 440 mln zł, we Wrocławiu (Zintegrowany System Transportu Szynowego) – 770 mln zł (z czego w tym i przyszłym roku wydanych zostanie ok. 590 mln zł), w Poznaniu – 370 mln zł,  Gdańsku – 570 mln zł, Bydgoszczy – 100 mln zł,  Krakowie – 500 mln zł, Katowicach – 220 mln zł,  a w Łodzi – 650 mln zł.
Dodatkowo w tym ostatnim mieście powstać ma Węzeł Multimodalny przy dworcu Łódź Fabryczna (za ok. 600 mln zł). Taki węzeł to m.in. budowa i modernizacja linii tramwajowych, podziemny dworzec dla autobusów, drogi dojazdowe itp. Z kolei Lublin realizuje duży projekt (wart ponad 520 mln zł)  budowy sieci trolejbusowej. W sumie powstać ma 26,4 km linii, kilka dróg zostanie zmodernizowanych, a po ulicach będzie  jeździć 60 nowych pojazdów.

Drogi wciąż na topie

Oczywiście wciąż wielkie kwoty pochłania modernizacja układu drogowego. Z większych inwestycji trzeba tu wymienić chociażby budowę Trasy Słowackiego i Trasy Sucharskiego w Gdańsku. Koszt tej pierwszej (budowa właśnie ruszyła) to 1,4 mld zł, drugiej – 730 mln zł. Mają one także  usprawnić komunikację między dzielnicami. W Lublinie największy projekt o wartości 550 mln zł to budowa drogi dojazdowej do węzła Dąbrowica – obwodnicy miasta. Bydgoszcz zamierza zaś wydać ok. 210 mln zł na budowę ul. Ogińskiego.
Sporo miasta chcą w najbliższych latach zainwestować także w gospodarkę komunalną. Chodzi zarówno o sieci wodociągowo-kanalizacyjne, jak i zakłady utylizacji odpadów. Koszty to nawet do 700 mln zł w przypadku poznańskiej spalarni śmieci.

Ważna kultura

Jednak rozwój miast to nie tylko transport.  Władze lokalne stawiają też na rozwój społeczny i kulturalny. Gdańsk na przykład kontynuuje budowę (w sumie za ok. 300 mln zł)  Europejskiego Centrum Solidarności, usytuowanego na terenie dawnej Stoczni Gdańskiej.  W przyszłym roku powstać ma też Teatr Szekspirowski – ośrodek życia artystycznego miasta. Koszty są spore – ok. 82 mln zł, co wynika m.in. z koncepcji rozsuwanego dachu.
9,5 mld zł zamierza wydać Warszawa na inwestycje do końca 2014 r.
Katowice sporo zainwestują w siedzibę Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia – ok. 270 mln zł. A miastu marzy się też miano kongresowej  stolicy Polski. Na budowę międzynarodowego centrum chce wydać 300 mln zł. Kraków ma podobne plany – zespół sal konferencyjno-widowiskowych (czyli centrum kongresowe) o powierzchni 37 tys. mkw. kosztować będzie ok. 380 mln zł. Jeszcze większych nakładów wymaga modernizacja stadionu piłkarskiego Wisła Kraków – ponad 540 mln zł. Ale stadion ma mieć zadaszone trybuny, przyjmować 34 tys. widzów i spełniać standardy UEFA.
Jedną z największych inwestycji we Wrocławiu jest budowa Narodowego Forum Muzyki. Miasto wyda na to ok. 380 mln zł (do 2025 r.), ale to jedno z tych przedsięwzięć, dzięki którym Wrocław wywalczył tytuł Europejskiej Stolicy Kultury 2016. Za to budowa stadionu za 850 mln zł ma się zakończyć w tym roku.
Także Szczecin inwestuje w kulturę. Filharmonia Szczecińska o wartości 115 mln zł ma powstać już za dwa lata. I ma służyć mieszkańcom całego obszaru metropolitalnego i województwa.

30 mld zł na inwestycje

Jak wynika z analizy „Rz" w latach 2011 – 2014 na inwestycje dziesięć największych miast chce wydać ok. 30 mld zł. Ale wartość realizowanych przedsięwzięć jest znacznie większa. Przedstawione kwoty to tylko wydatki poniesione wprost z miejskiego budżetu, a przecież sporo inwestują także spółki samorządowe. Dobry przykład to chociażby rozbudowa Portu Lotniczego Lublin SA, którą realizuje spółka powołana przez miasto. Koszt przedsięwzięcia – 400 mln zł. Miejska spółka Gdańska Infrastruktura Wodociągowo-Kanalizacyjna zamierza zainwestować ponad 300 mln zł. Zresztą wiele wcześniej podanych projektów jest realizowanych właśnie przez spółki.
Analiza polityki rozwojowej do 2014 r. polskich metropolii przyniosła jeszcze jeden ciekawy wniosek. Część miast ma już szczyt boomu inwestycyjnego wyraźnie za sobą. Wrocław, Kraków, Warszawa, Gdańsk intensywnie wydawały w latach 2009 i 2010, teraz raczej już kończą rozpoczęte wtedy projekty. Ich wydatki będą albo spadać z roku na rok, albo utrzymywać się na stałym poziomie, ale niższym niż np. w 2010 r.
Z kolei dla Katowic, Szczecina, Łodzi, Poznania czy Lublina na lata 2011 – 2014 przypada apogeum inwestycji. Co potem? Przez dwa, trzy lata na pewno wszyscy będą musieli odpocząć po tak wielkim wysiłku. I przygotować się do kolejnego boomu, jaki mogą nam sprawić fundusze Unii Europejskiej na lata 2014 – 2020.
masz pytanie, wyślij e-mail do autorki a.cieslak-wroblewska@rp.pl

Powiedzieli dla „Rzeczpospolitej"

Piotr Krzystek, prezydent Szczecina
Propozycje ministra finansów w sprawie limitu deficytu bardzo dotknęłyby Szczecina, który właśnie na lata 2011 – 2012 zaplanował kulminację programu inwestycyjnego. W związku z tym postanowiliśmy przyspieszyć prace nad budżetem w 2012 r. Udało nam się wprowadzić na czerwcową sesję tę uchwałę w tak szybkim tempie, dlatego że byliśmy do tego dobrze przygotowani. Szczecin wygląda jak plac budowy. W trakcie realizacji jest kilkadziesiąt inwestycji. Nie chcemy, aby miasto zostało rozkopane na lata. Mamy uporządkowane finanse miasta, dostaliśmy preferencyjne kredyty, stać nas na inwestowanie. Musimy utrzymać tę tendencję. Szczecin nigdy nie budował na taką skalę. Wykorzystujemy wszystkie szanse. Zaproponowałem radnym budżet gwarantujący stabilny rozwój miasta. Wypracowaliśmy sporą nadwyżkę operacyjną. Pozwoli nam to kontynuować proces inwestycyjny w oparciu o tanie kredyty. Wracamy do dobrych relacji pomiędzy dochodami a wydatkami, stopniowo zwiększają się wpływy do kasy miasta. To dobry budżet, który zabezpiecza interes miasta.
Maciej Bluj, wiceprezydent Wrocławia
Miasto w latach 2011 – 2014 wyda nieco mniej na inwestycje niż w poprzednich latach, ze względu na zakończenie wieloletniego programu inwestycyjnego. Nowy program będzie uzależniony od budżetu UE na lata 2014 – 2020 r. Ale zdolność inwestycyjna Wrocławia wciąż się utrzymuje na bardzo wysokim poziomie. Mamy bowiem duże nadwyżki operacyjne – to znaczy, że dochody bieżące plus dochody ze sprzedaży majątku są znacznie wyższe niż wydatki bieżące. Dzięki temu możemy finansować przedsięwzięcia w połowie ze środków własnych i w połowie z kredytów. Nowy wskaźnik zadłużenia (wydatki na obsługę zadłużenia muszą być niższe niż nadwyżka operacyjna – red.), który zacznie obowiązywać od 2014 r., jest dla nas nawet korzystniejszy niż obecny limit (60 proc. długu wobec dochodów). Martwi nas jedynie możliwość wprowadzenia ograniczeń deficytu – do 1 proc. wobec dochodów. Przy takiej konstrukcji rzeczywiście nasze możliwości inwestycyjne zostałyby poważnie zredukowane.
Teresa Blacharska, skarbnik Gdańska
Miasto Gdańsk realizuje szeroki program inwestycyjny, także w związku z Euro 2012 r. Nie kierujemy się ograniczeniami proponowanymi przez ministra finansów, z których zresztą sam minister się wycofuje. Propozycje strony samorządowej, przygotowane w efekcie porozumienia ogłoszonego przez premiera Tuska między stroną samorządową a rządową, pokazały bowiem, że polskie gminy nie tworzą niebezpiecznego deficytu i mieszczą się w limitach bezpiecznych dla długu krajowego. Założenia ministra Rostowskiego dotyczące ograniczenia deficytu samorządów terytorialnych przyjęliśmy jednak z niepokojem. Na kwietniowej sesji rady miasta przyspieszyliśmy realizację inwestycji w 2012 i 2013 r. na kwotę 58 mln zł. Co zaś do planów po 2014 r., chcemy poczekać na informacje dotyczące funduszy UE na lata 2014 – 2020. Obecnie nie są znane wytyczne dla nowego budżetu UE, nie wiadomo, jakiego typu przedsięwzięcia będą wspierane ani jakie kwoty będą możliwe do pozyskania. A to kwestie dla nas bardzo istotne.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA