fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Film

Festiwal w Gdyni 2011 - gwiazdy 36. FPFF w Gdyni

ROL
W Teatrze Muzycznym, przykrytym szarymi plandekami trwa remont. Trudno marzyć o rozłożystych czerwonych dywanach, tylko kilka obsługujących imprezę lexusów, zaparkowanych z tyłu, za budynkiem, przypomina o niedawnych ambicjach „polskiego Hollywoodu”
Wprawdzie w dniu inauguracji 36. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych gości hotelu Gdynia witały modelki w sukniach z początków XX wieku, prężące się przy
starych samochodach, ale zamknięte zostało słynne Piekiełko, gdzie od lat koncentrowało się życie towarzyskie tej imprezy. Funkcję klubu festiwalowego przejęła restauracja Bohema, mieszcząca się w w Multikinie Gemini, po drugiej stronie skweru Kościuszki.
Ale w końcu sam festiwal też jest „w przebudowie". Zniknęła z niego pompa, nawet gale otwarcia i zamknięcia przestały być wielkim show i mają charakter czysto profesjonalny. Okraszone zostały jedynie humorystycznymi filmikami Krzysztofa Materny.
Jednak festiwal filmowy nie może obyć się bez choćby odrobiny blichtru. Na światowe wyżyny miała Gdynię wyprowadzić wizyta Romana Polańskiego, uhonorowanego Platynowymi Lwami za całokształt twórczości. Jednak w ostatniej chwili twórca odwołał wizytę. Oficjalna wersja głosiła, że kończy film „Carnage", nieoficjalnie mówi się, że to reakcja reżysera na protesty prawicy.
Przyjechał za to inny mistrz – Andrzej Wajda. Tym razem jako dyrektor obchodzącej właśnie dziesięciolecie istnienia Mistrzowskiej Szkoły Reżyserii Filmowej. Wsparty na leseczce senior polskiego kina ogłosił, że zakłada przy swojej szkole studio filmowe. Pierwszy tytuł już jest w produkcji. To polsko-irlandzkie „Sanktuarium" Nory McGettigan.
– Chcieliśmy zrobić krok do przodu – mówi. – Niestety, na szybki rozwój ciągle brakuje nam pieniędzy.
Fotoreporterzy mają jednak swoich idoli. Pierwszego dnia cymesem były zdjęcia Edyty Herbuś, która w deszczu lekko spóźniona wchodziła na galę otwarcia festiwalu w towarzystwie swego partnera Mariusza Trelińskiego. Treliński, tegoroczny juror, znakomity reżyser, dyrektor warszawskiego Teatru Wielkiego-Opery Narodowej, na widok wyszczerzonych obiektywów tylko wzdychał: – Przez półtora roku przyzwyczaiłem się.
Gdynia kocha gwiazdy polskiego kina. Kiedyś królowali tu Bogusław Linda, Cezary Pazura, Katarzyna Figura. Tegoroczny festiwal należy do trójki aktorów: Agaty Kuleszy, Marcina Dorocińskiego i Roberta Więckiewicza. Ten ostatni miał w konkursie tylko jeden film „Wymyk" Grega Zglińskiego, ale na premierę czekają kolejne ważne tytuły z jego udziałem – „W ciemnościach" Agnieszki Holland i „Baby są jakieś inne" Marka Koterskiego.
Dorocińskiego uczestnicy festiwalu obejrzeli w dwóch rewelacyjnych kreacjach: w „Lęku wysokości" Bartka Konopki i „Róży" Wojciecha Smarzowskiego.
– Nie umiem o tych rolach mówić – przyznaje aktor. – Łączą się z nimi wielkie emocje i koszty psychiczne, bo to nieprawda, że przeżycia, które im towarzyszą można zostawić za sobą, na planie. Ale dla takich ról warto być aktorem.
Agata Kulesza zagrała w „Sali samobójców" i „Róży". W tym ostatnim obrazie Mazurkę ciężko doświadczoną przez wojnę, historię, los. Dobrze, że aktorkę, która piękne role tworzyła dotąd głównie w teatrze, wreszcie odkryło kino.
– Bardzo mi pomógł „Taniec z gwiazdami" – mówi mi aktorka. – Pewna popularność, którą zyskałam, sprawiła, że producenci zwrócili na mnie uwagę. Ale taniec również mnie samą otworzył i uczynił odważniejszą.
Czy ktoś z tej trójki znajdzie uznanie w oczach jury? Przekonamy się w sobotni wieczór, podczas gali kończącej festiwal. Uroczystość transmitować będzie TVP Kultura, relację pokaże TVP 2.
36. Festiwal Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni
19.20, 20.00, 22.15 | TVP Kultura | 23.25 | TVP 2 | SOBOTA
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA