fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kultura

Elizabeth Taylor listy miłosne na aukcji

Elizabeth Taylor w filmie Olbrzym, 1956.
Wikipedia
„Chcę, by nasze serca należały do siebie na wieki, byśmy zawsze byli kochankami. Nawet 75 lat po ślubie, gdy będziemy mieli już tuzin praprawnucząt" - pisała 17-letnia Elizabeth Taylor na krótko przed zerwaniem swych pierwszych zaręczyn
Paulina Wilk, Reuters
66 listów miłosnych wysłanych w 1949 r. przez młodziutką, ale sławną już gwiazdę Hollywood do zamożnego młodzieńca Wiliama Pawleya, idzie pod młotek. Taylor uwieczniła uczucia fioletowym tuszem na bladoróżowej, znaczonej jej nazwiskiem papeterii oraz firmowym papierze wytwórni Metro Goldwyn Mayer. Korespondencja będzie zlicytowana w maju w Hollywood na aukcji zorganizowanej przez dom RR Auction, który otrzymał listy od samego Pawleya.
Sprzedaż została zaplanowana wiele miesięcy temu, wówczas wartość listów oszacowano na 35 tys. dolarów. Jednak śmierć 79-letniej Elizabeth Taylor 23 marca zwiększyła zainteresowanie nimi. Bobby Livingstone, rzecznik domu aukcyjnego szacuje, że cena sięgnie 100 tys. dolarów.
Listy, które Taylor adresowała do 22-letniego syna dyplomaty, dają wgląd w uczucia i marzenia początkującej aktorki i dziewczyny, która miała w przyszłości zawrzeć osiem małżeństw.
Taylor poznała Pawleya podczas wakacji na Florydzie. Pierwsze listy wysłała do niego w marcu, ostatnie - w październiku 1949 r. „Nigdy dotąd nie zaznałam miłości tak pełnej i perfekcyjnej, tak dojrzałej" - pisała wczesną wiosną. W maju przysięgała: „Nikogo nie kochałam nawet w jednej trzeciej tak mocno jak ciebie. I nigdy już nie pokocham innego. Koniec, kropka".
W kolejnych listach zapewnia, że jej serce należy tylko do Pawleya, a nagłośniony w mediach związek z Glennem Davisem, gwiazdą futbolu, jest jedynie maskaradą, której zażądał jej agent. Mimo wyjaśnień, Pawley był coraz bardziej zazdrosny o mężczyzn, z którymi Taylor spotykała się i pozowała do zdjęć. To doprowadziło do rozpadu związku i zerwania zaręczyn.
We wrześniu, gdy związek dobiegał końca, pisała: „Założyłam pierścionek - tak pięknie błyszczy w słońcu - chyba ostatni raz mam go na palcu. Dbaj o niego, Kochany - moje serce jest osadzone w jego oczku." Zwróciła pierścionek, ale zapewniała: „Wierzę, że to nie koniec. Zbyt mocno się kochamy". Kilka miesięcy później, w maju 1950 r., Taylor wyszła za Conrada Hiltona, spadkobiercę hotelarskiej fortuny.
Gdy nie pisała o uczuciach, martwiła się o tuszę („Siedzę opychając się cukierkami, naprawdę powinnam przestać tyle jeść") i szkolne egzaminy. Chwaliła pracę na planie filmu „Miejsce pod słońcem", ale narzekała na rolę w „The Big Hangover". Przede wszystkim jednak przelewała na kartki miłosne uniesienie, zakończone pierwszym z wielu rozczarowań.
 
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA