fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ekonomia

Metale cenne jak ropa

Unia Europejska musi wykorzystywać wszelkiego rodzaju surowce zawartych w złomie i odpadach. Inaczej może być problem z metalami ziem rzadkich
Podczas niedawnej burzy medialnej nad działaniami WikiLeaks światowa opinia publiczna zwróciła uwagę przede wszystkim na cytowane tam barwne wypowiedzi amerykańskich dyplomatów nazywające przywódców najbardziej wpływowych państw: samcem alfa, nagim cesarzem czy też próżniakiem, któremu zamiłowanie do nocnych zabaw nie pozwala na skuteczne rządzenie.
Jak powierzchowne były to obserwacje, okazuje się dopiero przy uważniejszej lekturze tych raportów – można w nich bowiem wyczytać, czego tak naprawdę boją się zachodnie rządy. Otóż sen z oczu spędza im możliwość utraty dostępu do „kluczowych surowców mineralnych" i nie chodzi tu tym razem o ropę i gaz, ale o metale. Amerykańska administracja ostrzega, że niektóre z nich są „tak istotne dla USA, że ich brak może spowodować osłabienie bezpieczeństwa narodowego i gospodarczego". Departament Bezpieczeństwa Krajowego zalicza do nich m.in. metale ziem rzadkich, ale także kobalt, german, mangan, niob, tytan czy wolfram. Podobną listę 14 surowców opracowała także Komisja Europejska. Nie są to bezpodstawne obawy, gdy przyjrzymy się chociażby roli, jaką odgrywają metale ziem rzadkich we współczesnym przemyśle – znajdziemy je w telewizorach, iPhone'ach i iPadach, laserach, silnikach elektrycznych, turbinach wiatrowych czy urządzeniach rentgenowskich.
Wiele osób zdaje sobie sprawę z zagrożenia kryzysem paliwowym, globalnym ociepleniem, podnoszeniem się oceanów czy problemami z długiem publicznym. Jednak mało kto podnosi sprawę zbliżającego się kryzysu związanego z dostępem do metali ziem rzadkich. Dziś bowiem 97 proc. produkcji tych surowców pochodzi z Chin i jeśli spełnią się zapowiedzi formułowane m.in. przez prestiżowy The Institute for the Analysis of Global Security, to do końca 2012 r. tamtejszy popyt na metale ziem rzadkich zrówna się z krajową produkcją. Oznaczać to będzie, że Państwo Środka zaprzestanie eksportu tych surowców.
Jak mówi Jack Lifton, jeden z najbardziej uznanych analityków tego rynku: „Nadchodzi prawdziwy krach i wszystkie te kraje, które przespały odpowiedni moment, powinny się obudzić, aby zapewnić sobie nowe źródło dostępu do metali ziem rzadkich". Swobodniejsze regulacje dotyczące ochrony środowiska i tania siła robocza pozwoliły firmom w Chinach na utrzymywanie mniejszych kosztów ich wytwarzania, co jednocześnie doprowadziło do znacznej redukcji produkcji w innych krajach. Wprowadzanie w ostatnich latach limitów eksportu tych metali oraz aktualne wydarzenia związane z zaburzeniami wysyłek jasno pokazują niebezpieczeństwo braku alternatywy pozyskania niezbędnych surowców.
Już są jednak dostępne środki zaradcze, które powinny znaleźć wsparcie polskiego rządu i europarlamentarzystów na forach UE. Należy do nich m.in. wykorzystywanie wszelkiego rodzaju surowców zawartych w złomie i odpadach. To też duże źródło metali ziem rzadkich. Wcześniej jednak trzeba określić warunki, po spełnieniu których złom i inne odpady można będzie traktować jako surowce wtórne (podlegają one innym regulacjom). Inaczej pewnego dnia okaże się, że duża część przemysłu w UE będzie musiała zaprzestać działalności.
Autor jest prezesem KGHM Polska Miedź
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA