fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sporty zimowe

Protest Kowalczyk odrzucony: - Spodziewałam się tego

Justyna Kowalczyk
Fotorzepa, Piotr Nowak PN Piotr Nowak
Komisja odwoławcza uznała, że sędziowie mieli rację, zabierając Polce trzecie miejsce w sprincie w Davos
Po niedzielnym biegu Kowalczyk została przesunięta na szóste miejsce za to, że kilkadziesiąt metrów przed metą przeskoczyła na tor, którym próbowała ją wyprzedzać Kikkan Randall.
Pierwsze zażalenie na tę karę złożyła tuż po dyskwalifikacji sama Justyna i zostało ono odrzucone. W poniedziałek w jej imieniu do FIS wystąpił Polski Związek Narciarski, dołączając nagranie TVP udowadniające, że Polka, walcząc z Amerykanką o trzecie miejsce, zmieniła tor przed tzw. strefą korytarzy, a nie w niej, jak napisano w uzasadnieniu kary.
– Przy odrzucaniu tego protestu o korytarzu nie było już ani słowa, teraz chodzi o to, że przeszkadzałam Kikkan, łamiąc inny przepis. Ale sprint polega na przeszkadzaniu, wcześniej na trasie Kikkan blokowała mnie trzy razy – mówi „Rz” Justyna Kowalczyk, do której komunikat FIS dotarł podczas treningów w La Clusaz, gdzie w sobotę odbędzie się bieg na 15 km stylem dowolnym.
– Uzasadnienie FIS, m.in. fragment o tym, że wybrałam tor, który nie był dla mnie najlepszy, wzbudziło wśród trenerów innych ekip sporą wesołość. Ciekawe, dlaczego nie zdyskwalifikowali nikogo tydzień wcześniej podczas sprintu w Düsseldorfie, gdzie prawie w każdym biegu był upadek? – pyta Kowalczyk.
Przed obecnym sezonem FIS zaostrzył przepisy, dopisując definicję przeszkadzania jako „celowego zabiegania drogi, blokowania przez wybranie toru, który nie jest najlepszy, szarpania, popychania jakąkolwiek częścią ciała albo sprzętu”. Zgodnie z tą poprawką w sprincie wolno dziś dużo mniej niż wcześniej.
Ale Justyna Kowalczyk mówi, że do tej pory nie widziała, by ten przepis był stosowany. – Właśnie w Davos zaprosili nas na godzinny wykład o tym, za co teraz będą dyskwalifikować. I przez pół godziny wałkowali moje kroki stylem łyżwowym, za które zostałam ukarana w Kuusamo. A o przepychankach i zabieganiu drogi nie powiedzieli nic.
Z tą dyskwalifikacją jest trochę tak jak z karnym w meczu Austria – Polska na Euro 2008: wszystko zgodnie z nowymi przepisami, ale trudno zrozumieć, dlaczego dopiero w tej chwili pierwszy raz je zastosowano.
Kowalczyk tłumaczy „Rz”, że wielkich nadziei na uznanie protestu nie miała, chodziło jej o pokazanie, że nie na wszystko się godzi. – Dziś ja, jutro ktoś inny. Pal sześć te 20 pkt stracone w Davos, ale to już druga moja dyskwalifikacja w sezonie, nie chcę w ten sposób stracić medalu mistrzostw świata. Dlatego walczyłam. Ale udupili mnie. Można cytować.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA