fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sztuka

Wystawa HR Giger. Sny i Wizje w Kunst Haus Wien

Li I, 1974
ROLAND GRETLER © HR GIGER, 2011
"HR Giger. Sny i Wizje" to pokaz artysty, który stworzył postać Obcego – pisze Monika Małkowska z Wiednia
W wiedeńskiej Kunst Halle stanęłam oko w oko z kultowym potworem. Wielka szczęka z zębiskami, ślepy pysk, metaliczne cielsko. Oto Alien, ósmy pasażer Nostromo, który zawładnął zbiorową wyobraźnią ponad 30 lat temu i nadal triumfuje. Zobacz galerię zdjęć
Nie darzę szczególną sympatią szwajcarskiego mistrza częściowo zaszyfrowanego pod inicjałami HR Giger (naprawdę – Hans Rudolf), ale ciekawa byłam, skąd ten tłum jego fanów. W Wiedniu po raz pierwszy miałam okazję obejrzeć całokształt jego dokonań.
Od 40 lat mieszka w Zurychu, gdzie urządził sobie dziwaczne domostwo. Jednak na szczyty ekstrawagancji mógł się wznieść w zamku, który nabył w szwajcarskim Gruyeres i przebudował na podobieństwo scenografii do trzeciej części "Obcego". Kursuje tam pociąg z mordą dziwacznej istoty, wjeżdżający przez bramę "obrośniętą" makabryczno-obleśnymi rzeźbami. Autor – dziś gruby białowłosy 70-latek, zawsze ubrany na czarno – wciąż dobrze czuje się w towarzystwie zabawek s. f.
Rozumiem genezę jego idei. Początek lat 60., studenta zuryskiej Szkoły Sztuk Stosowanych fascynują teorie Freuda; poddaje się lękom przed groźbą nuklearnej zagłady. Jak na złość po dyplomie tyra jako projektant w fabryce mebli. Nocami tworzy rysunki oddające stan jego ducha. Cyzeluje piórkiem i tuszem mechaniczno-organiczne figury, wykonuje z poliestrów budzące grozę maski. Kreuje świat magii, kosmicznych wizji, szarlatanerii i szaleństwa.
Wokół Gigera krążą kobiety-muzy. Pierwsza z dam jego serca, niejaka Li Tobler, aktorka i modelka, stała się prototypem androidów z serii "Biomechanoidów". Jej wyidealizowana twarz przeobraziła się w oblicza krwiożerczych bogini. A ona upodobniła się do istoty nie z tego świata –za sprawą malunków wykonywanych na jej nagim ciele. Kontakt z demonicznym artystą nie wyszedł jej na dobre: depresja zakończona samobójczym strzałem z rewolweru.
Nie przeszkodziło to Gigerowi w karierze. Jego na swój sposób atrakcyjna, zarazem tandetna sztuka doskonale pasowała do psychodeliczno-histerycznych lat 70. Artyście pomógł też aerograf pozwalający uzyskać efekty gładkiego cieniowania. Przy jego pomocy kreował zimny świat zamieszkany przez cyborgi.
Prawdziwy sukces przyszedł pod koniec lat 70. Ridley Scott szykował się do nakręcenia "Obcego" i poszukiwał artysty zdolnego stworzyć tytułową kreaturę. Giger ulepił ją z tego, co mu się nawinęło: gumy, rur kanalizacyjnych, lateksu, kości, blachy, ludzkiej czaszki... Trafione! Oscar za efekty specjalne trafia w 1980 r. do rąk Szwajcara.
Zaraz potem pojawia się kolejna muza. Urodziwa piosenkarka Debbie Harry (zamawia u niego okładkę do płyty i reklamowy spot). Do obecnej retrospektywy dołączony jest wywiad z eks-Blondie.
Z biegiem lat niewiele zmieniło się w sztuce Gigera. Wciąż tworzy duszne, zapchane do granic możliwości kompozycje z dekoracyjnymi zawijasami. Nie potrafi wyrwać się z mat-ni Obcego. I dawny katastrofizm połączył z seksem, co daje diabolicznie obleśny rezultat. Ale dla wielu to szczyty sztuki.
Wystawa czynna do 26 czerwca
Roland Gretler © HR Giger, 2011, 1974
 
 
 
 
 
 
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA