fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Budżet i Podatki

Węgiel odstrasza inwestorów od Enei

Rząd, zamykając w kwietniu prywatyzację Enei, nie wybrał dla niej inwestora, ale przedstawił scenariusz na przyszłość
Fotorzepa, Tomasz Jodłowski TJ Tomasz Jodłowski
Zagraniczne koncerny nie chcą budować bloków na węgiel. Uważają, że to zbyt ryzykowne
Rząd, zamykając w kwietniu prywatyzację Enei, nie wybrał dla niej inwestora, ale przedstawił scenariusz na przyszłość: spółka będzie prywatyzowana, kiedy doprowadzi budowę zapowiadanej elektrowni na węgiel do takiego etapu, by po przejęciu Enei projektu nie dało się anulować.
Takie postawienie sprawy może zablokować prywatyzację po wyborach. – Kapitalizacja Enei wynosi obecnie 2 – 2,2 mld euro (ponad 8 mld zł). Budowa bloku węglowego o mocy 1000 MW kosztuje 1,6 – 1,9 mld euro. Dlaczego inwestorzy mieliby przejmować spółkę, która wymaga inwestycji na poziomie zbliżonym do jej kapitalizacji giełdowej? Zwłaszcza jeżeli nie wiadomo, czy kiedykolwiek inwestycja w nowy blok będzie dochodowa – mówi „Rz" Filip Thon, prezes RWE Polska.
RWE w styczniu 2010 r. wycofało się z kupna kontrolnego pakietu akcji Enei, mimo że był jedynym inwestorem, któremu udzielono wyłączności negocjacyjnej. Kiedy w czerwcu Ministerstwo Skarbu Państwa rozpoczęło drugą turę prywatyzacji, koncern w ogóle nie przystąpił do rozmów. One również zakończyły się fiaskiem.
Z wypowiedzi Filipa Thona wynika, że RWE raczej nie złożyłoby oferty, gdyby sprzedaż akcji poznańskiej spółki ruszyła od nowa. – Moim zdaniem budowa bloku węglowego jest obecnie niezwykle trudna i obciążona dużym ryzykiem biznesowym. Działamy w bardzo zmiennych i nie do końca zdefiniowanych warunkach co do redukcji emisji CO2. Nie wiemy, jak będzie wyglądał przydział uprawnień dla elektrowni, nie znamy też cen uprawnień emisji – wyjaśnia Thon. – Jednak można byłoby rozważać budowę w Enei nowych niskoemisyjnych mocy, co pozwoliłoby na osiągnięcie celu powiększenia mocy oraz utrzymanie zatrudnienia – sugeruje Thon.
Niskoemisyjne bloki wytwórcze, o których mówi szef energetycznej spółki, to takie, które spalają gaz.
Podczas ostatniej tury prywatyzacji zobowiązania do budowy bloku na węgiel w Enei nie chciał podjąć francuski GDF Suez. Zdaniem części analityków takim projektem mógłby się zainteresować Kulczyk Investments.
Jednak zdania w tej sprawie są podzielone. – Realizacja strategii rozwoju, której elementem jest budowa nowego bloku węglowego, raczej nie była dotychczas główną przeszkodą w przeprowadzeniu transakcji – uważa Dominik Olszewski, partner w firmie doradczej Saski Partners. – Chociaż nie jest wykluczone, że ocena planowanych i już rozpoczętych przez spółkę inwestycji miała wpływ na wycenę przedsiębiorstwa dokonaną przez inwestora, to na zaoferowane przez niego warunki finansowe zapewne wpływ miał także cały szereg czynników, nie tylko finansowych, ale również innych, decydujących o ryzyku związanym z potencjalną transakcją – dodaje.
 
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA