fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sport

Przymusowa emerytura

W Pireusie było gorzej niż w jesiennym meczu z Wybrzeżem Kości Słoniowej, ale lepiej niż w piątek z Litwą. Tej reprezentacji jeszcze nie ma, chociaż do większości zawodników powinniśmy się już przyzwyczajać.
Trochę nam brakuje do Hiszpanii  (na tym samym boisku, na które narzekali Polacy, pokonała Litwę) i Holandii, więc w dalszym ciągu raz wygramy, raz przegramy. Jeśli kibice z Kowna będą zamknięci, znajdziemy więcej dobrych stron.
 
Oczywiście gdyby Robert Lewandowski wykorzystał po przerwie idealną sytuację, ton komentarzy byłby inny. Ale gdyby wcześniej Grzegorz Sandomierski nie obronił w sytuacji sam na sam, też ocenialibyśmy mecz inaczej.
 
Franciszek Smuda próbuje najlepszych i szuka dla każdego pozycji, która mu najbardziej odpowiada. Różnie to na razie wygląda. Trener postanowił pożegnać się z Michałem Żewłakowem, nie zadbał jednak wcześniej o równie dobrego następcę. W rezultacie kapitan reprezentacji należał w Pireusie do najlepszych zawodników i widać, że siłą został wysłany na emeryturę.
20-letni Władysław Żmuda debiutował w reprezentacji trzy dni po słynnym meczu na Wembley, a osiem miesięcy później został odkryciem mistrzostw świata 1974 w sławnej drużynie Kazimierza Górskiego. Problem w tym, że Smuda już chyba wszystkich odkrył i trudno liczyć, że podczas Euro zobaczymy piłkarza, którego w kadrze jeszcze nie ma.
Rozstajemy się z reprezentacją do czerwca. Wtedy do Euro będzie już tylko rok.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA