fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kultura

Rajka Grlić o swoim filmie Między nami

Nagrodzony w Karlowych Warach obraz „Między nami” wejdzie na ekrany naszych kin w piątek 18 marca
materiały prasowe
O niewierności, kobietach i samochodzie zamienionym na wódkę mówi chorwacki reżyser, którego film „Między nami” przedpremierowo pokaże dziś warszawskie NoveKino Wisła
Z RAJKO GRLICIEM  ROZMAWIA ANNA KILIAN
W poprzednim filmie „Posterunek graniczny" dotknął pan tematu męskiej niewierności. „Między nami" to już studium małżeńskiej zdrady. Co pana w niej zainteresowało?
Rajko Grlić: Wielość pomysłów na zakamuflowanie  podwójnego życia i kwestia seksualności, która dla starzejących się ludzi może stać się problemem. Film zaczyna się jako historia dwóch braci, ale przekształca się w opowieść o trzech kobietach. Zazwyczaj w takich obrazach dominuje punkt widzenia męskiego bohatera, ale mnie zależało na równowadze. To pozwala na głębszą penetrację tematu.
Badania dotyczące zdrady małżeńskiej dowodzą, że nawet 25 procent żonatych mężczyzn wychowuje nie swoje dzieci. Wydarzenia w „Między nami" podnoszą tę statystykę do 50 procent.
Nie słyszałem o takich badaniach ani nie poznałem żadnej rodziny, w której taka prawda wyszłaby na jaw. Ludzie nie chcą takich spraw rozgłaszać. O zdradzie i seksie się nie mówi. Zwłaszcza tu, w Ameryce, gdzie pracuję na Uniwersytecie Ohio, jest inaczej niż w Europie. Nie wiem, czy to kwestia hipokryzji, czy protestanckiego wychowania, czy po prostu innych zasad. W 1981 r. nakręciłem "Kocha się tylko raz" – dramat, który był objęty zakazem rozpowszechniania w Jugosławii (jego bohaterem był członek tajnej policji Tity, który romansował z „wrogiem klasowym" – przyp. red.). Pokazano go w Cannes, a potem pojechałem z nim na premierę do Nowego Jorku. Po seansie rozmawiałem z widzami – 99 procent pytań dotyczyło seksu i nagości w filmie. Nikogo nie interesowały treści polityczne. W Chorwacji było odwrotnie.
Uczynił pan z filmowych braci – Nikoli i Braco – bardzo sympatycznych bohaterów. To pomaga widzowi, poniekąd, usprawiedliwić ich zdrady.
Nie zrobiłem "Między nami", by powiedzieć, że zdrada jest dobra albo zła. Nikogo nie osądzam i nie lubię, kiedy robi to kino – filmy mają opowiadać historie o ludziach, a kiedy tak się dzieje, to chcemy lubić bohaterów. To nie reżyser ocenia swoje postaci. Wierzę w trójkąt relacji wokół filmu: reżyser – film – publiczność. I to ona osądza.
W oświadczeniu zamieszczonym na stronie filmu nazywa pan cudzołożników "współczesnymi buntownikami i wizjonerami"...
To moja refleksja po przeczytaniu w Stanach paru książek o tym, gdzie uwalnia się ludzka energia, której nie da się już rozładować w rozbojach ulicznych. Ich autorzy twierdzą, że w świecie ustalonych relacji zawodowych i publicznych jedyną przestrzenią wolności jest życie osobiste, seksualne...
* Pokaz przedpremierowy „Między nami" – NoveKino Wisła, Warszawa, pl. Wilsona 2, tel. 22 839 23 65 14 marca, godz. 20 bilety: 19 zł
Źródło: Życie Warszawy
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA