fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Nowe technologie

Symulator Ziemi zbada wszystkie aspekty życia na planecie

Dawniej świat próbowały opisywać systemy filozoficzne, teraz naukowcy chcą opisać życie na Ziemi za pomocą informatyki
NASA
Badacze stworzą program odtwarzający wszelkie aspekty życia na Ziemi – od pogody po korki na ulicach. Projekt nosi nazwę Living Earth Simulator
Na razie to tylko pomysł, swego rodzaju naukowa wizja. Nie wiadomo jeszcze, skąd wziąć wszystkie dane, jak je połączyć w sensowną całość i – przede wszystkim – jakie superkomputery zaprząc do tej pracy. Projekt o nazwie Living Earth Simulator (LES) dopiero nabiera kształtu. Jak jednak argumentuje prof. Dirk Helbing ze Szwajcarskiego Federalnego Instytutu Technologii, gdy LES już powstanie, będzie mógł przewidywać na przykład takie zjawiska, jak rozprzestrzenianie się świńskiej grypy, globalne zmiany klimatu czy nadchodzące kryzysy ekonomiczne.
[srodtytul]W jaki sposób funkcjonuje ludzkość[/srodtytul]
– Wiele problemów, którymi dzisiaj żyjemy – włączając w to społeczne i ekonomiczne rozchwianie, wojny i szerzenie się chorób – związanych jest z zachowaniem ludzkim, ale najwyraźniej obecnie brakuje zrozumienia, w jaki sposób społeczeństwo i ekonomia funkcjonują – tłumaczy prof. Helbing sieci BBC. Dr Helbing kieruje projektem FuturICT, w ramach którego ma powstać „symulator wszystkiego”. – Odsłonięcie praw i procesów leżących u podstawy rozwoju społeczeństw to jedno z największych wyzwań nauki tego stulecia – podkreśla naukowiec.
[srodtytul]Trzeba ogromnej mocy obliczeniowej[/srodtytul]
Zbudowany na granicy Francji i Szwajcarii Wielki Zderzacz Hadronów (słynny LHC) pozwoli naukowcom dowiedzieć się o planetach i wszechświecie więcej, niż wiemy o własnej Ziemi. Projekt LES ma być jego odpowiednikiem – akceleratorem wiedzy – przekonuje do swojego pomysłu prof. Helbing.
Do jego działania potrzebna jednak jest ogromna moc obliczeniowa, jaką obecnie nie dysponuje żaden superkomputer na świecie. Jednak Pete Warden z OpenHeatMap, specjalista w dziedzinie baz danych i analizy informacji, przekonuje, że sprzęt nie będzie przeszkodą w takiej symulacji. Przypomina, że Google na potrzeby przetwarzania informacji z Internetu wykorzystuje ok. 40 tys. serwerów, które analizują miesięcznie eksabajt (miliard gigabajtów) danych. Na potrzeby symulatora Ziemi wystarczy jednak tylko część tych informacji – reszta jest po prostu do tego celu nieprzydatna – argumentuje Warden.
[srodtytul]Informacji przybywa bez rezultatu[/srodtytul]
– Znacznie większym wyzwaniem będzie zgromadzenie tych wszystkich danych, a także wymyślenie, jak można z nich wyciągnąć coś użytecznego – mówi inżynier. – Ekonomia i socjologia nie doczekały się w ostatnich 100 latach solidnych teorii pozwalających przewidywać wydarzenia, mimo gromadzenia ogromnych ilości informacji. Nie sądzę, że stworzenie jeszcze większej bazy danych coś tu zmieni.
Ale skąd wziąć dane obejmujące złożone procesy zachodzące na całej planecie, i to w różnych dziedzinach? I co później z nimi zrobić, aby zgromadzone informacje miały sens?
Na pierwsze pytanie prof. Helbing ma gotową odpowiedź. Przypomina, że na całym świecie istnieją już gotowe, uzupełniane na bieżąco, bazy informacji, które LES mógłby wykorzystać. Należą do nich m.in. doskonale wszystkim znane Wikipedia czy Google Maps. Są również źródła nieupublicznione, takie jak pochodzące z programów NASA.
Na przykład przygotowywany przez tę agencję system Planetary Skin ma być ogromną siecią czujników pokrywających całą powierzchnię planety i zbierający dane o klimacie. Według szwajcarskiego naukowca w sumie udało się już znaleźć ok. 70 internetowych źródeł informacji, które LES mógłby przetwarzać.
[srodtytul]Od poziomu ozonu po dane z giełdy[/srodtytul]
Ale co z tymi informacjami można zrobić później? Jak je zaprząc do pracy, wykorzystać w praktyce? Dla nawet najlepszego komputera dane pochodzące z czujników Planetary Skin dotyczące poziomu ozonu w atmosferze nie będą różniły się od informacji online z giełdy, korków na ulicach czy danych o znajomych z Facebooka. Oprogramowanie musi „zrozumieć”, co się za tymi informacjami kryje.
W tej kwestii dr Helbing jest dość tajemniczy. Mówi o technologii sieci semantycznej, która pozwoli programom rozpoznać kontekst i znaczenie informacji, a nawet przeprowadzić proste wnioskowanie.
[i]Więcej informacji na temat programu:
[link=http://www.futurict.ethz.ch]www.futurict.ethz.ch[/link][/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA