fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Spór o zarażone warzywa w UE

AFP
Piotr Jendroszczyk
Śmiertelne zakażenia bakterią EHEC wymagają interwencji na szczeblu unijnym. Międzynarodowy handel warzywami załamał się
Mimo intensywnych badań niemieckim naukowcom nadal nie udaje się wykryć ogniska zakażenia bakteriami E. coli. Nie są nim ogórki z Hiszpanii, co podejrzewały władze Hamburga, gdzie w ubiegłym tygodniu pojawiły się pierwsze przypadki zatruć. Jedynym sukcesem jest zidentyfikowanie szczepu bakterii wywołującego krwawą biegunkę oraz groźne dla życia powikłania w funkcjonowaniu nerek.
W Niemczech ocenia się, że epidemia E. coli kosztowała już producentów w Unii Europejskiej 1 mld euro, z czego jedna piąta przypada na Hiszpanię. Kanclerz Niemiec Angela Merkel odbyła rozmowę telefoniczną z premierem Hiszpanii José Luisem Zapatero i obiecała poprzeć w Brukseli żądania Hiszpanii o fundusze na pokrycie strat.
Niewykluczone, że z podobnym wnioskiem wystąpi Polska. – Straty rolników dotyczą nie tylko Hiszpanii. Powrót do normalności będzie trwał długo – powiedział na konferencji minister rolnictwa Marek Sawicki.
Polscy eksporterzy tracą ok. 2 milionów złotych dziennie na zablokowaniu importu warzyw przez Rosję. Spadła także krajowa sprzedaż świeżych warzyw, a ceny ogórków są bardzo niskie (1 zł za kilogram).
Hiszpański rząd José Luisa Zapatero zapowiedział trzy linie działania. Pierwszą jest rozpoczęcie kampanii na rzecz hiszpańskich owoców i warzyw. Drugą – wynegocjowanie w Brukseli rekompensaty dla poszkodowanych w kryzysie plantatorów oraz transportowców – i ostatnią – wejście na drogę prawną. – Akcje przeciwko Hamburgowi planują poszkodowani plantatorzy, ale nie wyklucza ich również rząd, choć uważamy to za ostateczność – informował hiszpański wicepremier.
Jako pierwsza postanowiła podać do sądu władze w Hamburgu andaluzyjska spółdzielnia Frunet Bio, która została posądzona o sprzedanie ogórków z toksycznym szczepem bakterii coli. Firma, której roczne obroty sięgają 15 mln euro i która przez trwający kryzys zawiesiła swoją działalność, wynajęła Linden Partners – niemiecki zespół adwokacki. W ślady Frunetu chcą iść inni producenci, przede wszystkim z Andaluzji.
– Polska nie powinna mieć kompleksów, jeśli chodzi o system bezpieczeństwa żywności. Niejeden nasz inspektor miałby zastrzeżenia do zakładów spożywczych działających w krajach „starej"Unii – mówi Jan Bondar, rzecznik głównego inspektora sanitarnego.
Polska także musiała radzić sobie z przypadkami kwestionowania jakości zdrowotnej, m.in. malin i jaj. Najpoważniejsze zarzuty dotyczyły przekraczania zawartości pestycydów w owocach i fałszowania świadectw produktów wysyłanych na rynek rosyjski. Moskwa wprowadziła pod koniec 2005 r. embargo na żywność z Polski, na czym rocznie producenci owoców i warzyw tracili ok. 1 mld zł. Embargo trwało dwa lata.
Niemieckie media przypominają, że kilka miesięcy temu miał miejsce skandal związany z obecnością dioksyn w jajach. Zamknięto 5 tys. farm, a straty wyliczono na 100 mln euro. Najbardziej kosztowna jak dotąd była choroba szalonych krów (BSE), której pierwsze ognisko odnotowano w połowie lat 80. w Wielkiej Brytanii. W latach 1996 – 2006 w UE obowiązywało embargo na import wołowiny z Wysp. Już w połowie tego okresu oceniano, że związane z epidemią dodatkowe badania mięsa, prewencyjny ubój zwierząt i pomoc dla rolnictwa kosztowały brytyjskich podatników 4 mld funtów.
grz
 

Opinia: Wojciech Olejniczak poseł Parlamentu Europejskiego, były minister rolnictwa

Jakość produktów zależy nie tylko od producenta, ale też od pośredników, którzy wprowadzają żywność na rynek. W przypadku kryzysu warzywnego w Niemczech zdecydowanie został popełniony błąd. Przecież to od pracy inspekcji i władz państwa zależy zapewnienie bezpieczeństwa żywności. Kilka lat temu nie mieliśmy laboratoriów ani pracowników do badania jakości żywności. Dziś mamy już system, który powinien zostać jednak ulepszony ze względu na nowe zagrożenia. Europie potrzebne są m.in. nowe systemy związane z etykietowaniem. Informacje umieszczane na produktach nie są dla konsumentów wystarczające. Powinniśmy poznać kraj i region pochodzenia surowców, z jakich powstał produkt. Unia Europejska powinna przeznaczyć więcej funduszy na promocję żywności na rynkach zagranicznych. Na tym powinna się skupić reforma wspólnej polityki rolnej. Trzeba podkreślić, że polskie rolnictwo wyróżniają wysokie standardy bezpieczeństwa żywności.

Gronkowiec prosto od krowy

W okresie, gdy bakteria E.coli zbiera żniwo w Niemczech, w Wielkiej Brytanii odkryto nowy szczep innej, nie mniej groźnej bakterii. Chodzi o opornego na antybiotyki gronkowca złocistego (MRSA – methicyllin-resistant Staphylococcus aureus), którego nieznana dotąd odmiana zaatakowała brytyjskie krowy. Może ona stanowić zagrożenie również dla ludzi.
Gronkowiec MRSA jest przyczyną większości niebezpiecznych dla życia zakażeń szpitalnych, z którymi przegrywa służba zdrowia nawet w krajach rozwiniętych. W UE z powodu niemożliwych
do opanowania infekcji bakteryjnych co roku umiera ponad 25 tys. osób. Istnieje około 35 odmian gronkowca złośliwego opornego
na leczenie. Odkrywcy nowego szczepu, naukowcy z Cambridge University, sądzą, że powstał on w efekcie nadużywania antybiotyków przez hodowców bydła. Bakterią tą mogło się zarazić do 100 Brytyjczyków pracujących przy hodowli krów. Naukowcy uspokajają, że nie są na to narażeni ci, którzy jedzą nabiał i wołowinę. Infekcję praktycznie wyklucza proces pasteryzacji mleka oraz obróbka termiczna mięsa.     —a.s.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA