fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wiadomości

Grabarczyk o krok od dymisji

ROL
Plan awaryjny PO: premier pozbywa się ministra infrastruktury i sam kieruje resortem
– Nie wykluczam, że jeszcze przed wyborami dojdzie do zmiany niektórych ministrów – mówi nam polityk z otoczenia Donalda Tuska.
Niedawno w Kancelarii Premiera odbyło się kryzysowe spotkanie, omawiano ewentualną rekonstrukcję w rządzie – wynika z informacji "Rz".
Donald Tusk ze swoim najbliższym otoczeniem, a także z marszałkiem Sejmu Grzegorzem Schetyną naradzali się, który z ministrów będzie dla Platformy największym obciążeniem podczas wyborów.
Odpowiedź nie była trudna. Od kilku dni z mediów sypią się gromy na rząd za fiasko budowy dróg na Euro 2012. Odpowiada za nie minister infrastruktury Cezary Grabarczyk.
– Premier powiedział, że rozważa dymisję Grabarczyka – opowiada "Rz" polityk z otoczenia szefa rządu. – W kampanii nie będziemy udawać, że wszystko się udało. Największym problemem był bałagan na kolei, który odbił się na notowaniach, a teraz porażka z drogami.
Minister dostał tydzień na rozwiązanie konfliktu z chińskim wykonawcą, który odmówił dalszej budowy odcinka autostrady A2, kluczowej ze względu na Euro 2012. Dwa dni temu Grabarczyk, który był orędownikiem umowy z Chińczykami, mówił, że teraz inaczej oceniłby ich ofertę.
Ale premier nie czeka już na pomysły ministra. – Tusk sam konsultuje się z kilkoma ekspertami, którzy przedstawili mu awaryjny scenariusz ukończenia autostrady – mówi polityk PO.
Problemy z A2 to niejedyne grzechy ministra infrastruktury. Rząd już szykuje się na ogłoszenie kolejnych kłopotów, tym razem na budowie A1. Tusk nie zapomniał też Grabarczykowi paraliżu po zmianie rozkładu jazdy na kolei pod koniec 2010 r. Sprawa odżyła, bo choć minister zdymisjonował szefa PKP Andrzeja Wacha, to dostał on posadę we władzach innej spółki kolejowej.
Z informacji "Rz" wynika, że gdyby premier zdecydował się zdymisjonować ministra lub ten sam złożyłby urząd, nie powołano by nowego szefa resortu, bo kierowanie nim przejąłby sam Tusk. Taki przypadek miał już miejsce w 2006 r.: premier Kazimierz Marcinkiewicz zdymisjonował ministra skarbu Andrzeja Mikosza i sam sprawował urząd.
– To jest możliwe, choć lepiej, by premier zbyt wiele na siebie nie brał – mówi prof. Piotr Winczorek, konstytucjonalista.
Sytuacja jest wyjątkowa, bo Cezary Grabarczyk uchodził za najbliższego sprzymierzeńca Tuska w jego sporach ze Schetyną. Jednak polityczna pozycja może już nie wystarczyć.
Donald Tusk pytany wczoraj na konferencji o to, czy jeszcze mu ufa, odpowiedział: – Nie zamierzam nikogo rozpieszczać. Od Grabarczyka oczekuję, że pomoże nam teraz wyjść z tych kłopotów.
Tusk podkreślił, że za bałagan na kolei minister odpowiada sam, ale w przypadku budowy dróg nie wszystko jest jego winą.
– Gdyby do wyborów nie udało się przełamać impasu w sprawie autostrad, mogłoby to się odbić na naszym wyniku – mówi Jarosław Gowin, wiceszef Klubu PO. – Ale skoro minister daje gwarancję rozwiązania problemu, to trzymamy go za słowo.
Politolog Bartłomiej Biskup z UW: – Zdymisjonowanie Grabarczyka byłoby dobrym ruchem marketingowym: minister coś zawalił, więc zostanie rozliczony. Ale istnieje ryzyko, że ktoś sobie przypomni, jak go premier bronił, gdy był mu potrzebny.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA