fbTrack

Sport

Wypadek Roberta Kubicy

Prowadzona przez Kubicę skoda fabia S2000 uderzyła w barierę. Kierowca został wydobyty z wraku i przetransportowany helikopterem do szpitala w miejscowości Pietra Ligure. Oprócz dłoni, o której uratowanie lekarze walczyli przez kilka godzin, Kubica ma złamaną w dwóch miejscach prawą piszczel, uszkodzone udo i obite płuco. Stracił bardzo dużo krwi. Lekarze obawiają się, by nie powstało zakażenie. Na szczęście kręgosłup nie jest uszkodzony
Associated Press
Groźny wypadek polskiego kierowcy we Włoszech. Po wielogodzinnej operacji jego prawa dłoń została uratowana
[i]Mikołaj Sokół z Pietra Ligure[/i]
[i]Piotr Kowalczuk z Rzymu[/i] W niedzielę o 8.35 w miejscowości San Lorenzo di Testico (Liguria), prawie 5 km po starcie, na pierwszym odcinku specjalnym rajdu Ronde di Andora pędząca z dużą szybkością skoda fabia S2000 Kubicy wyskoczyła do góry na wyboju spowodowanym przez korzeń drzewa. [wyimek][b][link=http://www.rp.pl/galeria/251709,1,606028.html" "target=_blank]Zobacz zdjęcia z miejsca wypadku[/link] [/b][/wyimek]
Na mokrym asfalcie samochód obrócił się, wpadł w poślizg, nadział się na szynę bariery, a potem uderzył w ścianę kościółka. Tak mówią świadkowie. Nikt nie filmował tego fragmentu trasy. Kubicę przetransportowano do szpitala z podejrzeniem kilku złamań i poważną kontuzją prawej dłoni. [srodtytul]Ostrożny profesor[/srodtytul] Operacja rozpoczęła się około godz. 14. Lekarze obawiali się, że mogło dojść do zagrażającego życiu wylewu wewnętrznego. Dopiero gdy to niebezpieczeństwo wykluczono, do akcji przystąpiła ekipa prof. Igora Rosello, sprowadzonego specjalnie fachowca od chirurgii ręki. Około 17 udało się poskładać kości i przywrócić krwiobieg, co oznaczało również, że udało się uratować zagrożoną amputacją dłoń. Potem nastąpił drugi etap: skomplikowana operacja mikrochirurgiczna polegająca na przywróceniu połączeń nerwowych, ścięgien i mięśni. Chodziło o zapewnienie ruchomości prawej ręki. Po 21 operacja się zakończyła. Prof. Rosello mówił o sukcesie, ale o przyszłości z umiarkowanym optymizmem. Ocenił, że rehabilitacja może potrwać rok, i stwierdził, że na razie jest zbyt wcześnie, by szacować, czy Kubica odzyska pełną sprawność ręki, a tym bardziej prognozować, czy i kiedy wróci do sportu. Pierwszej pomocy na miejscu wypadku udzieliła kolejna jadąca w rajdzie załoga, Mauro Moreno i Corrado Bonato. Według ich relacji Kubica był zakleszczony w rozbitym samochodzie, a stalowa bariera uszkodziła mu prawy nadgarstek. Pilot Kubicy Jakub Gerber (jeżdżący ostatnio z Leszkiem Kuzajem) nie odniósł poważniejszych obrażeń i o własnych siłach wydostał się z wraku. „Jestem OK. Patrzyłem na notatki i nie zauważyłem momentu, w którym samochodem zarzuciło. Dopiero w chwili uderzenia zobaczyłem, że Robert trzymał się za rękę i po chwili stracił przytomność“ – powiedział parę godzin po wypadku. [srodtytul]Rajdowa pasja [/srodtytul] W przerwie między pierwszymi sesjami testowymi przed nadchodzącym sezonem Formuły 1 Kubica wystartował w lokalnym włoskim rajdzie, sprawdzając po raz pierwszy czteronapędową skodę fabię S2000. Kierowca z Krakowa nie kryje swojej pasji do rajdów. Jego poprzedni pracodawca w Formule 1, zespół BMW Sauber, nie wyrażał zgody na starty na odcinkach specjalnych. Nowi szefowie w Renault nie stawiali już przeszkód i w ciągu ostatniego roku Kubica wystartował w ponad dziesięciu rajdach różnej rangi – od regionalnych włoskich imprez w rodzaju Ronde di Andora po zaliczany do mistrzostw Europy Rajd Antibes, w którym zajął doskonałą trzecią pozycję. – Jestem kierowcą Formuły 1, a w rajdach startuję dla zabawy – podkreślał kilkakrotnie Kubica. Podchodził jednak bardzo poważnie do jazdy rajdówką, zawsze poświęcał wiele uwagi treningom i przygotowaniu samochodu. Dało się odczuć, że łączy swoją przyszłość z tą dyscypliną sportu i po zakończeniu startów w Formule 1 chętnie poświęciłby się rajdom w pełnym wymiarze. Starty w przerwach między testami i wyścigami F1 miały służyć zbieraniu doświadczenia. Nie rzucał się od razu na głęboką wodę, trenował w pomniejszych imprezach na włoskich trasach. Po raz pierwszy od warszawskiego Rajdu Barbórki 2004, w którym zajął siódme miejsce, mi.in. przed Krzysztofem Hołowczycem, Kubica wystartował za kierownicą samochodu z napędem na cztery koła. W ostatnich miesiącach jeździł wyłącznie autami Renault z napędem na przednią oś. [srodtytul]Tytanowe śruby[/srodtytul] Samochody kategorii Super 2000, do której należy skoda fabia, ustępują pod względem osiągów tylko rajdówkom najwyższej światowej kategorii, czyli WRC. Mimo to Polak za kierownicą słabszych, przednionapędowych samochodów z powodzeniem walczył i wygrywał z kierowcami aut Super 2000. Wielu ekspertów zastanawiało się, jakie wyniki Kubica będzie osiągał za sterami czteronapędowej rajdówki i Ronde di Andora miał być pierwszą przymiarką do regularnych startów takim właśnie autem. Kierowcy Formuły 1 na ogół unikają uprawiania dyscyplin, które niosą ze sobą jakiekolwiek ryzyko. Wyjątkiem był Kimi Raikkonen, który jeszcze za czasów startów w Ferrari rozpoczął karierę rajdowca i teraz, po zakończeniu przygody z F1, rywalizuje na trasach rajdowych. Obecny mistrz świata F1 Sebastian Vettel także planował rajdowe starty, ale sprzeciwił się temu zespół Red Bulla w obawie przed ryzykiem związanym z pokonywaniem odcinków specjalnych. Jednak kontuzję można odnieść nie tylko w samochodzie rajdowym: Australijczyk Mark Webber w ciągu kilkunastu miesięcy dwukrotnie odniósł obrażenia w wypadkach na rowerze górskim. Najpierw złamał nogę na Tasmanii i opuścił część testów przed sezonem 2009, a w ubiegłym roku, kiedy do końca rywalizacji w F1 pozostawało jeszcze kilka wyścigów, złamał obojczyk i zataił kontuzję przed swoim zespołem. Startował nadal, ale kilka słabszych występów pozbawiło go szans na walkę o mistrzowski tytuł. Osiem lat temu Kubica odniósł kontuzję w wypadku drogowym, kiedy podróżował jako pasażer. Poważne złamanie prawego ramienia zdaniem polskich lekarzy miało na zawsze zamknąć mu drogę do uprawiania wyczynowego sportu. Przeszedł operację we Włoszech, gdzie zgruchotaną kość skręcono kilkunastoma tytanowymi śrubami i sztabą normalnie używaną do spajania kości udowej. – Płytka używana do kości ramienia była zbyt mała jak na takie obrażenia – wspominał kierowca. Sześć tygodni po kraksie i skręceniu pogruchotanej kości Kubica zasiadł w samochodzie wyścigowym i w pierwszym starcie w Formule 3 odniósł zwycięstwo. Pozostaje mieć nadzieję, że podobnie szczęśliwy koniec będzie miała jego niedzielna rajdowa przygoda. [srodtytul]„Jesteśmy z tobą“[/srodtytul] Włoskie media obszernie informowały o wypadku. Kubica jest we Włoszech popularny, bo tu się ścigał i mieszkał. Mówi świetnie po włosku i żadna transmisja z wyścigów F1 (jeśli chodzi o popularność, ze względu na Ferrari ustępują jedynie piłce nożnej), nie może się obyć bez wywiadu z Polakiem. Informacje o wypadku natychmiast trafiły do dzienników radia i telewizji. Zakotłowało się w Internecie. Informacjom towarzyszą setki wzruszających, pełnych obaw, współczucia i sympatii wpisów włoskich kibiców: „Robert, trzymaj się!“, „Robert, modlimy się za ciebie“, „Jesteśmy z tobą“. Wieczorem do szpitala przyjechał przyjaciel Kubicy Hiszpan Fernando Alonso. Sezon Formuły 1 zaczyna się 13 marca wyścigiem w Bahrajnie. Jest mało prawdopodobne, by Kubica w tym roku wrócił na tor. [srodtytul]Zobacz film z akcji ratunkowej na trasie rajdu:[/srodtytul]
Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL