fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Nieruchomości

Henry Pikielny wygra w Strasburgu?

Fotorzepa, MW Michał Walczak
Polska słono zapłaci za wstrzymanie przez rząd prac nad zwrotem majątków – przewidują prawnicy
Z powodu zatrzymania prac nad ustawą o odszkodowaniach za znacjonalizowane po wojnie mienie rekompensaty od państwa nie dostanie ok. 2 milionów poszkodowanych.

Grabież sprzed lat

Przygotowywane od 2008 r. przepisy zakładały, że Skarb Państwa znajdzie na rekompensaty 20 proc. wycenianej wartości zagrabionego majątku. Szacowano, że będzie to ok. 20 mld zł. Ale rząd wstrzymał prace nad ustawą, bo uznał, że wypłata rekompensat groziłaby przekroczeniem 60-proc. progu długu publicznego w stosunku do PKB.
– W dzisiejszej sytuacji na świecie, w Europie, w Polsce proponowanie dodatkowego wydatku idącego w dziesiątki miliardów złotych byłoby uczciwe wobec roszczących i bardzo nieuczciwe wobec pozostałych obywateli – mówił Donald Tusk.
– Rząd akceptuje grabież sprzed lat – komentuje Mirosław Szypowski, prezydent Polskiej Unii Właścicieli Nieruchomości. – Ale to się nie rozejdzie po kościach, bo spadkobiercy nie rezygnują z walki.
Ich mienie znacjonalizowano na podstawie ustawy z 1946 r. o  przejęciu na własność państwa podstawowych gałęzi gospodarki i przepisów PKWN oraz Sejmu w latach 1944 – 1962. Byłym właścicielom pozostaje droga sądowa. Bo państwo polskie nie wywiązuje się z obowiązku wypłacenia odszkodowań byłym właścicielom i ich spadkobiercom, co przewidziano w przepisach nacjonalizacyjnych.
Mogą liczyć na  wsparcie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu (art. 1 konwencji praw człowieka chroni prawo własności).

Pomogli Zabużanom

Już od 2005 r. na rozstrzygnięcie w Strasburgu czeka sprawa: Henry Pikielny i inni przeciwko Polsce.
– Ze skargą wystąpił wnuk właściciela znacjonalizowanej Fabryki Wyrobów Wełnianych i Bawełnianych  M. i T. PIKIELNY w Łodzi, który przed polskimi sądami bezskutecznie walczył o jej zwrot – mówi dr Ireneusz Kamiński z Instytutu Nauk Prawnych PAN. Tłumaczy, że dotąd Trybunał wstrzymywał się z decyzją, bo z Polski płynęły sygnały, że przygotowywane są przepisy o odszkodowaniach dla takich osób. – Teraz sprawa zapewne zostanie „odwieszona" i możemy się spodziewać wyroku – przewiduje Kamiński.
Do Trybunału wystąpili też synowie Pawła Ogórka, byłego właściciela Zakładów Wapiennych Ogórek i S-ka w Tarnowie Opolskim. Państwo przejęło je w 1948 r. i nie wypłaciło przewidzianego w ustawie z 1946 r. odszkodowania. Skarżący domagają się 7 mln euro z odsetkami i 40 tys. euro zadośćuczynienia z odsetkami „za doznane cierpienie".
Te sprawy mogą zostać potraktowane jako tzw. pilotażowe, a na ich podstawie szybko rozstrzygane będą podobne skargi. A osób skłonnych pójść do Strasburga są tysiące, szacują organizacje byłych właścicieli.
– Polska może zostać też zobowiązana do wprowadzenia przepisów, które problem wszystkich spadkobierców byłych właścicieli rozwiążą – podkreśla Kamiński.
Tak było w sprawie zabużan, którym państwo nie wypłacało odszkodowań. Dopiero gdy w  2004 r. Trybunał w Strasburgu (w sprawie Broniowski przeciwko Polsce) orzekł naruszenie przez nasz kraj przepisów konwencji gwarantujących poszanowanie własności, Polska wprowadziła mechanizm wypłaty odszkodowań dla nich.

Fundacja w grze

Roszczeń reprywatyzacyjnych nie można ignorować –  wskazuje też Helsińska Fundacja Praw Człowieka, która wsparła przed Trybunałem skargę Pikielnego. Jak dowiedziała się „Rz", fundacja zamierza przypomnieć Trybunałowi o czekających na rozstrzygnięcie skargach własnościowych.
– Sprawa Pikielnego powinna zakończyć się wyrokiem. To byłby dla rządu impuls, by zająć się roszczeniami spadkobierców – mówi Dorota Pudzianowska z fundacji.
Ile możemy zapłacić za decyzje Trybunału, wskazuje np. wyrok z 2010 r. w sprawie Wojciech Sierpiński przeciwko Polsce (chodziło o tzw. mienie warszawskie – działkę odebraną na mocy dekretu Bieruta). Rząd zawarł w wyniku decyzji Strasburga ugodę, przyznając skarżącemu 700 tys. zł odszkodowania.
Sam Henry Pikielny wyroku Trybunału już nie doczeka - zmarł po złożeniu skargi. Będzie ona jednak rozpatryuwana, bo z walki o odzyskanie fabryki lub odszkodowanie za nią nie wycofują się pozostali wnisokodawcy, któzy podpisali się pod tym pozwem.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA